Życie na szaro

Jeszcze dwa lata temu Karolina wymykała się z domu tylko pod osłoną nocy. Wkładała na pidżamę szary powyciągany dres, na nogi za duże adidasy i szła kupić coś do zjedzenia.

Całymi dniami spała, jedynie w nocy ożywiała się – włączała wtedy telewizor lub surfowała po internecie. Czuła w duszy pustkę, nie wiedziała, jak żyć. Dzisiaj Karola ma na sobie piękne złote szpilki i odlotowy makijaż. Czuje się szczęśliwa. O jej projekty mody zabiegają znane galerie Gdańska, Łodzi i Warszawy.


„Jesteś zerem, do niczego się nie nadajesz” – powtarzała to zdanie jak mantrę 42-letnia Małgorzata. „Nic w życiu nie osiągnęłaś – ani nie zostałaś dobrą reporterką, ani nie założyłaś rodziny. Przebimbałaś życie... Zobacz, ile masz siwych włosów na głowie – wrzeszczały do niej myśli. Teraz Małgosia jest wykładowcą psychologii biznesu, pracuje na jednej z lepszych prywatnych uczelni Warszawy. Pozytywną zmianę w swoim życiu zawdzięcza właśnie przeżytej depresji. To dzięki niej lepiej poznała siebie i odkryła nowe umiejętności.


Leszek przez 12 lat pracował w dużym koncernie farmaceutycznym, ostatnio był dyrektorem oddziału wrocławskiego. Wybudował piękny dom, był nawet na Wyspach Owczych, trudno mu było narzekać na swój los. Aż tu nagle jego firma wycofała się z rynku polskiego i Leszek z dnia na dzień stracił pracę.

Już po tygodniu nie wiedział, co ze sobą zrobić. Po miesiącu chciał popełnić samobójstwo. Dziś uważa się za szczęśliwego człowieka. Co prawda nie pracuje, ale zmienił podejście do życia. Teraz dla niego najważniejszy jest drugi człowiek i bycie pomocnym.


Leszek, Małgosia i Karola byli w depresji. Jak sobie z nią poradzili i do jakich doszli wniosków?

Według Anonimowych Depresantów depresja jest uzależnieniem, czyli rodzajem ucieczki od życia, podobnie jak alkoholizm, pracoholizm, obżarstwo, erotomania. Depresant nie ma zgody na rzeczywistość, czyli na świat, jaki jest oraz innych ludzi, którzy nie są idealni. To taki człowiek, którego oczekiwania muszą być spełnione, a jeśli tak się nie dzieje, wpada w depresję. Każdy z uczestników spotkań Anonimowych Depresantów (AD), które zwane są mityngami, przyszedł do wspólnoty po zaliczeniu swojego dna – bardziej już cierpieć nie byli w stanie. Tak się stało w przypadku Karoliny, Leszka i Małgorzaty.


Program 24 godzin

– Już na pierwszym spotkaniu AD poczułam bliskość z tymi ludźmi, zniknęło poczucie osamotnienia. Z drugiej strony wstąpiła we mnie nadzieja, że mogę poczuć się lepiej – wspomina Małgosia. – Zaraz po spotkaniu jeden z kolegów zaprosił mnie do kawiarni i tam opowiedział o sobie. Zidentyfikowałam się z jego historią, stał mi się bliski, jak brat – mówi Karolina. – Byłem zaskoczony, że ci ludzie są tak szczerzy. Byłem szczęśliwy, że znalazłem miejsce, gdzie można być sobą i nie bać się oceny innych ludzi – wspomina Leszek.

Minifilozofią wspólnoty AD jest „program 24 godzin”, zgodnie z którym staramy się nie być smutni tylko danego dnia i żyć 24 godzinami. Co to znaczy? Większość z nas żyje planami na temat przyszłości, odkładając tak naprawdę życie na potem. Mówimy sobie: będę szczęśliwy, jak zdam maturę, będę zadowolony, kiedy dostanę się na studia, zmienię pracę, wyjdę za mąż… Takie osoby nigdy nie czują się szczęśliwe, ponieważ gonią za przyszłością. Żyją planami i marzeniami, więc nie przeżywają tego, co dzieje się dziś. Inni z kolei, zajmują się myśleniem o przeszłości. Zamartwiają się z powodu czasu i zdarzeń, które już minęły, roztrząsając przyczyny niepowodzeń. – Dawniej często rozpamiętywałam, dlaczego nie wybrałam medycyny, przecież byłabym dobrą lekarką. Potrafiłam stracić wiele godzin na zamartwianie się, że nawet nie zdawałam na akademię medyczną, a teraz cierpię, bo muszę wykonywać zawód, którego nie lubię – mówi Małgorzata. W ten sposób traciła czas na tkwienie w przeszłości, zamiast cieszyć się obecną chwilą.

Nie mając zgody na rzeczywistość depresanci „uciekają” w smutek i samotność. Aby uzdrowić na stałe swoje dusze, muszą pracować nad sobą, wychodzenie z depresji jest procesem, a służy temu program 12 kroków. Pierwszy to ogłoszenie bezsilności wobec depresji, aby paradoksalnie się od niej uwolnić. – To dało mi ulgę – mówi Leszek. Depresanci uczą się pokonywania problemów zamiast uciekania od nich, większej tolerancji dla własnych nieumiejętności zamiast perfekcjonizmu, nieodkładania spraw na potem, nieporównywania się z innymi, niekrytykowania i nieoceniania innych, a przede wszystkim powierzania siebie i swoich trosk Sile Wyższej.


O co w życiu chodzi

Wielu z nich, nie znając własnych potrzeb, podświadomie zaspokajało w życiu cudze oczekiwania i stało się ofiarami. Dopiero program 12 kroków i mityngi pomogły im to sobie uświadomić oraz poznać siebie. – Dzięki depresji trafiłam do AD i tam dopiero odkryłam, o co mi w życiu chodzi – wspomina Karolina, która teraz z powodzeniem prowadzi własną firmę. Rok chodzenia na mityngi uświadomił jej, że przez całe życie spełniała głównie wymagania innych ludzi. W dzieciństwie byli to rodzice, w dorosłości – pracodawcy. – Swoich szefów traktowałam jak autorytety, przypominali mi mojego ojca. Nie umiałam mówić „nie”, kiedy dawano mi za wiele zadań i zmuszano do pracy, która nie była wpisana w zakres obowiązków.

– Buntowałam się destrukcyjnie, porzucając pracę, nie dbając o wypłacenie pieniędzy, nie kierując sprawy chociażby do sądu – mówi Karola. Teraz prowadzi sama firmę. Ale jej stosunek do samej siebie uległ radykalnej zmianie. – Jestem łagodna dla siebie. Umiem się nagradzać, robić sobie przyjemności. Nie pędzę tak, chociaż mam swoją firmę. Ponieważ dla mnie najważniejsze jest to, jak się czuję, a nie, ile zarabiam. W ten sposób chronię się przed dołkiem – uśmiecha się Karolina.

Depresanci uczą się przede wszystkim nie rozkręcać negatywnego myślenia. Jedną z podstawowych maksym na co dzień, jakie stosują, jest: „Zobacz pogodną stronę dnia”.

Zmiana nawyków doprowadziła ich do zmiany zachowania, a zmiana zachowania wyzwoliła nowe emocje. Przemiana dzięki programowi 12 kroków, a więc paradoksalnie dzięki depresji, sprawiła, że stali się innymi – pogodnymi ludźmi. Odkryli w sobie nowe potrzeby, inne wartości zaczęły być dla nich istotne.

Nie bój się depresji, to nic strasznego. I nie staraj się z tego powodu obwiniać, że do ciebie przyszła. To niepowtarzalna szansa na zmianę ciebie i twojego życia. Pójdź na mityng AD.

Autor: Barbara Jagas

Komentarze