Zdrowie wygrane na korcie

Budzi telewidzów pytaniem: „kawa czy herbata"? Każdy dzień rozpoczyna aktywnie. Lubi azjatyckie smaki, ma słabość do lodów i świeżego pieczywa. Zbędne kalorie spala grając w tenisa. Naszym czytelniczkom zdradza sekret swojej nienagannej sylwetki i świetnej kondycji. Rozmowa z Agatą Konarską.

Śmiało można nazwać cię kosmopolitką. Wychowywałaś się we Francji, Szwecji, Hiszpanii i Austrii. Studiowałaś na Uniwersytecie Wiedeńskim, w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Paryżu i na Uniwersytecie Warszawskim. Znasz biegle trzy języki, mogłabyś mieszkać właściwie w każdym kraju, a jednak zdecydowałaś się na Polskę. Nie żałujesz czasem tej decyzji?

To prawda, że mieszkałam w różnych krajach w Europie, ale urodziłam się w Warszawie, moi rodzice są Polakami i zawsze przypominali mi, gdzie jest moja ojczyzna. Gdy mieszkaliśmy za granicą, każde święta spędzałam w Polsce. Dziś świat się zmniejszył, nastąpiła globalizacja. W każdej chwili można wsiąść do samolotu i odwiedzić znajomych w Europie czy na świecie lub też po prostu spędzić weekend w jakimś pięknym miejscu za granicą. Ja też tak robię, bo choć tu jest mój dom, to cygańsko-tułaczy tryb życia, który prowadzę od dzieciństwa, wszedł mi w krew i długo w Warszawie nie jestem w stanie wysiedzieć. Ale odpowiadając na pytanie precyzyjnie: nie, absolutnie nie żałuję, że zdecydowałam się wrócić i zamieszkać w Polsce. Ten kraj daje dziś niepowtarzalne w skali europejskiej możliwości i szanse. Stosunkowo mało dotyka nas kryzys, mieszkają tu ludzie z pasją, poza tym jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia i naprawienia w naszym kraju.

Mieszkałaś w najpiękniejszych europejskich stolicach - Paryżu i Wiedniu. Opowiedz, które z tych miast bardziej cię urzekło i do którego chętniej wracasz?

Paryż to kraj mojego dzieciństwa, tam się wychowywałam, tam rozpoczęłam swoją edukację, którą już zawsze kontynuowałam w języku francuskim. Francja to taka moja druga ojczyzna, a francuski to dla mnie drugi język. Często bywam we Francji, czy to prywatnie, czy służbowo. Wiedeń ma dla mnie inny kolor wspomnień. To miasto, w którym dojrzewałam - tu we francuskim liceum zdałam maturę, rozpoczęłam studenckie życie, podjęłam pierwszą pracę i obchodziłam 18-tkę. Także tu przeżyłam pierwszą miłość. Wiedeń darzę więc ogromnym sentymentem ze względu na te wspomnienia, ale chętniej wracam do Francji.

Jak Warszawa wypada na tle miast europejskich, w których dane ci było mieszkać?

Warszawa się zmienia. Staje się w coraz większym stopniu europejską metropolią, choć wiele jest jeszcze do zrobienia, chociażby w dziedzinie miejskiej komunikacji czy też zagospodarowania nabrzeża Wisły. Ale pod wieloma względami w niczym nie ustępuje innym stolicom europejskim. A mieszkańcy? Młodzi ludzie to Europejczycy bez kompleksów. Jednak przydałoby się wszystkim więcej uprzejmości i uśmiechu na co dzień, a także znajomości języka angielskiego.

Jak w porównaniu z kobietami z innych krajów, w których mieszkałaś, prezentują się Polki?

Najpierw pragnę podkreślić wyraźnie, że Polki biją na głowę Polaków i pod względem ubioru, i ambicji czy konsekwencji. To z naszymi mężczyznami nie jest najlepiej. A jeśli chodzi o prezencję - jak wszędzie, jest różnie, ale się poprawia. Bliższy Polkom jest styl ubioru niemiecki niż francuski czy włoski, którego ja jestem zwolenniczką. Odnoszę też wrażenie, że brakuje nam skłonności do prostoty w ubiorze. Za dużo na siebie zakładamy wzorów, kokardek, falbanek i kolorów, a często również biżuterii - myślę, że wskazana byłaby powściągliwość.

Dlaczego po studiach ekonomicznych zdecydowałaś się na pracę w show biznesie?

Jak to zwykle bywa, zdecydował przypadek. Nie marzyłam o takiej pracy. Po ukończeniu studiów ekonomicznych wybierałam się na podyplomowe w Paryżu. Przebywając na wakacjach w Polsce, trochę wbrew sobie, zostałam wysłana przez agencję modelek, z którą współpracowałam w owym czasie, na casting do TV Polonia, na który zresztą nie poszłam. Jednak szef mojej agencji uparł się i umówił mnie na indywidualne spotkanie z Lechem Nowickim, który ów casting organizował, szukając nowych twarzy do TV Polonia. Niedługo potem zadebiutowałam na antenie i tak to się zaczęło. Połknęłam bakcyla. Udało mi się jeszcze skończyć we Francji studia pomagisterskie - łączyłam je z pracą przez dwa lata, a potem już poświęciłam się telewizji.

Prowadzisz w TVP1 „Kawę czy herbatę", program który z założenia ma sprawić, żeby jego widzowie mieli udany poranek. Zdradź naszym czytelnikom kilka sekretów na dobry początek dnia.

Przez wiele lat wstawałam bardzo wcześnie na treningi tenisowe. Najlepsza recepta na udany poranek to sport. Jestem rannym ptaszkiem i z wczesnym wstawaniem nie mam problemu. Mój ulubiony posiłek to śniadanie - daje energię na cały dzień, a do tego obowiązkowo łyk dobrej kawy. To więc oczywiste, że poranny program śniadaniowy to coś dla mnie.

Czy można przyzwyczaić się do wstawania, kiedy większość ludzi jeszcze śpi? Myślę, że szczególnie nieprzyjemne musi to być zimą, kiedy jest ciemno, a ty musisz jechać do pracy.

Przyznaję, że w środku mroźnej zimy pobudki o czwartej rano i dla mnie nie są łatwe, ale zapewniam, że można się do tego przyzwyczaić. Co prawda wstaję, gdy większość ludzi śpi, ale kończę pracę, gdy inni dopiero ją zaczynają i mam przed sobą cały wolny dzień.

Czy Agata Konarska odwiedza czasem kuchnię? A może gotowanie kompletnie nie leży w jej naturze?

Bardzo lubię dobre jedzenie, jestem smakoszem. Kuchnia nie jest jednak jak mój drugi dom, wynika to głównie z braku czasu, a może trochę z wygodnictwa.

Różnorodność kultur, z którymi się stykałaś dorastając, sprawiła, że jesteś otwarta na poznawanie nowych smaków?

Zdecydowanie tak. Podróże to moja pasja, zwłaszcza te egzotyczne. Zawsze próbuję miejscowych specjałów.

Kuchnia jakiego kraju jest najbliższa twoim gustom?

Generalnie azjatycka, ze szczególnym naciskiem na chińską, ale jestem też wielbicielką włoskiej kuchni, nawet bardziej niż francuskiej - za polską niestety nie przepadam.

Masz nienaganną sylwetkę, zdradź, proszę, naszym czytelniczkom jej sekret.

To chyba zasługa genów. Nie jem za dużo i zbyt tłusto. Mam jednak ogromną słabość do świeżego chleba, a także lodów. Poza tym, ze względu na swoją pracę, jadam o różnych porach. Jednak sporo się też ruszam - basen, spacery, bieganie czy tenis też mają wpływ na sylwetkę.

Czy jesteś zwolenniczką jakiejś konkretnej diety?

Nie. Uważam, że rozsądek i umiar, tak jak we wszystkim, jest wskazany. Plus sport. Wydaje mi się, że suplementy diety na odchudzanie lub głodzenie się czynią więcej złego niż dobrego. Sama kupuję też wiele produktów w sklepach ekologicznych, bo uważam, że ważna jest nie tylko sylwetka, ale przede wszystkim zdrowie. Staram się jeść zdrowo i różnorodnie.

Jesień to czas, w którym powinniśmy zadbać o odporność naszego organizmu. Czy stosujesz się do tej zasady?

Raczej moi rodzice, którzy szczególnie jesienią i wiosną dostarczają mi różne witaminy i suplementy diety, mające wzmocnić moją odporność, są w tym niezastąpieni.

Grałaś wyczynowo w tenisa. Każdy były sportowiec ma nawyk aktywności fizycznej. Opowiedz, jak to wygląda teraz, kiedy jesteś wyjątkowo zapracowaną kobietą?

Tenis i basen, a gdy jestem poza Warszawą, także spacery. Uprawiam sport nieregularnie - taka praca. Przyznam jednak szczerze, że bardzo brakuje mi treningów tenisowych. Zresztą jakiś czas temu postanowiłam wrócić do regularniejszych wizyt na korcie. Mam nadzieje, że się uda.

Zajmowałaś się zawodowo m.in. realizacją reportaży, które również wiązały się z koniecznością podróżowania. Co było wtedy dla ciebie najtrudniejsze, a co dawało największą frajdę?

Często najtrudniejsze było dotarcie do konkretnych osób, bohaterów zaplanowanych przeze mnie projektów. Uciążliwe były również niesamowicie długie dni zdjęciowe. Podczas wyjazdów nie obowiązuje ośmiogodzinny dzień pracy. Z kolei największą frajdę sprawiał montaż i ukończone dzieło, które w stu procentach było mojego autorstwa. Szkoda, że dziś już tego nie robię, trochę za tym tęsknie.

W jaki sposób ładujesz akumulatory? Pytam o dni wolne od pracy, twoje weekendy? Relaksujesz się w fotelu z książką, chodzisz na imprezy a może po prostu spacerujesz?

Imprezy stanowczo odpadają, już z nich wyrosłam. Książka, kino, sport - to na pewno. Wszystko zależy od nastroju i pogody.

Lubisz prowadzić samochód? Jakim jesteś kierowcą?

Bardzo lubię i dużo czasu spędzam za kierownicą. Choć prowadzę od 17 roku życia, to nigdy nie spowodowałam jeszcze wypadku - więc chyba nie jest tak źle.

Czy interesuje cię motoryzacja? A może decydujące znaczenie przy wyborze samochodu ma jego kolor?

Bardzo interesuje mnie motoryzacja, od dziecka lubię samochody, nigdy nie bawiłam się lalkami, tylko samochodami właśnie. Swego czasu prowadziłam nawet program motoryzacyjny w TVP1. Sprawiało mi to wielką frajdę.

Czy jesteś typem „gadżeciary", a jeśli tak, to bez jakich gadżetów absolutnie nie ruszasz się z domu?

Nie wychodzę bez telefonu z internetem. Ostatnio jestem fanką mojego nowego aparatu, no i oczywiście wszędzie jeżdżę samochodem, bez niego jestem jak bez ręki. Nie uważam się jednak za „gadżeciarę". Nie biegam za nowościami i nie kupuję ich od razu, gdy pojawią się na sklepowych półkach.

Na szklanym ekranie i podczas koncertów prezentujesz się bardzo elegancko. Jaki styl ci odpowiada i czy jest to własny wybór, czy korzystasz z porad stylistów?

Prostota i wysoka jakość ubrań przede wszystkim, czyli klasyka w stylu francuskim. W telewizji korzystam oczywiście z propozycji stylistów, na co dzień jestem wierna swojemu bardziej luźnemu sportowemu stylowi.

W jakim stopniu o sukcesie medialnym, szczególnie w przypadku kobiet, decyduje uroda?

Chciałabym powiedzieć, że w niewielkim, ale chyba prawda jest inna. Z pełnym przekonaniem mogę jednak zapewnić, że uroda to nie wszystko, bo trzeba jeszcze posiadać wiele innych umiejętności i atutów, a w tej branży także odrobinę szczęścia.

Opowiedz proszę o swoich świątecznych zwyczajach. Preferujesz spotkania rodzinne, czy może wyjazdy w egzotyczne miejsca?

Boże Narodzenie to czas, który obowiązkowo spędzam bardzo tradycyjnie z najbliższymi, zwykle w Warszawie lub Krakowie. Po świętach czasem udaję się w góry. Natomiast Wielkanoc to święto, do którego podchodzi się w naszej rodzinie nieco mniej tradycyjnie. Zdarzyło się nam nieraz wyjechać w jakieś piękne miejsce, czy to w Polsce, czy to za granicą.

Nie należysz do osób, które narzekałyby na nadmiar wolnego czasu, zatem jeśli już się taki trafi, pewnie jest wyjątkowo cenny. Planujesz wakacje z dużym wyprzedzeniem, czy raczej na ostatnią chwilę?

Wakacje zwykle planuję z niewielkim wyprzedzeniem, ale na weekend potrafię wyjechać bardzo spontanicznie, niemalże w ostatniej chwili.

Lubisz podróżować? Opowiedz, proszę, o najbardziej egzotycznej dla ciebie wyprawie.

Uwielbiam podróżować, to moja wielka pasja i tych egzotycznych podróży odbyłam bardzo wiele. Trudno by mi było dokonać jednego wyboru. Na pewno bardzo lubię Azję, chętnie tam wracam. Bardzo piękne wspomnienia zachowałam z kilku podróży do Australii i Nowej Zelandii, uwiodła mnie RPA i Brazylia, Oceania... i tak mogłabym długo wymieniać. Zapewniam, że to temat na oddzielną rozmowę.

Autor: Michał Adaszewski

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    DUPA NA OBCASACH .JEST OK.