Zatracić się w tańcu

Tańce, hulanki, swawole. Jednym słowem - karnawał trwa. O swawolach i hulankach pisać nie będziemy, za to taniec… Taniec kochamy, bo zatracamy się w nim, odprężamy, odpływamy. Taniec to wolność, przyjemność i - także korzyści dla naszego zdrowia.

- Dzięki tańcowi odkryłam w sobie kobietę - powiedziała Kinga Rusin, gdy wygrała telewizyjne show pt. „Taniec z gwiazdami”. - Otworzyłam się na ludzi, uwierzyłam w siebie - mówiła z ekranu Anna Mucha, kolejna uczestniczka tego programu i zdobywczyni Kryształowej Kuli, a siedząca w tym czasie przed telewizorem Monika wymruczała: - Dobrą samoocenę, to ja mam, ale ta figura...

No tak, wystarczy na nie, czyli na najpopularniejsze w show-biznesie tancerki, popatrzeć: Edyta Herbuś ma kształtną pupę, Anna Głogowska ładnie wyrzeźbione nogi. Wszystkie są szczupłe, bez grama zbędnego tłuszczu na udach, brzuchu i plecach. A ich partnerzy z parkietu? To samo - silne ramiona, silne barki. Wszyscy giętcy, rozciągnięci.


Płaskie brzuchy, kocie ruchy i…

Czy to oznacza, że taniec czyni cuda? Cuda może nie, ale na pewno z tańczenia płynie wiele korzyści. Taniec może być terapią, sposobem na polepszenie kondycji, udoskonalenie figury i poprawienie ogólnego stanu zdrowia.


Postaw na giętkie ciało, piękny umysł

Zacznijmy od wpływu tańca na nasze zdrowie. Bez dwóch zdań taniec zwiększa koordynację ruchową, wzmacnia mięśnie - szczególnie pośladków, ud, łydek; zwiększa elastyczność, dobrze wpływa na zmysł równowagi. Poprawia sylwetkę: zapobiega skrzywieniu kręgosłupa oraz garbieniu się; ciało staje się bardziej jędrne, talia węższa, ręce i nogi smuklejsze. Taniec pozwala też zrzucić zbędne kilogramy i to w przyjemny sposób. Godzina salsy to aż ponad 400 spalonych kalorii, czyli więcej niż podczas godzinnej gry w tenisa; godzina walca - ponad 200, a fokstrota prawie 300. Pamiętajmy też, że im mniej jesteśmy „otłuszczeni”, tym lepiej pracuje nasz serce, wątroba i wiele innych narządów, co oznacza tylko jedno - jesteśmy zdrowsi.

Na tańcu korzysta też nasz mózg. Przepływ krwi jest zwiększony, lepiej pracują neurony, a to oznacza większą odporność na depresję, lepszą kontrolę nad stresem i sprawniejszą pamięć. A kondycja? Poprawia się bez dwóch zdań - po pierwszych treningach jesteśmy jak wypluci, pot leje się z czoła, nogi są zmęczone, całe ciało krzyczy: „chcę odpocząć!”. Na kolejnych jest już lepiej, na następnych - cudownie, bo z nauką tańca jest trochę tak, jak z wchodzeniem po schodach. Pierwsze wejście na dziesiąte piętro wydaje się zdobywaniem Mont Everestu, czwarte, piąte - wspinaniem na Śnieżkę, a dwudzieste - spacerkiem po osiedlowych górkach.

Taniec, nawet ten przypadkowy, niesystematyczny, taki jak podczas imprez karnawałowych, poprawia nastrój, daje zastrzyk energii. I ten stan, możemy go nazwać euforycznym nawet, utrzymuje się jeszcze długo po naszych szaleństwach na parkiecie. Osoby, które nie wyobrażają sobie życia bez tańca, mówią: „Dzięki tańcowi, chce mi żyć, świat jest kolorowy, a problemy odpływają w nicość”. Nic więc dziwnego, że taniec wykorzystywany jest też w leczeniu złych stanów ducha; nic dziwnego, że taniec może być doskonałą terapią, czy też psychoterapią, dla każdego, kto walczy ze złymi emocjami.


Poczuj się dobrze we własnym ciele

Terapia tańcem to choreoterapia. Jej celem jest uzyskanie harmonii między ciałem a umysłem, poznanie siebie i własnych emocji. Dzięki niej pacjent ma szansę posiąść umiejętność otwierania się na ludzi, nawiązywania porozumienia z nimi. Będzie częściej się uśmiechał, bardziej kochał siebie, lepiej czuł się we własnym ciele. Pozytywne nastawienie do życia nie będzie tylko teorią, podobnie jak komfort tworzenia jasnych myśli. Odprężenie, wzrost energii i siły do życia, poczucia własnej wartości, pewność siebie, umiejętność wyrażania uczuć, łagodzenie agresji - to tylko niektóre korzyści, które możemy osiągnąć poddając się choreoterapii.

Choreoterapia należy do nurtu terapii poprzez sztukę, czyli arteterapii. W mądrych książkach przeczytamy, że choreoterapia nie opiera się na nauce techniki tańca, kroków, kombinacjach tanecznych, lecz na próbie odnalezieniu własnego rytmu, który ma pomóc w pozbyciu się napięć. Terapia tańcem wywodzi się co prawda z tańca współczesnego, ale nawiązuje też do tańców plemiennych, rytualnych i starych tańców szamańskich, czyli do czasów, kiedy taniec był naturalnym i ważnym elementem życia człowieka, naturalnym sposobem wyrażania emocji.

To bardziej improwizacja taneczna, praca z ciałem, trening odczuwania i relaksacji niż taniec w klasycznym rozumieniu. W choreoterapii nie ma więc ruchów złych, niepoprawnych. Wszystkie są dobre, bo wypływają z nas samych. Dlatego terapii takiej może poddać się każdy: i ten mający umiejętności taneczne, jak i ten bez żadnej wiedzy; człowiek o dużej „giętkości” i człowiek o mniejszej sprawności; osoby młode, dojrzałe i te już w podeszłym wieku. To po prostu specyficzny rodzaj zabawy, mający rozwiązać konkretny problem. Jaki?

Zdaniem choreoterapeutów terapia tańcem ma dobroczynny wpływ choćby na bulimików i anorektyków, osoby walczące z nerwicą, schizofrenią, na kobiety po mastektomii i na seniorów borykający się ze złym samopoczuciem. Choreoterapia to także metoda pracy z dziećmi autystycznymi, nadpobudliwymi, osobami niepełnosprawnymi czy ofiarami przemocy. O wyjątkowości tej terapii mówią także osoby, które nie mogły się pozbyć ogromnej nieśmiałości w kontaktach z drugim człowiekiem.


Poddaj się czarowi, wyzwól emocje

Taniec to emocje, które możemy wyrazić ruchem ciała, oczywiście w tempie zgodnym z charakterem danego tańca. A taniec tańcowi nie równy, tak jak towarzyszące mu emocje. Inaczej serce będzie nam bić w rytm radosnej i szybkiej salsy, zadziornej cza-czy, inaczej w rytm spokojnego, pełnego gracji i lekkości walca. Tango jest agresywne, przypomina kłótnię kochanków; rumba to przepełniona erotyzmem i zmysłowymi ruchami teatr miłości; fokstrot symbolizuje szczęśliwą parę małżeńską po latach wspólnego życia, pasodoble - utkaną dramaturgią corridę. Taniec współczesny? Nie ma ograniczeń. Modern dance, afro jazz, hip-hop, dance hall, electric boogaloo, afro jazz, locking - to różne style, konfiguracje, akrobacje i, rzecz jasna, emocje.

Co więc wybrać? Czym w karnawale zabłysnąć? Obojętnie czy wybierzemy taniec towarzyski, czy coś bardziej współczesnego, nowoczesnego, albo wręcz odwrotnie - coś co bardziej będzie przypominało taniec godowy głuszca, modlitwę o deszcz, bądź rytualne podrygi któregoś z afrykańskich plemion niż taniec w rozumieniu klasycznym, ważne by nasze pląsy były odzwierciedleniem tego, co nam aktualnie w duszy gra. Taniec w takiej formie będzie bowiem nie tylko przyjemnością, radością, ale i wyzwoleniem, poezją, czarem, magią, której warto się poddać przy każdej okazji. A tych w karnawale nie brakuje, więc…


Życzymy dobrej zabawy.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze