Zdrowie człowieka - nowy przedmiot w szkołach

„Zdrowie  człowieka" - wprowadzenie do szkół takiego przedmiotu szkolnego najlepiej wpłynęłoby na ukształtowanie się prawidłowych nawyków żywieniowych Polaków. Tak przynajmniej sądzą lekarze zajmujący się profilaktyką chorób układu krążenia.

- Większość Polaków spożywa zbyt dużo nasyconych kwasów tłuszczowych, a efektem tego są m.in. choroby krążeniowe i zwiększone ryzyko zawału serca. By to zmienić, potrzebna jest długoletnia akcja edukacyjna - przekonują eksperci: dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Rady Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka i prof. Marek Naruszewicz z Polskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą.


Tłuszcze muszą dostarczać człowiekowi 30-35 proc. dziennej energii. Jedynie 10 proc. z nich powinny stanowić nasycone kwasy tłuszczowe. Niezbędne do prawidłowego funkcjonowania człowieka są kwasy tłuszczowe zawarte w olejach roślinnych i produktach, które z nich otrzymujemy - np. w margarynach.


Tymczasem - jak mówi dr Kozłowska - większość Polaków spożywa zbyt dużo niekorzystnych nasyconych kwasów tłuszczowych, zawartych w maśle, tłustym mleku, tłustych serach. Efekt? Choroby układu krążenia, zwiększony poziom cholesterolu we krwi, zwiększone ryzyko zawału serca. - Aż 30 proc. Polaków ma stale podniesione ciśnienie tętnicze - alarmuje prof. Naruszewicz.

Zdaniem ekspertów, by poprawić ten stan rzeczy trzeba doprowadzić do wzrostu spożycia ryb, ograniczenia ilości soli i zwiększenia aktywności fizycznej Polaków.

Takie efekty - podkreślają - można osiągnąć jedynie poprzez długoletnią akcję edukacyjną. Według prof. Naruszewicza bardzo dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie do szkół przedmiotu „zdrowie człowieka". Jego zdaniem konieczne jest również uregulowanie kwestii sprzedaży słodyczy i dań typu fast food w szkolnych sklepikach.


- Najlepszym przykładem zmiany nawyków żywieniowych jest Finlandia - mówi profesor. W wyniku długoletnich akcji edukacyjnych i profilaktycznych nastąpił tam spadek śmiertelności z powodu chorób układu krążenia o 85 procent. - Pierwszym krokiem w Finlandii było wprowadzenie regularnych posiłków w szkołach. Program zakładał popularyzowanie i zachęcanie do regularnych badań cholesterolu i ciśnienia. Rząd fiński przeznaczył na ten cel ogromne pieniądze - mówi prof. Naruszewicz.


Podobnie rzecz ma się z cukrzycą. Otyłość, palenie i brak ruchu - to główne czynniki ryzyka jej wystąpienia. - Odpowiednia modyfikacja stylu życia pozwala znacznie zmniejszyć liczbę przypadków cukrzycy - wtóruje polskim lekarzom prof. Claes-Goran Ostenson ze szwedzkiego Instytutu Karolinska.

Doc. Zbigniew Kułaga z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie potwierdza coraz większe zagrożenie dzieci i młodzieży otyłością, a co za tym idzie - chorobami układu krążenia i cukrzycą. - Upowszechnia się model spędzania wolnego czasu na kanapie przed telewizorem z chipsami i colą, w dodatku telewizja nadaje mnóstwo reklam "śmieciowej żywności" - mówi. Również jego zdaniem potrzebny jest całościowy program edukacyjny, zmieniający nawyki życiowe, głównie żywieniowe, Polaków. Jak przekonuje, program taki byłby w długiej perspektywie czasu bardzo opłacalny, bowiem w przyszłości znacząco zmniejszyłby obciążające budżet państwa koszty leczenia chorób cywilizacyjnych i poprawił jakość życia Polaków

Autor: (PAP)

Komentarze

  • 2016-03-30 gość

    niezly pomysl, moze zaczniemy o siebie dbac i bedzie wiecej profilaktyki. ciekawe jak bedzie z "wykonaniem"...