Ze sportem na ty

Zawsze jest uśmiechnięta. Ma czas na sport, sztukę, dom i macierzyństwo. Jak ona to robi? Gdzie jest tajemnica jej siły i urody? Z Katarzyną Skrzynecką rozmawia Barbara Jagas.

Pani recepta na listopad to...


Warto mieć swoje metody na jesienną szarugę. Dla mnie to najlepszy czas na intensywną pracę zawodową - nie patrzę wtedy na to, co dzieje się za oknem. Wspaniałym lekiem na szarość i zimno jest też spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi. Warto zaprosić gości, zrobić dobry obiad albo pyszną kolacyjkę, spędzić czas na serdecznych rozmowach w miłej atmosferze, z ludźmi, których lubimy. Najważniejsze to nie biadolić i nie przejmować się pluchą na dworze.


Czy w okresie jesienno-zimowym bardziej pani dba o kondycję, więcej ćwiczy? Niektórzy twierdzą, że to najlepsza metoda na pogodę ducha, której przecież pani nie brakuje.


Staram się regularnie trenować przez cały rok. W naszej rodzinie mąż jest sportowcem, ja uprawiam sport rekreacyjnie. Ale i wcześniej prowadziłam aktywny styl życia. Będąc młodą dziewczyną, tańczyłam w zespole tanecznym. Dziś także lubię tańczyć. To wspaniała forma odreagowania stresów, przy okazji rozwijająca ruchowo i energetycznie. Wiele osób teraz chodzi na zajęcia taneczne, korzystając z tej formy zabawy i sportu jednocześnie.
Ja staram się, w miarę możliwości czasowych, systematycznie trzy razy w tygodniu ćwiczyć w siłowni około półtorej godziny. To głównie zajęcia aerobowe, rower, ćwiczenia na brzuch i nogi. Na pewno jest to lepsze niż pół godziny raz w tygodniu, jak ćwiczą niektórzy, co moim zdaniem mija się z celem. Lepiej znaleźć więcej czasu i podejść do dbania o ciało na poważnie, niż udawać, że się to robi.

Uprawia pani inne sporty?


Jeżdżę na nartach. Przynajmniej 2-3 tygodnie w ciągu roku oddajemy się białemu szaleństwu. Jesteśmy z mężem takimi miłośnikami nart, że wyjeżdżamy nawet w lipcu - na lodowiec Kaprun w Austrii. Zachęcam serdecznie do uprawiania tego wspaniałego sportu. Trzeba tylko najpierw postarać się o profesjonalnego instruktora. Dobry trener jest w stanie nauczyć nas jeździć już w ciągu 2-3 dni.


Ma pani wspaniałą córeczkę, niemal dwuletnią już Alisię. Czy będzie z państwem wyjeżdżała na narty?


Już wyjeżdża z nami, ale na narciarstwo przyjdzie czas, jak skończy co najmniej 4 latka. Ja zaczęłam to robić właśnie w tym wieku.


Jakie są profity z decyzji o macierzyństwie w wieku dojrzałym?


Późniejsze macierzyństwo często dotyczy osób, które miały wcześniej inne priorytety i cele. I po prostu nie miały czasu na bycie mamami. Dopiero w dojrzałym wieku mogły sobie w końcu na to pozwolić. U mnie było inaczej - starałam się o to wcześniej, ale nie mogłam urodzić dziecka. Dopiero po kilku latach, pod opieką specjalisty udało mi się w końcu zostać mamą. Jestem dowodem na to, że nigdy nie należy tracić nadziei! Dzięki temu mam dziś naszą ukochaną córeczkę - Alisię.


Skąd takie imię?


Alikja to imię greckie. Od tego imienia pochodzi polska Alicja. My mówimy zdrobniale Alisia. Jest naszym skarbem, radością i spełnieniem rodzinnych marzeń.


Czy uważa pani na to, co je?


Oboje z mężem prowadzimy od jakiegoś czasu międzynarodową kampanię w internecie, propagującą zdrowy styl życia - „Zyskaj formę". Strona ma już wiele tysięcy użytkowników, którzy potwierdzają, że to naprawdę działa! Adresowana jest do wszystkich, którzy pragną poprawić swoją kondycję, sylwetkę i zaktywować siły witalne.


Na czym polega ten program?


Jest to program treningowy, który trwa przez 10 tygodni. Składa się nie tylko z ćwiczeń, ale również zdrowej, niskokalorycznej diety. Osoby zainteresowane wchodzą na platformę internetową www.zyskajforme.pl, gdzie mogą razem z nami trenować - 2-3 razy w tygodniu. Program ten został przygotowany przez grupę dietetyków i sportowców olimpijskich i dzięki niemu chudnie się bezpiecznie 10 kg w 10 tygodni. Mamy już w Polsce ok. 20 tys. użytkowników tej platformy.


A jeśli ktoś nie chce schudnąć?


Z pewnością znacząco poprawi swoją kondycję i wydolność. Gorąco polecam. Sprawdziliśmy ten program na sobie. Ja po urodzeniu dziecka schudłam w 3 miesiące kilkanaście kilogramów i tym samym wróciłam do dawnego rozmiaru 38. Zapraszam też panów z brzuszkami, po czterdziestce, którzy chcieliby poprawić swój wygląd i mieć siły na zabawy z dziećmi, bez zadyszki.


Opowiada pani o sporcie z taką pasją. A co jeszcze uskrzydla Katarzynę Skrzynecką?


Miłość. Rodzina, szczęśliwy związek, sens bycia dla siebie nawzajem. Jak na tej płaszczyźnie jest wszystko w porządku, to można spełniać się w pracy zawodowej, realizować swoje marzenia i ambicje. Ale też warto rozwijać pasje, znaleźć pracę, którą się lubi. Wtedy nie traktujemy jej jako przymusu. Jeśli twój zawód jest jednocześnie twoją pasją, to masz receptę na szczęście. Pewnie, że nie zawsze w pracy może być miło, nieraz krąży tam zła energia. Wiadomo, ludzie mają różne problemy i nastroje. Wtedy ważne jest, aby nie przenosić tego do domu. Dom powinien być oazą dobroci.


Czy pani zawsze wiedziała, co chce robić w życiu?


Tak, już od dzieciństwa. Zresztą rodzice stworzyli mi optymalne możliwości, zapisując mnie i na taniec, i na zajęcia plastyczne, muzyczne oraz językowe. Po to, abym spróbowała. Od najmłodszych lat ciekawiła mnie sztuka i lubiłam muzykę. Zatem z pełną świadomością wybrałam studia muzyczne i aktorskie - ukończyłam wydział fortepianu oraz wokalistykę, a później Akademię Teatralną. Dziś pracuję ze szczerą pasją w obu zawodach: jestem aktorką i muzykiem.


Co pani teraz robi, gdzie można pani posłuchać, zobaczyć?


W Teatrze Komedia w Warszawie gramy musical „Klatka wariatek" - oparty na motywach hollywoodzkiego hitu filmowego „Klatka dla ptaków" ze znakomitymi rolami Robina Williamsa i Gene'a Hackmana. W Teatrze Capitol gram wraz z Piotrem Gąsowskim w „Scenach dla dorosłych", jest to zwariowana komedia o seksie, świetna satyra! Wspólnie z Piotrem prowadzimy też bardzo sympatyczny telewizyjny program kulinarny „Turniej wypieków" na kanale TLC Discovery. A poza tym jeżdżę z koncertami po kraju i za granicę. Ostatnio wydałam płytę „For tea".


Dużo się dzieje w pani życiu zawodowym. A teraz zapytam o zdrowie. Czy bywa pani na coś chora?


Na szczęście bardzo rzadko. Mam dobrą odporność. Tylko w dzieciństwie miałam ciągle infekcje gardła. Ale brałam przez jakiś czas szczepionki i problem się skończył.


Miała pani słabe gardło w dzieciństwie, a potem okazało się, że nadaje się ono do śpiewania. Jak jest teraz?


W dorosłości już nie choruję, bo nie mogę sobie na to pozwolić (śmiech). Ale z drugiej strony, chyba nie mam w tym kierunku skłonności. Niełatwo mnie licho bierze. Może dlatego, że nigdy nie paliłam. Zresztą oboje z mężem nie palimy. I unikamy palaczy.


Za to dużo państwo ćwiczą. Proszę powiedzieć parę słów o pani przystojnym małżonku.


Mój mąż jest zawodowym sportowcem i trenerem sportowym - mistrzem Europy i wicemistrzem świata w fitness gimnastycznym. To dyscyplina sportu łącząca elementy akrobatyki i kulturystyki.


Gratuluję mężowi sukcesów. Chociaż pewnie wiele osób go zna.


Na co dzień Marcin jest trenerem personalnym, nie tylko zawodników, ale też osób prywatnych, chcących poprawić sylwetkę, kondycję, schudnąć lub pomóc sobie rehabilitacyjnie. Jest również zawodowym dietetykiem. Może więc przygotować i trening, i dietę.


Teraz ćwiczą państwo razem?


Mąż trenuje zawodowo, ja ćwiczę wyłącznie rekreacyjnie. Razem prezentujemy ćwiczenia tylko na platformie internetowej. „Zyskaj formę"'. Mąż pokazuje wersję trudniejszą, ja -prostszą, dla pań.


Musi być pani osobą niezwykle zorganizowaną. Tyle rzeczy robi pani naraz: teatr, telewizja, muzyka, treningi, a do tego dom i córka.


Jestem przyzwyczajona, aby dużo pracować. Ale zawsze robię to z rozsądkiem. Rzeczywiście, każdy dzień spędzam ze swoją córeczką. Do pracy wychodzę na parę godzin i wracam jak na skrzydłach. Nie korzystamy na stałe z pomocy niani. Wymieniamy się z mężem w opiece nad malutką, tak planujemy godziny swojej pracy, by idealnie się uzupełniać. Nigdy ze sobą nie konkurujemy - może co najwyżej o to, kto ma pierwszy dać Alisi buziaka na dobranoc.

Autor: Barbara Jagas

Komentarze