Zamrożone zdrowie - witaminy z zeszłego sezonu

Z niecierpliwością czekamy, aż w sklepach pojawią się nowalijki. Ale wbrew pozorom to mrożonki są zdrowsze i bezpieczniejsze dla naszego zdrowia.

Po zimie spragnieni jesteśmy nie tylko słońca, ale także tego, co dzięki niemu rośnie w ogródkach: młodych ziemniaków, kapusty, świeżej rzodkiewki, pomidorów, sałaty czy truskawek… Wydaje nam się, że takie warzywa i owoce muszą być nafaszerowane witaminami i wartościami odżywczymi. A już na pewno, że mają ich więcej, niż te z mrożonek. Jesteśmy przekonane, że warto za rzodkiewkę czy truskawki w kwietniu zapłacić nawet kilka razy więcej, niż kosztują w czerwcu.

Nieprawda.

Nowalijki, które już zaczynają nas kusić na wiosnę nie są jednak tak zdrowe jak owoce i warzywa dostępne w sklepowych zamrażalkach. Są one hodowane w sztucznych warunkach i dlatego zawierają o wiele mniej składników mineralnych. Jednocześnie znajduje się w nich więcej związków szkodliwych dla naszego zdrowia, np. azotanów.


Chemiczne ulepszane

Zdarza się też, że nowalijki są „wzmacniane” środkami przyspieszającymi dojrzewanie, które zawierają metale ciężkie. A skuszeni wizją łatwego zarobku hodowcy nie żałują roślinom nawozów i wszelkich chemicznych ulepszaczy. Musimy zdawać sobie sprawę, że piękna marchewka w kwietniu jest po prostu naszpikowana chemią. Poza tym świeże owoce i warzywa, leżące przez kilka dni w sklepie czy na targu, tracą witaminę C.

Dlatego dietetycy ostrzegają przed rzucaniem się na młode warzywka. Może się to odbić na naszym zdrowiu dopiero po kilku miesiącach, a nawet latach. Bóle głowy i brzucha w tym wypadku rzadko kiedy kojarzone są z nowalijkami. Tymczasem takie objawy wskazują na przewlekłe zatrucie metalami ciężkimi.


Gwarancja bezpieczeństwa

Mrożenie jest najlepszą metodą przechowywania jedzenia. Proces ten pozwala zachować świeżość, zapach, smak, barwę i konsystencję produktów bez użycia konserwantów. Oczywiście niewielki procent witamin i mikroelementów „ucieknie” w niskiej temperaturze, ale i tak zamrożone warzywa i owoce mają podobną ilość tych składników, co te prosto z grządki.

Możemy mrozić wszystko poza cebulą, cykorią, sałatą, rzodkiewką i pomidorami. Czarne jagody, maliny i wiśnie przed zamrożeniem powinny być posypane cukrem. Dzięki temu niska temperatura nie pozbawi ich aromatu.

Warzywa i owoce są zamrażane bardzo szybko po zebraniu, więc nie tracą witamin. Mamy pewność, że do sprzedaży nie zostanie dopuszczony produkt zawierający zbyt wiele azotanów albo metali ciężkich.


Drugi raz nie mrozimy

Ale żeby dania przygotowane z produktów zamrożonych nam nie zaszkodziły, musimy przestrzegać zasad dotyczących ich przechowywania i rozmrażania. Pamiętajmy, że rozmrożonego produktu nigdy nie można ponownie zamrażać. Już przy częściowym rozmrożeniu zaczynają działać enzymy powodujące psucie się żywności. Jeśli więc wybierasz się na zakupy do odległego sklepu, zamrożone produkty zanieś do domu w specjalnej torbie termicznej.

Na opakowaniach znajdziemy informację o temperaturze zamrażania – mrożonki w naszych domach muszą być przechowywane w takiej samej temperaturze. Dzięki temu nie dopuścimy do rozwoju drobnoustrojów ani zmian biochemicznych.

Produkty rozmrażamy bezpośrednio przed spożyciem. Owoce, warzywa, knedle, pyzy, pierogi, frytki i ryby (w postaci filetów i paluszków) wrzuca się zamrożone do gotującej się wody lub na patelnię. Natomiast mięso rozmrażamy w lodówce.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze

  • 2016-03-30 gość

    Wiele osób rozmraża pewnie mrożonki w mikrofalówce, a to na pewno nie jest zdrowe...