Zagrożona męskość - zaburzenia erekcji

Gdy Kayah śpiewała o testosteronie, nikt nie miał wątpliwości, że oskarża ten męski hormon o agresję, przemoc, niemal o wszelkie zło świata. Tymczasem bez testosteronu mężczyźni po prostu nie byliby sobą i to pod każdym względem.

Nie mieliby owłosienia na twarzy, klatce piersiowej czy w strefach intymnych. Ich głos nigdy by się nie obniżył, mięśnie byłyby takie same jak u kobiet. Panowie pozbawieni testosteronu nie oglądaliby się za ładnymi dziewczynami, nie mieliby popędu płciowego i – co byłoby dla nich jeszcze bardziej dotkliwe – byliby pozbawieni chęci do życia.

Testosteron nie jest więc potrzebny panom tylko do bycia mężczyznami i do satysfakcjonującego życia seksualnego. Potrzebny jest też do tego, by normalnie żyć, by być dobrym, kreatywnym pracownikiem, a po powrocie z pracy do domu – by pograć z dziećmi w piłkę, a nie ograniczać się do obserwowania zmagań sportowych na ekranie telewizora.


Koniec męskości?

– Poziom tego hormonu zmienia się w naszych organizmach w ciągu dnia i w czasie całego życia – tłumaczy dr n. medycznych Piotr Jarzemski, ordynator oddziału urologii Szpitala Uniwersyteckiego im. Jana Biziela w Bydgoszczy. – Natura tak nas stworzyła, byśmy mieli dzieci w wieku lat 20, odchowali je, a kiedy to już zrobimy, w okolicach czterdziestki mówi nam „dziękuję”. Starzejemy się, słabnie nasze libido. Zawsze tak było, więc godziliśmy się z tym, że to koniec naszej męskości. Dzięki rozwojowi medycyny już nie musi tak być.

Kobiece klimakterium już bardzo dawno przestało być tematem tabu. Nie tylko mówi się o problemach związanych z tym okresem, ale i je leczy. Podobnie jak mnóstwo chorób, które ujawniają się wraz z wiekiem i zmianami hormonalnymi. Dzięki temu panie żyją nie tylko dłużej, ale i jakość ich życia jest lepsza.

Z panami jest gorzej. Andropauzą, czyli spadkiem poziomu męskich hormonów w organizmie, a przede wszystkim skutkami takiego stanu rzeczy, nikt się długo nie przejmował. Znacznie ważniejsza była walka z innymi chorobami występującymi u mężczyzn po czterdziestce, na przykład dotyczącymi układu krwionośnego.


Porażki na każdym polu

W ten sposób przedłużono ludzkie życie, panowie jednak dużo na tym nie zyskali. Wciąż statystycznie żyją krócej niż kobiety, a na dodatek, w wyniku nieleczonego spadku poziomu testosteronu, jakość ich życia po czterdziestce jest mizerna. – Zaczęliśmy się nawet zastanawiać, czy obniżenie poziomu męskich hormonów nie skraca panom życia, przecież musi być jakiś powód tego, że żyją znacznie krócej niż kobiety – dodaje dr Piotr Jarzemski.

Takie rozważania doprowadziły do poważnego traktowania andropauzy, dzięki czemu lekarze wiele już o niej wiedzą. Gdy obniża się poziom testosteronu, mężczyzna zaczyna ponosić porażki na każdym polu. Jest mniej wydajny w pracy, bo spada jego koncentracja, nie jest tak pomysłowy i kreatywny jak dawniej. Drażni go to, a jeszcze bardziej jego pracodawcę, bo inwestował w pracownika przez wiele lat, szkolił go i w momencie, gdy powinno to przynieść efekty – sytuacja jest wręcz przeciwna.

Do tego dochodzą kłopoty w domu. Mężczyzna gryząc się problemami z pracy nie śpi po nocach. Rano wstaje zmęczony i idzie wykonywać swoje obowiązki w złym nastroju. Ale praca mu nie wychodzi, szef krzywo na to patrzy, więc mężczyzna wraca do domu w jeszcze gorszym humorze. Nadal czuje się zmęczony, więc kładzie się na kanapie i przysypia lub bezmyślnie wpatruje się w telewizor. Żona coraz bardziej się złości, bo nic mu się nie chce. Nie pomaga w pracach domowych, nie zajmuje się dziećmi. Wieczorem, w łóżku, też jest do niczego. Po kilku nieudanych próbach współżycia, nie podejmuje kolejnych. Nie chce przeżywać następnych upokorzeń. Żona, nieświadoma sytuacji, zaczyna go podejrzewać o zdradę. Robi się nieufna, złośliwa. A mężczyzna coraz bardziej cierpi, coraz bardziej się w sobie zamyka. Nie odpręża się nawet na sąsiedzkiej imprezie, bo zastanawia się, z kim żona rozmawiała o zmianach w jego zachowaniu.

– Partnerka powinna sobie zdawać sprawę z tego, że mężczyznę bardzo to wszystko męczy, że cierpi na obniżenie nastroju, które może w konsekwencji prowadzić nawet do depresji. W pracy jest coraz mniej efektywny, w domu coraz mniej efektowny – obrazowo rzecz ujmuje dr Piotr Jarzemski. – Jeśli taka sytuacja się przeciąga, coraz trudniej jest mu wrócić do równowagi. Zmęczenie, senność, brak chęci do życia zaczyna tłumaczyć wiekiem, podobnie jak problem ze impotencją. Nie szuka pomocy, bo nigdy nie słyszał o andropauzie i możliwości jej leczenia.


Wiele przyczyn zaburzeń

Tylko nieliczni pacjenci trafiają do urologa. Nie mówią jednak, że przychodzą, bo mają kłopoty z erekcją, bo ich życie seksualne znacznie się pogorszyło lub nawet zanikło. Kluczą. Opowiadają o odczuciu zimna w plecach, o bliżej nieokreślonych bólach. Są w trudnej sytuacji, bo „coś takiego” nie powinno im się przecież zdarzyć. – Dlatego nie należy ich pytać wprost o problemy z erekcją, ale próbować się dowiedzieć, czy nie obawiają się, że dolegliwości, jakie odczuwają, mogą odbić się na ich życiu seksualnym. Łatwiej im się wtedy odpowiada, bo nie czują się winni zaistniałej sytuacji. Tak rozmawiać z nimi powinny i partnerki, i lekarze – podpowiada dr Piotr Jarzemski. I dodaje, że ocena męskości poprzez funkcje seksualne jest powszechna. W wielu krajach afrykańskich na przykład, wciąż o pozycji mężczyzny świadczy siła popędu naturalnego wyrażona liczbą dzieci. Nasi panowie sami również postrzegają siebie przez ten pryzmat.

A skoro testosteron jest tak ważny, skoro jego niedobór wpływa na różne aspekty życia mężczyzny, a poprzez to i na jego rodzinę, należy problem rozwiązać. Nie jest jednak tak, że mężczyzna przychodzi do urologa, dostaje receptę i już jest po sprawie.

Problem jest bardziej złożony, bo zaburzenia wzwodu mogą być objawem wielu innych chorób, w tym tak poważnych jak miażdżyca, cukrzyca czy zmiany neurologiczne. Co więcej, mogą się one pojawić nawet wiele miesięcy przed innymi symptomami tych schorzeń. Dlatego właśnie leczenie poprzedzają badania mające wykluczyć te choroby. W wielu przypadkach wykrycie cukrzycy u chorego jest właśnie skutkiem wizyty u urologa.
Dopiero kolejnym krokiem jest kontrola poziomu testosteronu.


Zanim wpadnie w depresję

Z badań wynika, że zaburzeń erekcji nie ma tylko 48 procent panów w wieku od 40 do 70 lat. Oznacza to, że w Polsce cierpieć z tego powodu może aż 1,5 miliona mężczyzn. Wiadomo też, że problem ten ma 40, a nawet 50 procent cukrzyków, a także 30 procent chorych z miażdżycą.

Rozpoczęcie leczenia tych schorzeń może więc wspomóc walkę z zaburzeniami erekcji, zwłaszcza od strony psychicznej, bo znosi poczucie winy za zaistniałą sytuację, winna jest bowiem choroba. Jeśli natomiast jest to skutek spadku poziomu testosteronu, również można podjąć leczenie. – Ważne, by rozpocząć je szybko, zanim mężczyzna wpadnie w depresję, straci wiarę w siebie i chęć do życia, bo wówczas bardzo trudno go z tego stanu wyciągnąć – dodaje dr Piotr Jarzemski. – Jeśli natomiast ten stan depresyjny nie jest utrwalony, poprawa następuje w związku z zażywaniem leków, ale wiele zależy od tego, co dzieje się w głowie mężczyzny.

Pierwsza, druga udana próba podjęcia współżycia poprawiają jego nastrój, wzmacniają libido, dzięki czemu mężczyzna odzyskuje wiarę w siebie i sprawy wracają do normy. Medycyna dysponuje już rozmaitymi prawdziwymi lekami, nie żadnymi afrodyzjakami, z których można korzystać w takich przypadkach. Są to tabletki poprawiające siłę wzwodu, ale również plastry i żele zawierające testosteron.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    dobrze, że pojawiają się teksty o andropauzie bo większośc mężczyzn nawet nie wiem, że coś takiego istanieje. tylko czemu pisac o tym w tonie: "porażka a porażką". bez przesady. to normalny etap zycia, przez który z pomocą lekarza można przejść bez większego szwanku..

  • 2016-03-31 gość

    Może wstydzi się zazywac niebieskich pigułek bo przyjęło sie że to dla pomarszczonych panów z nadwagą? Wytłumacz mu, że po pierwsze to żaden wstyd (równie dobrze mógłby sie wstydić tego że ma anginę...) a po drugie są różne leki na rynku, vizarsin np ma biały kolor, wyglada jak większość proszków. Może jak nie będzie myslał o tym, co bierze to łatwiej mu bedzie przęłknąć dumę i wziąć się za siebie?

  • 2016-03-31 gość

    żyje z impotentem od ponad 6 lat, on uparcie odmawia leczenia. kocham go bardzo ale nie moge ciągle udawać że i we mnie jego łóżkowa niedyspozycja nie budzi frustracji.

  • 2016-03-31 gość

    Sąsiedzka impreza - rzeczywiście, to szczyt polskich umiejętności kulturalno-organizacyjnych. :-P