Zmęczenie – objaw czy choroba?

Wracasz do domu i nie masz siły ściągnąć butów, a rano po przebudzeniu zastanawiasz się, czy sen trwał siedem godzin czy tylko jedną? „Jutro zmęczenie minie” – twierdzisz, ale czy tak będzie?

Być może masz rację, takie zmęczenie może być wynikiem przepracowania, co oznacza, że po weekendzie lub dłuższym urlopie bądź po prostu po paru spokojnie przespanych nocach wszystko wróci do normy. Ale może też być inaczej.

Objaw choroby i choroba

Nawracające i długotrwałe zmęczenie może być objawem choroby i to poważnej. Brak apetytu, osłabienie i właśnie przewlekłe zmęczenie to jedna z oznak chociażby cukrzycy, anemii, wirusowego zapalenia wątroby typu C, a także niewydolności nerek.

Stan chronicznego znużenia może też oznaczać niedociśnienie, problemy z tarczycą i innymi narządami lub depresję, choroby nowotworowe (zwłaszcza białaczkę), zakażenie wirusem HIV, boreliozę, stwardnienie rozsiane, zatrucie ołowiem i alkoholem etylowym oraz uzależnienie od środków psychoaktywnych.

Ciągłe uczucie zmęczenia może też być samo w sobie chorobą. Chorobą, którą trzeba leczyć i przez którą długo się jest na L4. Tę jednostkę chorobową lekarze nazwali zespołem przewlekłego zmęczenia, w skrócie CFS. Zwolnienie lekarskie na zmęczenie? Przecież to jakieś fanaberie, kiedyś to było nie do pomyślenia – mógłby ktoś powiedzieć. I miałby rację, ale tylko częściowo.

CFS to nie fanaberia

Na pewno nie można zespołu przewlekłego zmęczenia nazwać fanaberią. Trafniejsze wydaje się tu określenie „podstępna bestia”: CFS daje o sobie znać najczęściej po przebytej infekcji albo podczas silnego stresu, najczęściej rozwija się stopniowo bez wyraźnego początku i trwa czasami miesiącami, a nawet latami z okresami remisji i nawrotów.

Chorobie często towarzyszą zaburzenia snu, obniżony nastrój, apatia i wysoka gorączka, a lekceważona, nieleczona powoduje, że przestajemy sobie radzić z codziennymi obowiązkami – i tymi zawodowymi, i tymi prywatnymi, domowymi.

Jeśli jednak chodzi o przeszłość, czyli podejście do tej choroby przed laty, to rzeczywiście albo jej nie zauważano, albo lekceważono, albo w ogóle nie wiedziano o jej istnieniu.

Dzisiaj wiemy więcej

Zespół przewlekłego zmęczenia rzeczywiście jest chorobą stosunkowo młodą. Nie znało jej pokolenie naszych babć ani nawet naszych rodziców. I to z dwóch powodów: po pierwsze, czasy były inne, wolniejsze, mniej wymagające i mniej stresujące, po drugie, jeśli już ktoś z objawami chorobliwego zmęczenia się zgłaszał, najczęściej diagnozowano u niego depresję, szukano innych przyczyn lub lekceważono problem.

Powoli zaczęło się to zmieniać w drugiej połowie ubiegłego wieku – wtedy to zauważano, że grupa wiecznie zmęczonych ludzi z roku na rok się powiększa. Zaczęto badać zgłaszane przypadki i doszukiwać się prawidłowości. Znaleziono je, opisano i w 1983 roku wpisano do rejestru chorób pod angielską nazwą chronic fatigue syndrome (CFS), co po polsku oznacza „zespół przewlekłego zmęczenia”.

Konkretne objawy

O zespole przewlekłego zmęczenia mówimy, gdy fizyczne i psychiczne uczucie zmęczenia trwa dłużej niż pół roku mimo braku aktywności fizycznej i bez wyraźnej innej przyczyny (często to zmęczenie jest większe po przebudzeniu niż przed pójściem spać) oraz gdy jednocześnie pojawiają się: stany podgorączkowe, niewielka utrata wagi, zaburzenia snu (bezsenność lub nadmierna senność), dezorientacja, kłopoty z pamięcią i koncentracją oraz bóle głowy, mięśni i gardła. Charakterystyczne jest też negatywne nastawienie do życia i świata. Niektórzy chorzy mają powiększone węzły chłonne, zwłaszcza te szyjne i pachowe.

Problem żądnych sukcesu

CFS może dopaść każdego, choć istnieje grupa ludzi, która jest bardziej narażona na atak tej choroby niż inni. To przede wszystkim ludzie energiczni, dążący do sukcesu. Ciągle zapracowani, żyjący w ciągłym biegu, stresie i napięciu.

Osoby z tej grupy zazwyczaj źle się odżywiają, jedzą w pośpiechu i nieregularnie. Prowadzą niehigieniczny tryb życia, nie mają czasu na relaks albo najzwyczajniej w świecie nie umieją radzić sobie ze stresem, skutkiem czego jest wyczerpanie organizmu i zaburzone funkcjonowanie układu odpornościowego (przy obniżonej odporności organizm staje się bardziej podatny na stres, a to przyczynia się do mniejszego wytwarzania w mózgu serotoniny, substancji, która pobudza, poprawia nastrój i zwiększa zadowolenie z życia).

Choroba częściej dotyka kobiet niż mężczyzn. Ważny może być też wykonywany zawód. Grupy zawodowe takie jak lekarze, pielęgniarki, duchowni, psychoterapeuci czy nauczyciele narażone są bardziej niż inne na tzw. zespół wypalenia zawodowego, a to – jak dowiedziono – pierwszy krok do CFS.

Receptą urlop i syrop

Najważniejszą rzeczą w leczeniu CFS jest zmiana dotychczasowego trybu życia. Zaleca się dużo odpoczynku (często niezbędne jest parotygodniowe zwolnienie lekarskie), naukę radzenia sobie ze stresem, prowadzenie bardziej uregulowanego trybu życia i uczestnictwo w spotkaniach terapeutycznych z osobami o podobnych problemach. Ważna jest też zdrowa, bogata w warzywa i owoce dieta oraz aktywność fizyczna, która nie tylko wpływa na poprawę nastroju, ale i pomaga wzmocnić układ odpornościowy.

Poza tym lekarz może zdecydować o leczeniu objawowym. Przy podwyższonej temperaturze, bólach gardła, mięśni czy głowy zaleci przyjmowanie środków przeciwbólowych i przeciwzapalnych, a przy nasilonych objawach nerwicowych i depresyjnych zapisze środki przeciwdepresyjne. Chorym podaje się także preparaty wzmacniające układ odpornościowy.

--

Uporczywe zmęczenie może być objawem choroby lub chorobą. Zamiast je lekceważyć mądrzej jest skonsultować swój stan zdrowia z lekarzem.

Dieta osoby cierpiącej na CFS powinna być lekkostrawna oraz bogata w witaminy i składniki mineralne.

Sposobem na brak energii mogą być rośliny. Najbardziej znany z pobudzających właściwości jest korzeń żeń-szenia, który zawiera ginsenozydy wspomagające pracę narządów i wpływające na wzrost energii oraz 30 innych związków leczniczych, które m.in. mobilizują system odpornościowy do walki z bakteriami i wirusami.

Zespół przewlekłego zmęczenia kiedyś lekceważąco nazywano „grypą yuppie”.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze