Zakochaj się w sobie

Kochasz męża, kochasz dzieci, ale czy kochasz siebie? Czy z równą troską odnosisz się do siebie i do innych? Czy dajesz im prawo do odpoczynku, a sama nie masz chwili dla siebie? Jeśli potrzeby innych są ważniejsze dla ciebie niż twoje własne, przeczytaj ten artykuł, bo pora to zmienić.

Na ogół myślimy o sobie źle, w najlepszym razie niezbyt dobrze. Badania przeprowadzone w 13 krajach dowodzą, że Polki i Japonki oceniają się najsurowiej (lub jak kto woli – najskromniej), uznając, że ich uroda jest raczej przeciętna (96 proc. respondentek). Postrzeganie siebie jako pięknej czy w jakikolwiek sposób wyróżniającej się jest bowiem w naszej kulturze zbytnim bałwochwalstwem, choć na szczęście, powoli się zmienia. Póki co wciąż mamy zbyt wygórowane oczekiwania w stosunku do siebie. Jesteśmy nieufne, jeśli nas ktoś pochwali, nie przyjmujemy uznania na poważnie. „Masz piękną bluzkę” – mówi do nas koleżanka. „Żartujesz? Kupiłam ją za 5 zł w second handzie” – odpowiadamy. „Pięknie dziś wyglądasz” – mówi nam kolega. „Jest podejrzanie miły, czego on ode mnie chce?” – zastanawiamy się.


Walizka na całe życie

Nieobdarzanie siebie uwagą, czułością i troską może wynikać z głęboko zakorzenionego przekonania, że na to nie zasługujemy. Mamy wpojone, że nie należy się skarżyć albo rozczulać nad sobą, zawracać innym głowę. Ważne jest dla nas, co sami o sobie myślimy, ale ważniejsze jest jednak dla nas to, jak inni nas oceniają. Potrzeba bycia w grupie, czy to w szkole, pracy czy w rodzinie, a nie na jej marginesie, jest jedną z najważniejszych ludzkich potrzeb. Dlatego gotowi jesteśmy pomniejszać swoje zasługi, nie doceniamy tego, co już osiągnęliśmy.

Skąd to się bierze? Psychologowie mówią, że z dzieciństwa. A nawet wcześniej – z życia prenatalnego.
A potem wcale nie było lepiej. Jeszcze zanim nauczyliśmy porozumiewać się za pomocą słów, docierały do nas komunikaty, że coś jest z nami nie w porządku. Dalsze życie – okres przedszkolny i szkolny – tylko nas w takim przekonaniu upewniają. Nieświadomi niczego rodzice, najczęściej kierowani troską o nas, wmawiają nam przekonania, które pokutują w dorosłym życiu, nie pozwalając czuć się w pełni szczęśliwymi. Zmęczeni opieką nad nami rodzice mogą nam nieświadomie wysyłać sygnały: „jesteś dla mnie ciężarem”, „złościsz mnie”, „nie mam przez ciebie na nic czasu”. A to we wczesnym dzieciństwie budujemy swój własny obraz, przyswajając komunikaty z zewnątrz.


Zły świat

– Często dorośli próbują ochronić dziecko albo ułatwić życie jemu i sobie: nakarmię cię, bo się ubrudzisz; dam pić, bo jeszcze rozlejesz; ubiorę, to będzie szybciej; przyniosę, żeby ci nie było ciężko – zauważa Anna Dodziuk. – Na różne sposoby ograniczają jego dążenie do samodzielności. A do malucha, któremu nie pozwala się próbować, dociera wyraźny komunikat, że „nie potrafisz, nie możesz, tobie się nic nie uda”.

W ten sposób dowiadujemy się o świecie, że jest zły i pełen pułapek, a na drogę dostajemy walizkę przekonań o sobie: że sobie nie damy rady, że złość jest niedobra, płakać nie można, przeszkadzać innym nie można, nic nie wiemy, nic nie umiemy. Tylko posłuszni i grzeczni zasługujemy na miłość. Tylko wtedy, gdy inni są z nas zadowoleni. Najpierw rodzice, później nauczyciele, pracodawcy, aż w końcu życiowi partnerzy i nasze dzieci. Gdy tylko odważymy się okazać niezadowolenie lub złość, inni zdają się nam mówić: „Nie jesteś taki, jaki chcielibyśmy, żebyś był”. Odcinamy się więc od własnych uczuć. Staramy się zasłużyć na aprobatę. Ale aprobatę innych, nie swoją.


Zmiana zaczyna się w tobie

Od czego zacząć? Od siebie. Zacznij być dla siebie szczodra, a zobaczysz, jak wiele się zmieni. Zmiana życia zaczyna się od naszego myślenia o nas. – Czy tak samo ochoczo wydajesz pieniądze na siebie, jak na dzieci? Jak często słuchasz siebie i swoich pragnień? Ile razy powiedziałaś „tak” choć myślałeś „nie”? – pyta Beata Markowska, trener rozwoju osobistego. – Jeśli nie masz szacunku dla własnych potrzeb, lekceważysz je, tyle razy wysyłasz komunikat do siebie: „Nie jesteś wystarczająco ważny dla mnie. Inni są ważniejsi”. Nie dziw się potem, że twoje życie wystawia cię do wiatru. Ciężko sobie na to zapracowałeś.

„Pani Renato – zwróciła się do mnie niegdyś, gdy byłam w trudnym momencie życia, pewna mądra pani psycholog, zachęcając mnie, bym zatroszczyła się o siebie. – Jest Pani jedyną osobą, z którą żyje Pani od początku do końca swoich dni. Musi być Pani dla siebie najlepszym przyjacielem”. Dziś, po latach, wiem, że jest to prawda. Tylko z pozycji MAM, możemy przejść do DAM. Miłość do innych to dzielenie się sobą, ale nie rozdawanie siebie. Miłość to szacunek dla innych, ale najpierw do siebie. Możemy się tego nauczyć. Zmieniając swoje nawykowe myślenie i nawykowe działania wpłyniemy na zmianę jakości naszego życia.

Od czego zacząć? Od świadomej troski o siebie, od okazywania miłości sobie. Warto pokochać siebie, bo cały świat jest odbiciem tego, co czujemy do samych siebie. – Nikt nie zna nas lepiej niż my sami – twierdzi Beata Markowska. – Jeśli chcesz wieść spełnione, satysfakcjonujące życie, czas, abyś pokochał siebie tak, jak potrafisz kochać innych.

Autor: Renata Mazurowska, psycholog

Komentarze