Zdrowie pod presją wskazówki

W ostatnią niedzielę października cofamy wskazówki zegara o godzinę. Cieszyć się, że pośpimy dłużej, czy martwić, że szybciej niż zwykle zrobi się ciemno?

Czasowe trzęsienie ziemi fundujemy sobie aż dwa razy w roku: nie tylko przechodząc w październiku z czasu letniego na zimowy, ale i z zimowego na letni w marcu. Jak na takie zmiany reaguje nasz organizm? Czy manipulowanie wskazówkami zegara nie odbija się negatywnie na naszym zdrowiu? No i podstawowe pytanie: po co to w ogóle komu?

– Ano po to – odpowiedzą od razu zwolennicy takiej zabawy z czasem – by efektywniej wykorzystywać światło słoneczne i rozsądniej zarządzać energią. – Ale, ale – zaraz wejdzie im w słowo grupa przeciwników przestawiania wskazówek zegara, która systematycznie się powiększa – przeprowadzana dwa razy w roku operacja zmiany czasu jest kosztowna i skomplikowana. Weźmy taką kolej. Wszystkie pociągi nocne muszą o godzinie drugiej nad ranem stanąć na 60 minut, aby jechać dalej zgodnie z rozkładem jazdy! To idiotyczne. Zamieszanie panuje też na lotniskach. – Chwila – ripostować będą ci pierwsi – to chyba nie jest aż tak uciążliwe, bo gdyby było, to czy zmianę czasu wprowadzałoby regularnie ponad 70 krajów na świecie? – Ale Islandia, jako jedyna w Europie, nie zmienia czasu i wygląda na to, że nie wychodzi na tym źle – mogliby zaraz dorzucić drudzy. Taka wymiana zdań mogłaby trwać i trwać, przerwijmy ją więc i prześledźmy, jaki wpływ ma przesuwanie wskazówek zegara na nasze zdrowie. Bo że ma, zgodni są i naukowcy, i lekarze różnych specjalizacji: psychiatrzy, kardiolodzy, gastrolodzy i interniści.

– Poważnie? Przecież to tylko godzina – mógłby ktoś zauważyć. Nie „tylko”, lecz „aż”.

Zakłócenia rytmu dobowego

Bezsprzecznie każda zmiana czasu, a więc zarówno przejście z czasu zimowego na letni, jak i z letniego na zimowy, ma wpływ zwłaszcza na ludzi prowadzących ustabilizowany tryb życia. Wpływ ten, jak można się domyślać, jest niekorzystny, ponieważ nawet drobna zmiana ustalonego rytmu dobowego zaburza pracę naszego wewnętrznego zegara, zegara biologicznego. Zdaniem lekarzy osoby żyjące według konkretnego dobowego harmonogramu potrzebują nawet kilku dni, żeby dostosować się do nowych warunków. Skutek? Ogólne rozbicie, bóle głowy, spadek koncentracji, rozdrażnienie i obniżona efektywność w pracy.

Większa podatność na infekcje

Zdaniem prof. Martina Younga, lekarza z Wielkiej Brytanii, który badał reakcje ludzkiego organizmu na zmianę czasu z letniego na zimowy i z zimowego na letni, takie przesuwanie wskazówek zegara może powodować zaburzenia układu immunologicznego, w tym większą podatność w tym okresie na infekcje, ponieważ komórki i narządy układu odpornościowego też potrzebują czasu na przystosowanie się do nowej sytuacji.

Problemy z żołądkiem

Zanim nasz organizm „przestawi się” na nowe, „połknie” tę jedną godzinę, możemy odczuwać brak apetytu, mieć problemy jelitowe, cierpieć na bóle żołądka. Ale co ciekawe, nie stanie się to raczej w niedzielę, czyli w dniu wolnym od pracy, lecz dopiero w poniedziałek i w kolejnych dniach, kiedy to musimy wstać, umyć się, zjeść czy wyjść do pracy o konkretnej porze, czyli robić rzeczy w nowym rytmie godzinowym. Na szczęście nie będzie trwało to wiecznie, przyzwyczajenie się do nowej sytuacji z reguły zabiera około tygodnia.

Spadek odporności psychicznej

Największy problem z dostosowaniem się do zmiany czasu mają osoby, które walczą z depresją sezonową oraz całoroczną. Dla takich osób, podobnie jak dla osób żyjących z zegarkiem w ręku, nowa sytuacja, jaką jest godzina więcej lub godzina mniej do spania czy wcześniejszy lub późniejszy zmrok, to jeden z powodów wytrącenia z równowagi. W sytuacji zmiany czasu z letniego na zimowy na gorsze samopoczucie, przygnębienie, smutek i zniechęcenie uskarżać mogą się też osoby zdrowe. Winić za taki stan rzeczy należy zapewne nagły niedobór światła – gdy przestawimy zegarki o godzinę do tyłu, za oknem o tę godzinę szybciej zrobi się ciemno.

Zaburzenia snu

Brak światła może pogarszać nie tylko samopoczucie, ale też mieć negatywny wpływ na sen. Kiedy za oknem szybciej niż zwykle zapada zmrok, człowiekowi wcześniej niż zwykle chce się spać. W rezultacie kładzie się nie o tej porze co zawsze, śpi dłużej, niż ma w zwyczaju, a później budzi się niewyspany, ponieważ sen jest kiepskiej jakości (w sytuacji odwrotnej, gdy na dworze jest jasno dłużej niż zazwyczaj, czyli gdy zmieniamy czas z zimowego na letni, możemy mieć problemy z zasypianiem). Efekt? Rozdrażnienie, brak energii, niechęć do jakiejkolwiek aktywności, ciągłe uczucie niewyspania.

Kogo za to winić?

Pierwszym, który postulował pozorne wydłużenie dnia przez wprowadzenie czasu letniego (czasem podstawowym jest bowiem czas zimowy, a więc dla Polski czas środkowoeuropejski), był amerykański polityk, jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych i wynalazca piorunochronu – Benjamin Franklin. Jednak tekst Franklina został zbyt humorystycznie napisany, aby ktoś potraktował ten pomysł poważnie. Temat wrócił więc dopiero w pierwszej dekadzie XX wieku, a dokładniej w 1907 r. Wtedy to Brytyjczyk William Willett napisał broszurkę pt. „Marnotrawienie światła dziennego”. Jednak mimo znacznego poparcia wśród polityków propozycja zmiany czasu z zimowego na letni nie została wprowadzona w życie.

Najwcześniej – w latach I wojny światowej – czas letni wprowadzili Niemcy. W nocy 30 kwietnia 1916 r. wskazówki niemieckich zegarów zostały przesunięte o godzinę do przodu, a 1 października tego samego roku – o godzinę do tyłu. W ślad za Niemcami poszła Wielka Brytania i Stany Zjednoczone (chodziło o oszczędność paliwa służącego do produkcji energii elektrycznej).

W Polsce pierwszy raz zmianę czasu wprowadzono w 1919 r., a następnie dopiero podczas okupacji hitlerowskiej. Po wojnie nie byliśmy konsekwentni: przesuwanie czasu obowiązywało w latach 1945-1949, 1957-1964, 1977-1981 i od 1983 r. do dziś.

---------------------------------

Czy wiesz, że ryzyko zawału serca wzrasta, kiedy przechodzimy z czasu zimowego na letni, a maleje w okresie przejścia z letniego na zimowy? Zależność taką zaobserwowali naukowcy z Wielkiej Brytanii.

Nie wszystkie kraje stosują podział na czas zimowy i czas letni. Czasu nie zmieniają m.in. Japonia, Indie i Chiny.

Kiedy cofamy wskazówki zegarka, szybciej robi się ciemno, co ma znaczenie przynajmniej dla 25 proc. ludzi dokonujących tej zmiany, ponieważ właśnie tak liczna grupa źle reaguje na niedobór światła.

------------------------------------

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze