Zwierciadło duszy po latach - oczy a wiek

Oko człowieka starzeje się od samego urodzenia. Od tego momentu systematycznie spada jego wydolność liczona liczbą dioptrii. Proces ten zatrzymuje się u 70-latków na poziomie 3 dioptrii. Co nie oznacza, że wzrok dalej się nie pogarsza, bo wraz z wiekiem wzrasta liczba chorób, które mogą uszkadzać oko.

– Najpierw warto obalić pewien mit, który wciąż pokutuje w naszym społeczeństwie – mówi lek. med. Anna Walewska-Szafran, okulistka z bydgoskiego Centrum Okulistycznego Bopol. – Otóż według wielu osób, jeśli ktoś zacznie nosić okulary, jego wzrok szybko się pogarsza. Trzeba jednak pamiętać, że nasze organizmy zostały kiedyś zaprogramowane na czterdzieści lat życia. Po tym czasie zaczynają więc szwankować jego organy, proces starzenia postępuje szybciej niż we wcześniejszych latach. To zjawisko dotyczy także oczu. Gdy się rodzimy, nasze oczy mają największą liczbę dioptrii, około 20. Potem liczba ta systematycznie spada, aż do 3 dioptrii w okolicy siedemdziesiątki. Wraz z liczbą dioptrii spada zdolność widzenia.

Starzenie soczewki oka postępować będzie więc niezależnie od tego, czy nosimy okulary, czy nie. Dzięki okularom oczy będą się jednak mniej męczyć. Osoba używających ich będzie też mogła dłużej pracować nie odczuwając dyskomfortu.


Lepiej, a to zaćma

W pewnym momencie, gdy zdolność widzenia oka spada do 3 dioptrii, pacjenci czasem zauważają u siebie „poprawę” widzenia. Do czytania sięgają po stare, słabsze okulary, lepiej widzą z bliska. Cieszą się, tymczasem to objaw rozwoju zaćmy jądrowej.

Choroba ta prowadzi najpierw do powstania krótkowzroczności, potem przymglenia soczewki i rozmazania obrazu.
Prezbioptria lub starczowzroczność, bo tak nazywana jest krótkowzroczność pojawiająca się w późniejszym wieku, to skutek naturalnego twardnienia soczewki. Jego konsekwencją jest z kolei gorsza akomodacja oka, czyli zmniejszenie zdolności dostosowania się oka do patrzenia raz w dal, raz na bliską odległość. To właśnie dlatego w późniejszym wieku tak trudno przestawić się szybko z czytania gazety na oglądanie telewizji. Obraz najpierw jest zamglony, bo oku trudno jest się przestawić natychmiast z patrzenia na rzecz nieodległą na spoglądanie w dal.


Niezbędna operacja

Osoby dotknięte tą przypadłością najpierw zauważają, że muszą czytaną książkę trzymać w innej odległości niż dawniej. Zwykle dalej niż poprzednio. Często towarzyszą temu bóle głowy, uczucie zmęczenia oczu. W przypadku rozwinięcia się zaćmy soczewka dodatkowo traci swą elastyczność, co odpowiada za spadek ostrości widzenia. Soczewka staje się zmętniała, widzenie pogarsza się. Jedynym skutecznym sposobem leczenia tej choroby jest zabieg polegający na usunięciu soczewki i zastąpieniu jej sztuczną.

Powodów powstawania tego schorzenia jest cała masa, pierwszą jest wiek. Jej powstawaniu sprzyja też obciążenie genetyczne, leczenie preparatami sterydowymi, cukrzyca, ciąża, palenie papierosów, alkoholizm i niedobór witamin. Zaćma może też być wtórnym efektem jaskry. Mnogość przyczyn ujawniania się zaćmy i starzenie się naszego społeczeństwa powodują, że przybywa pacjentów wymagających wymiany soczewki, a kolejki w szpitalach okulistycznych są bardzo długie.


Systematyczne badanie

Wraz z wiekiem wzrasta też zagrożenie jaskrą. Jest to choroba dziedziczna, systematycznie badać powinna się więc każda osoba, u której w rodzinie, nawet dalszej, pojawił się ten problem. By ustrzec się przed szybkimi zmianami w oku, konieczna jest kontrola wzroku pod tym kontem od 35 roku życia.

Osoba zagrożona jaskrą powinna pojawiać się u lekarza przynajmniej raz do roku, zwłaszcza jeśli ma, oprócz obciążenia genetycznego, któryś z następujących objawów: nadciśnienie lub niskie ciśnienie, które w konsekwencji prowadzą do niedokrwienia oka, migreny, marznące ręce lub stopy oraz jeżeli pali papierosy.

Jaskra jest podstępną chorobą. Zwykle przez długi czas przebiega bezobjawowo. Zaatakowany przez jaskrę nerw oczny nie boli, obumieranie jego kolejnych elementów prowadzi do zawężenia pola widzenia. Chorujący długo jednak tego nie dostrzega m.in. dlatego, że jeśli uszkodzony jest nerw jednego oka, to obraz którego ono nie dostarcza, uzupełniany jest przez drugie oko, bo obrazy z naszych obu oczu nakładają się na siebie i w ten sposób uzupełniają. Objawy choroby są odczuwalne przez pacjenta i dają się zbadać, jeśli obumarło 30-50 procent nerwów.
Leczenie ukierunkowane jest przede wszystkim na obniżanie ciśnienia, które przy jaskrze bardzo wzrasta w oku. Stosuje się w tym celu krople, które trzeba systematycznie, codziennie aplikować do oka.


Jedz ciemnozielone!

Z wiekiem istnieje także coraz większe prawdopodobieństwo zwyrodnienia żółtej plamki oka (AMD). Pierwsze zmiany pojawiają się około 50 roku życia. Pogorszenie widzenia zachodzi stopniowo, więc często przez dłuższy czas nie jest zauważane. Tymczasem zmiany dotykają miejsca najostrzejszego widzenia, więc przegapienie momentu, gdy się zaczynają, może spowodować, że zanim rozpocznie się leczenie będą już mocno zaawansowane.
Zwyrodnienie plamki żółtej ma dwie postacie: suchą i wysiękową. Na szczęście w znacznej liczbie przypadków (80 proc.) jest to postać sucha – łagodniejsza, przebiegająca wolniej. Wysiękowe zwyrodnienie plamki żółtej ma natomiast piorunujące działanie. W tym przypadku, jeśli nie wdroży się leczenia natychmiast, może dojść do nieuleczalnego zmniejszenia widzenia.

Przez długi czas tę postać zwyrodnienia bardzo ciężko było leczyć. Stosowano laseroterapię, terapię fotodynamiczną, ale nie dawały one satysfakcjonujących efektów. Stosunkowo niedawno opracowano lek, który likwiduje nieprawidłowe naczynia w oku, co jest przyczyną AMD.


Fundusz też pomoże

Niestety, na razie lek ten jest bardzo drogi, a dla uzyskania poprawy i utrzymania jej konieczne jest systematyczne, comiesięczne aplikowanie specyfiku. W projektach klinicznych uzyskano dzięki niemu bardzo dobre skutki, stosując go właśnie w takim systemie. Ustalono jednak, że największą poprawę uzyskuje się po pierwszych trzech zastrzykach, w związku z tym przyjęto w Polsce następujący schemat działania. – Pierwsze trzy dawki finansowane są przez NFZ, później na refundację może liczyć niewielu pacjentów w zależności od decyzji funduszu – mówi Anna Walewska-Szafran. – W przypadku pozostałych systematycznie monitoruje się sytuację, sprawdza, czy zmiany zatrzymały się, czy też dochodzi do ponownego pogorszenia widzenia.

Liczne firmy farmaceutyczne pracują jednak nad swoją wersją tego leku, co – gdy już osiągną efekt – spowoduje spadek jego ceny, a zwiększy dostępność dla pacjentów. Farmaceuci chcą też, by zmienić sposób podawania specyfiku. Dziś jest to zastrzyk podawany w oko, co pacjenci bardzo ciężko znoszą. Są więc podejmowane próby, by zastrzyk zastąpiła tabletka.

Sucha postać AMD nie wymaga tak drogiego i niekomfortowego leczenia. – W tym przypadku koncentrujemy się na zapobieganiu dalszemu pogorszeniu, co osiąga się głównie poprzez wspieranie organizmu farmaceutykami zawierającymi luteinę – dodaje Anna Walewska-Szafran. – Jest to substancja, której ludzki organizm nie wytwarza, ale może dostarczać sobie w pożywieniu. Jest ona m.in. w ciemnozielonych warzywach, takich jak szpinak i brokuły, we wszystkich paprykach, w czarnych jagodach. Jeśli jednak dostarczamy jej zbyt mało, warto wesprzeć się specyfikiem z apteki.


Zwierciadło… ciała

Osoby nie obciążone chorobami okulistycznymi, ale naczyniowymi, np. nadciśnieniem, lub cukrzycą powinny systematycznie chodzić do okulisty na badanie dna oka. Dlaczego? – Choroby te atakują naczynia krwionośne, a oko jest jedynym miejscem w ciele, gdzie w sposób bezinwazyjny można zbadać ich stan, można ocenić nawet etap zaawansowania chorób – podkreśla Anna Walewska-Szafran. – Okulista jest też pierwszym lekarzem, który może przewidzieć udar mózgu, bo naczynia zwężają się stopniowo, więc zanim dojdzie do udaru, w oku zobaczyć można poprzedzające go objawy przejściowe.

Objawem nadchodzącego udaru może być też nagłe, chwilowe zaniewidzenie. Czarna zasłona, która pojawia się nagle i mija po 2-3 minutach. Pacjent, obawiając się choroby oczu, idzie w takim przypadku do okulisty. Szalenie ważne jest, by zrobił to natychmiast po pojawieniu się takich objawów. Zaburzenie wynika bowiem z niedokrwienia siatkówki, które dla oka jest tym samym, czym zawał dla serca. Szybka reakcja, podanie tlenu pozwala uratować organ, spóźniona pomoc lub jej brak skutkują jego całkowitą lub częściową śmiercią.

– Jeśli zaniewidzeniom towarzyszą szumy w uszach, zawroty głowy lub drętwienie rąk, wysyłamy pacjenta na badanie oceniające przepływ krwi w tętnicach szyjnych i kręgowych do głowy. Dzięki specjalistycznemu badaniu USG można ocenić stopień zwężenia tych naczyń i udrożnić je – podsumowuje Anna Walewska-Szafran.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze