Zatrzymać czas

Prawda, z którą nie każdy potrafi się pogodzić, jest taka, że wszyscy się starzejemy. Na szczęście, specjaliści medycyny estetycznej potrafią skorygować widoczne na naszych twarzach oznaki upływającego czasu. O tym, jakie zabiegi to umożliwiają, ile kosztują i kiedy powinno się zacząć przygodę z medycyną estetyczną opowiada dr Marcin Ambroziak, lekarz dermatolog.

Podobno skóra zaczyna się starzeć po 20 roku życia.

Niestety, to prawda…

Mam nadzieję, że to jednak za wcześnie na botoks? Jak sobie radzić z pierwszymi oznakami starzenia?

Na toksynę to zwykle dużo za wcześnie, bo objawów w tym wieku jeszcze nie widać. To raczej czas na zapobieganie kosmetologiczne, niż na przykład na mezoterapię i lasery. Nie dajmy się zwariować. Ciekawą formą poprawiania kondycji skóry są też delikatne peelingi chemiczne.

W jakim wieku warto zacząć przygodę z medycyną estetyczną?

Zapobieganie i pierwsze zabiegi korekcyjne zaczyna się zazwyczaj w wieku 30+. Wtedy można pomyśleć o mezoterapii, zwłaszcza kwasem hialuronowym i o laseroterapii frakcyjnej. Generalna zasada to korygować ewentualne defekty, wtedy, gdy nas zaczynają irytować. O zapobieganiu zawsze warto pamiętać.

Co najczęściej poprawiają sobie panie?

W zależności od wieku – 30 latki drobne zmarszczki, zwykle mimiczne, 40 latki – poprawa struktury skóry, 50 latki - wiotkość, 60 latki - wszystkie składowe. To oczywiście uogólnienie.

Jestem po trzydziestce i mam widoczne zmarszczki mimiczne wokół oczu. Co, poza zrezygnowaniem ze śmiechu, by mi pan zalecił i ile takie zabiegi kosztują?

Polecam toksynę botulinową (koszt 800 zł), skinboostery (koszt 1 tys. zł), laseroterapię (kilka razy 600 zł). W tym wieku to zabiegi wymienne, w tej kolejności.

Najbardziej denerwują mnie bruzdy nosowo-wargowe. Można je jakoś zminimalizować niedużym kosztem?

Najprostszy zabieg to wypełnienie kwasem hialuronowym. Koszt od 800 zł, efekt utrzymuje się przez rok.

A mezoterapia mikroigłowa rollerem albo dermapenem pomoże w walce z pierwszymi zmarszczkami?

To bardzo dobra stymulacja produkcji kolagenu. Zabiegi muszą być jednak wykonywane wielokrotnie.

Czym lepiej wypełniać zmarszczki kwasem hialuronowym czy własnym tłuszczem? Jakie są różnice?

Tłuszcz jest własną tkanką, bez ograniczeń ilości... zazwyczaj (śmiech). To żywy wypełniacz, wpływający też na sama skórę poprzez unaczynienie i zawartość komórek macierzystych. Efekty utrzymują się latami. Czym się różnią? Czas wykonania zabiegu własnym tłuszczem to 1 godzina, kwasem – 10 minut. W przypadku tłuszczu dochodzi do częściowej utraty objętości po 4 -6 tygodniach, przy kwasie – utrzymuje się w całości, ale przez rok. Ślady pozabiegowe częściej występują przy użyciu własnego tłuszczu i cały zabieg nieco bardziej boli. Preparaty kwasu zawierają środek znieczulający, więc zabieg jest praktycznie bezbolesny.

Słyszałam też o wampirzym liftingu. Jak wygląda taki zabieg?

To zabieg z podaniem osocza bogatopłytkowego. Pobieramy krew, wirujemy z pozyskaniem zawartości płytek krwi, czyli czynników wzrostowych, po czym podajemy je w skórę. To bardzo dobra stymulująca mezoterapia. Raczej nie spodziewamy się jednak efektu wspomnianego liftu. Naszym celem jest poprawa struktury skóry.

Jak często należy powtarzać wspomniane zabiegi?

Toksyna co 6 miesięcy, kwas co rok, tłuszcz – o ile się nie wchłonie – wiele lat, osocze - zabiegi co 4 tygodnie, 3-4 w serii, raz w roku.

Który zabieg wybrać, aby uzyskać najbardziej naturalne efekty?

Każdy z wymienionych. Należy po prostu nie przekraczać granic dobrego smaku.

Dziękuję za rozmowę.

Dr Marcin Ambroziak - lekarz dermatolog, współzałożyciel Kliniki Ambroziak w Warszawie i Szpitala Ambroziak w Piasecznie. Klinika oferuje pełen zakres wzajemnie uzupełniających się zabiegów z zakresu dermatologii estetycznej i klinicznej, chirurgii plastycznej i naczyniowej, flebologii, urologii, ginekologii estetycznej, laryngologii oraz fizjoterapii i kosmetologii. Doktor Ambroziak i specjaliści z jego kliniki poprawiają̨ także defekty urody uczestnikom programu „Zycie bez wstydu” w TVN Style.

Autor: Anna Komorowska, fot. Piotr Bławicki

Komentarze