Życie jest piękne - rozmowa z Michałem Tombakiem

Każda zła myśl skraca życie o kilka minut. Tybetańczycy mówią, że jeśli człowiek chce być zdrowy, nie powinien bać się choroby, starości i śmierci.

Miał pan zostać muzykiem, zajmuje się pan zdrowiem. Jak do tego doszło?


Pochodzę z Kazachstanu. Ukończyłem szkołę muzyczną w klasie gitary klasycznej. Myślałem, że będę muzykiem. W szkole podstawowej byłem bardzo grubym dzieckiem. Matka chciała, żebym schudł i oddała mnie do klasy sportowej. Nabawiłem się zapalenia mięśnia sercowego. Tyłem i chorowałem.


Co było dalej?


Moja babcia była lekarzem, mama też. Będąc dzieckiem, pytałem matkę, czemu nie może uleczyć chorego ojca? Dlaczego sama cierpi na bóle serca i narzeka na bezsenność? Matka bardzo chciała, żebym studiował medycynę. Ja jednak rozumiałem, że medycyna posługuje się jedynie lekami, a biologia próbuje zrozumieć i zbadać każdy zakamarek człowieka.


Najważniejsza rzecz, jakiej pan się nauczył na studiach?


W 1971 roku uczestniczyłem w wyprawie naukowej do mnichów tybetańskich. Wymagali bezwzględnego posłuszeństwa. Podczas drugiej nocy zmoczyli prześcieradła w gorącej wodzie, kazali nam rozebrać się do pasa, rozpalili ogniska, kazali patrzeć w ogień i mówić sobie, że nam jest gorąco. Aż prześcieradła na nas wyschną.


Wyschły?


Na wiór. Kiedy połączyłem wiedzę Tybetańczyków z obserwacją życia prostych ludzi, zrozumiałem, że Bóg dał nam niewyczerpalną zdolność do regeneracji i odmładzania.


To jest ta najważniejsza wiedza?


Między narodzinami a śmiercią jest życie, które w pełni zależy od słońca, powietrza, wody i ziemi. Słońce daje nam energię życiową, powietrze zapewnia organizmowi tlen, woda wypełnia komórki ciała, a ziemia nas karmi. Człowiek w swojej zapalczywości, pogoni za sukcesem i w swoim lenistwie nie chce tego zrozumieć. Woli iść do lekarza, wykupić receptę, i wydać pieniądze na coraz droższe leki.


Dlaczego pan ma tyle pokory dla mądrości prostych ludzi?


Kiedy w historii zdarzały się pandemie, ludzie zrywali z pnia brzozy białą skórkę, parzyli jak herbatę i to był ich antywirusowy preparat. Zauważyli, że brzoza nie choruje. Później naukowcy udowodnili, że w skórce jest bitulin, mający silne działanie bakteriobójcze. Podczas studiów brałem udział w wyprawie naukowej do małej wioski pod Woroneżem, w której ludzie żyli ponad 100 lat.


Na czym polegał sekret ich młodości?


Wszyscy pili napar z liści brzozy, kory brzozy i napar z huby. Od maleńkości. Do kościoła mieli 20 km w jedną stronę. Dwadzieścia w drugą. W każdą niedzielę szli czterdzieści kilometrów, potem zbierali się i śpiewali piosenki. Cztery godziny pięknego śpiewu i pracy przepony. Dotleniali organizm. Jedli bardzo skromnie.


A my?


Przejadamy swoje najlepsze lata. Z przyzwyczajenia. Przyzwyczajenia do szybkiego jedzenia, picia podczas posiłków, produktów mącznych i słodyczy, wadliwego łączenia pokarmów, leżenia po jedzeniu, siedzącego trybu życia, jedzenia podczas oglądania telewizji i jedzenia w stanach podenerwowania, jedzenia przed snem lub w nocy, jedzenia produktów rafinowanych, z puszki, konserwowanych, wędzonych. Proszę zobaczyć, ile razy użyliśmy słowa: przyzwyczajenie!


Jak jeść?


Śniadanie jedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, kolację zostaw wrogowi. Dlaczego we wszystkich religiach świata jest post? Żeby człowiek za dużo nie jadł. Organizm powinien otrzymać tyle pokarmu, żeby mógł jak najlepiej funkcjonować. A najlepiej funkcjonuje, kiedy tego pokarmu nie ma za dużo. Wtedy organizm ma czas na przetworzenie pokarmu, ma czas na regenerację i na sprzątanie. Żołądek dorosłego człowieka jest w stanie pomieścić tyle, co jego złożone dłonie. Za jednym posiłkiem organizm jest w stanie strawić 30 g mięsa.


A co z resztą?


Będzie fermentować, gnić, będą się w nim rozwijać pasożyty, nastąpi dezorganizacja pracy poszczególnych układów. W organizmie mamy kwasowo-zasadową równowagę. Kiedy jemy mięso, zmieniamy płynne środowisko organizmu. Tam, gdzie powinno być zasadowe, robi się kwaśne. Powstają bardzo dobre warunki do rozwoju grzybów i bakterii chorobotwórczych. Zaczynają się choroby wątroby, potem trzustki, potem układu krążenia, potem układu kostnego. Dlatego diety oparte na dużej ilości białka zwierzęcego są na dłuższą metę nie do przyjęcia.


Jeść mniej, co jeszcze?


W medycynie tybetańskiej wolno jeść od wschodu do zachodu słońca. To jest zgodne z fizjologią, nie jest zależne od zmian czasu. Nie można było wymyślić nic prostszego.


Warto jeść mało mięsa, a dużo warzyw?


Powinniśmy jeść wszystko, co rośnie na drzewach, krzakach i owocuje posadzone w ziemi, do tego maślanki i kefiry i trochę mięsa. Proszę zauważyć, ludzie zamożni chorują najwięcej na choroby układu pokarmowego. Ludzie, którzy jedzą skromniej, mają zdrowszy układ pokarmowy. Podstawowy błąd, który popełnia człowiek to szybkie jedzenie. Człowiek nie może jeść szybko. Nie powinien łączyć mięsa z węglowodanami. Na trawienie smażonego mięsa potrzeba 7 godzin, jabłka półtorej godziny, kaszy 40 minut. Jeśli to wszystko naraz znajdzie się w żołądku – układ pokarmowy sobie z tym nie poradzi.


Jak jeść?


Wolno. Dokładnie przeżuwając pokarm. Ślina ma działanie bakteriobójcze.


Czy pożywienie jest lekarstwem?


Hipokrates mówił, że powinniśmy jeść to, co leczy nasz organizm. W jabłkach jest lekarstwo: cukry, witaminy, woda. W rodzynkach – jest dużo glukozy potrzebnej dla mocnego mięśnia sercowego. W granacie, mandarynce są lekarstwa. Pokarm, który powstał w naturze, powinien odżywiać i leczyć. W ciastku nie ma nic, co mogłoby nas uleczyć.


Czy jedzenie jest dla zdrowia najważniejsze?


Najważniejsze jest oddychanie. To jest podstawa. Człowiek wytrzyma bez jedzenie nawet 50 dni, ale bez oddychania tylko 2 minuty.


Jak się uczyć oddychania?


Położyć się na plecach. Położyć sobie książki na brzuch w okolicy żołądka. Oddychać przez nos, żeby książka poszła do góry. Kiedy robi się wydech, książka powinna powędrować w dół. Jeśli w ciągu doby człowiek zrobi 30 takich wdechów, może mieć pewność, że jego organizm zostanie dotleniony.


Jeśli oddychanie stawia pan na pierwszym miejscu, to co jest na drugim?


Woda. Człowiek jest z wody złożony. Jeżeli wody jest za mało, to z organizmu nie są wydalane toksyny. Powstaje środowisko do rozwoju pasożytów i grzybów, które stopniowo, z roku na rok, zżerają nas jak rdza. Niszczą poszczególne organy. Powinniśmy pić 30 ml wody na 1 kg ciała. Jeśli ktoś waży 100 kg powinien pić dziennie 3 litry wody. Ale to jeszcze nie wszystko! Naprzemienny prysznic. Można nie zjeść śniadania, nie można nie zrobić ćwiczenia oddechowego i nie wziąć takiego prysznica. Człowiek staje po prysznicem i zaczyna go ciepłą wodą z góry i obmywa ciało do stóp, po minucie przełącza prysznic na zimną wodę i obmywa ciało do góry – i tak robi 5 do 8 minut. Na koniec sztywną gąbką do masażu rozetrze całe ciało – uruchomi wszystkie naczynia krwionośne, zmusi je do pracy. Uniknie udaru mózgu albo zawału. Nie będzie miał nadmiaru cholesterolu, nie będzie miał problemów z układem krążenia, z pracą mięśnia sercowego.


Ostatnia rada?


Nie ma takich dolegliwości, których nie da się pokonać siłami płynącymi z natury. Nie ma chorób, jest utrata równowagi i harmonii. Jeśli człowieka będzie gryzł robak zawiści – może pić dużo wody, powoli gryźć, to nic nie da. Zachoruje. Jeśli jedziesz samochodem i złorzeczysz innym, twój organizm produkuje hormon śmierci – kortyzol. I kwas mlekowy w tym samym czasie. Kwas mlekowy to jest rdza. Zdenerwowałeś się, pokłóciłeś w domu –znów produkujesz hormon śmierci. Każda zła myśl skraca życie o kilka minut. Tybetańczycy mówią, że jeśli człowiek chce być zdrowy, nie powinien bać się choroby, starości i śmierci.


Dlaczego pozytywne rzeczy, jak przytulenie, pogłaskanie czynią cuda?


Chodzi o produkcję hormonów szczęścia: serotoniny i endorfiny. Zaczyna się proces regeneracyjny, komórki zaczynają zdrowieć, polepsza się krążenie, poprawia się dopływ substancji odżywczych do komórek. W stanie miłości człowiek nigdy nie myśli o chorobach. Promieniuje od środka. Miłość nadaje jego ciału blask. Hormony szczęścia wzmacniają organizm i przedłużają życie, które jest piękne.


Michał Tombak jest biologiem, autorem bestsellerów: „Jak żyć długo i zdrowo”, „Droga do zdrowia”, „Uleczyć nieuleczalne”, „Czy można żyć 150 lat?” Jego książki przetłumaczono na kilkanaście języków. W Europie jest zaliczany do elity największych specjalistów od naturalnych metod ochrony zdrowia. W Polsce wciąż budzi kontrowersje.


Autor: Waldemar Sulisz

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    To wspaniale opracowanie. W skrócie uwypukla to co najważniejsze. Nie można chyba lepiej.Dziękuje.

  • 2016-03-31 gość

    Ten Pan zmienił moje życie na lepsze. Dzięki niemu wyzdrowiałem ja i cała moja rodzina a wszystko poprzez naturalne metody a nie piguły. Polecam zapoznać się z filozofią zdrowia Michała Tombaka. Jego książki są genialne i mimo to, że napisane naście lat temu to wciąż aktualne. Będę aktualne jeszcze przez wiele wiele lat gdyż propaguje on życie zgodnie z naturą. Pozdrawiam wszystkich - PREZES

  • 2016-03-31 gość

    Dziękujmy losowi że sprawił, że przybył i zamieszkał w naszym kraju, dzięki temu pomógł już wielom Ludziom i prośmy o to aby dalej to czynił i nadal się z nami spotykał.A niedowiarkom i krytykom jedno rzec mogę że jak przyjdzie Wasz dzień to właśnie On a nie ja Wam pomogę. Pozdrawiam Jan

  • 2016-03-31 gość

    Miałam okazje dawno temu być na jego seansie grupowym,potem na indywidualny czekał tłum ludzi, kiedy powiedział ze nie przyjmie już nikogo czułam się zawiedziona ale w pewnym momencie wywołał mnie z tłumu i moja ciekawość została zaspokojona.Ma ogromną wiedzę to co robi,robi z pasją.

  • 2016-03-31 gość

    Tylko dlaczego ten pan tak staro wygląda?