Zapoluj na zdrowy smak

Do tego, że warto otworzyć się na świat kuchni roślinnej, bez glutenu i rafinowanego cukru, cieszyć się pysznym jedzeniem, a jednocześnie pełnią zdrowia, postara się przekonać naszych czytelników autorka książki „Łowcy smaków”. Z Iną Rybarczyk rozmawia Anna Komorowska

Łowy kojarzą mi się z polowaniem, a polowanie z mięsem. Ktoś, kto korzysta z przepisów zamieszczonych w „Łowcach smaków”, żadnemu zwierzęciu jednak krzywdy nie wyrządzi, prawda?

Oczywiście! Tytuł książki nawiązuje do tytułu bloga True Taste Hunters – zamiast na zwierzęta polujemy tam na pyszny i zdrowy smak, ale o dziwo, nie mięsa, tylko kuchni roślinnej. Łowy nie zawsze muszą dotyczyć zwierzyny. Mnie bardziej kojarzą się z wyzwaniem. A w dzisiejszych czasach, gdy wielu z nas nie chce zrezygnować z produktów zwierzęcych, a duże ilości białego cukru i konserwantów zabijają prawdziwy smak, zmiana nawyków żywieniowych jest w pewnym stopniu wyzwaniem.

Kuchnia roślinna jest zdrowa, ale ten argument nie każdego przekona. Dlaczego warto sięgnąć po pani książkę?

Myślę, że argument dotyczący zdrowia jest w dzisiejszych czasach dość przekonujący, gdyż coraz więcej chorujemy, borykamy się z zaburzeniami hormonalnymi czy alergiami. Pełnowartościowe i urozmaicone jedzenie oparte na produktach roślinnych, bez glutenu i rafinowanego cukru potrafi zdziałać cuda. Lepsze zdrowie to lepsza jakość życia i dłuższe życie! Nie znam osoby, która by tego nie pragnęła.

Przejście na „roślinną stronę mocy” kojarzy nam się jednak z ograniczeniami, monotonią, odmawianiem sobie przyjemności…

To uprzedzenia, które sprawiają, że wielu z nas się na to nie decyduje. Moja książka pokazuje, że można jeść zdrowo, odżywczo, a jednocześnie absolutnie pysznie! Dla „łowców smaków” bardzo ważnym aspektem jedzenia, obok wartości zdrowotnej, jest jego smak. Pokazujemy czytelnikowi, że jogurt roślinny czy smalec z fasoli są w zasięgu naszych kulinarnych umiejętności i wcale nie odbiegają smakiem od pierwowzoru.

Udało się pani nawrócić jakiegoś mięsożercę?

Udało mi się to niejako mimochodem, nawet nie byłam świadoma, że kogoś nawracam. Mój luby bardzo lubił mięso, a także wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego, np. jogurty czy sery. Dziś jest zagorzałym zwolennikiem kuchni roślinnej i to on zdecydował, że będzie ona królować w naszej kuchni.

Kuchnia oparta głównie na produktach roślinnych to gratka dla poszukiwaczy inspiracji. Sama mam czasem wrażenie, że moja kuchnia zionie nudą, zwłaszcza jeśli chodzi o obiady. Jakie zupy i dania główne serwuje pani w książce?

Są to dania bardzo urozmaicone, kolorowe, atrakcyjne wizualnie, ale przede wszystkim przepyszne. Z zup znajdziemy tu m.in. krem buraczany z nutą pomarańczy, zupę pietruszkową ze smażoną fasolą, orientalny krem marchewkowy podany z prażoną ciecierzycą czy zupę z czerwonej soczewicy i dyni. Jeśli chodzi o dania główne, jest ich kilkadziesiąt, nie sposób więc się z nami kulinarnie nudzić. Proponuję czytelnikom np. kopytka z batatów ze smażoną szałwią i wegańskim parmezanem, kaszę gryczaną z brunatnymi pieczarkami i jarmużem, curry z mango i bakłażanem, różową pizzę z buraka z musem dyniowym czy spaghetti z awokado, suszonymi pomidorami i bazylią.

Do swoich potraw często dodaję masło, bo świetnie podkręca smak. Co by mi pani zaproponowała dla uzyskania podobnego efektu?

Aby uzyskać podobny efekt, wystarczy dodać do potrawy odrobinę pełnotłustego mleka kokosowego wraz z kilkoma łyżkami nieaktywnych płatków drożdżowych, które można już kupić w niektórych supermarketach. W kuchni roślinnej traktujemy je jak przyprawę nadającą potrawie orzechowo-serowy smak. Są tak pyszne, że na moich warsztatach kursanci wyjadają je łyżkami prosto z opakowania. Nieaktywne płatki drożdżowe często stawiają w daniu ową przysłowiową kropkę nad „i”. Smak potrawy wspaniale podkreśla także odrobina sosu sojowego oraz wędzona papryka.

W książce znajdziemy przepis na korzenne „masło” jabłkowe. To jakiś mus?

Tak, to rodzaj gęstego musu, który ze względu na konsystencję nazwałam masłem. Robimy je z kwaśnych jabłek, daktyli, masła orzechowego i korzennych przypraw. W książce jest ono dodatkiem do bananowego chlebka z cukinią.

W proponowanych przez panią daniach nie ma też glutenu ani rafinowanego cukru. Jakie zamienniki pani stosuje?

Używam wszelkich rodzajów zbóż nieposiadających glutenu, np. gryki, prosa, kukurydzy czy owsa. Zamiast rafinowanego cukru w mojej kuchni królują ksylitol, syrop klonowy i daktylowy, suszone owoce czy świeże daktyle. W książce staram się oswoić czytelnika z nowymi produktami i nauczyć zamiennego ich stosowania.

W „Łowcach smaków” znalazło się sporo przepisów na desery. Czym kusi pani łasuchów?

Oj, jest tego dużo, gdyż sama jestem wielką miłośniczką słodyczy. W książce znajdziemy m.in. jaglany krem kawowy, pieczone jabłka z migdałowo-figową owsianką, lody mojito z awokado czy wegańskie lody chałwowe. Korzystając z moich przepisów, czytelnicy mogą rozpieszczać bliskich naleśnikami jaglanymi z pomarańczowym musem z dyni i polewą karmelowo-kawową, czekoladowymi racuchami z cukinii albo jaglanymi knedlami ze śliwkami. Oprócz typowych deserów znajdziemy także ciasteczka i trufle, np. chałwowe z ciecierzycy, a także konkretne ciasta, m.in. zdrowe tartaletki banoffee. Myślę, że udało mi się udowodnić, że można jeść bardzo słodko i pysznie, a jednocześnie bardzo zdrowo.

A ptasia lekkość z chia i czarną porzeczką to alternatywa dla ptasiego mleczka? Jak ją przygotować?

Alternatywą dla typowego ptasiego mleczka jest ptasia lekkość z chia czekoladowo-waniliowa, którą podajemy w formie tak dobrze wszystkim znanych kosteczek. Wykonanie jest bardzo proste. Potrzebujemy do tego dwóch rondelków. W jednym umieszczamy puszkę pełnotłustego mleka kokosowego, kakao, ksylitol, agar, szczyptę cynamonu i soli. W drugim puszkę pełnotłustego mleka kokosowego, dowolne mleko roślinne, nasiona chia, ekstrakt waniliowy, ksylitol, syrop klonowy i agar. Obie masy podgrzewamy. Do formy wyłożonej papierem do pieczenia lub folią spożywczą wlewamy połowę czekoladowej masy. Wstawiamy do lodówki na 5 minut. Następnie na stężałą warstwę wylewamy całą masę z nasionami chia. Ponownie chłodzimy, tym razem 10 minut. Na koniec wylewamy resztę masy czekoladowej. Całość chłodzimy około 3 godzin, a następnie kroimy w charakterystyczne kosteczki.

Jest pani malarką, a potrawy przez panią przygotowane to małe dzieła sztuki. Czy zwykły zjadacz chleba będzie w stanie stworzyć coś tak ładnego, postępując zgodnie z przepisami?

Nie mam co do tego wątpliwości. Na co dzień dostaję od czytelników mnóstwo zdjęć wykonanych przez nich dań. Wszystkie wyglądają cudownie. Najwięcej zdjęć przychodzi przed świętami, kiedy każdy chce się pochwalić swoimi zdrowymi daniami i podziękować za przepisy. To bardzo miłe. Jeszcze milej obserwować na warsztatach kulinarnych zaskoczenie kursantów, że w tak łatwy i szybki sposób wykonali coś, co na początku wydawało im się zadaniem wymagającym ponadprzeciętnych umiejętności kulinarnych. Zawsze powtarzam, że nie ma ludzi nieumiejących gotować, gdyż sama jeszcze pięć lat temu przypalałam najzwyklejszą jajecznicę.



Ina Rybarczyk

Autorka książki „Łowcy smaków”, malarka, wielbicielka jogi i dobrego jedzenia. Prowadzi popularnego bloga True Taste Hunters, który od 2014 roku niezmiennie zyskuje nowych fanów. Promuje zdrową, a przede wszystkim cudownie pyszną kuchnię roślinną, a jej warsztaty cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

Autor: Anna Komorowska

Komentarze