Za Odrą i Bugiem

Położenie między Wschodem a Zachodem bywało w naszej historii przekleństwem, ale dla dzisiejszego turysty jest okazją do poznawania różnych kultur i mentalności.

Wizyta w Niemczech, a następnie na Ukrainie najlepiej tłumaczy, dlaczego Polska bywa nazywana mostem między Wschodem a Zachodem. A zajrzeć warto zarówno za Odrę, jak i za Bug.

Granica krótka, atrakcji wiele

Niemcy, mimo że jest to kraj, do którego Polacy jeżdżą najczęściej ze wszystkich, zwykle nie kojarzy się nam z turystyką. To błąd, bo nasi zachodni sąsiedzi mają nam do zaoferowania bardzo wiele różnorodnych atrakcji. To wielki kraj, ale nawet ledwo co wychylając się za granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej, mamy szansę na oryginalne wrażenia. Udajmy się więc wzdłuż obu tych rzek aż do Bałtyku, żeby zobaczyć, co proponują nam Niemcy. Na samej granicy leży kilka miast podzielonych pomiędzy sąsiadów. W wypadku Gubina większość historycznych atrakcji znalazła się w 1945 r. po naszej stronie. W pozostałych – po przeciwnej. Np. Żytawa (Zittau) słynie z największych w Niemczech XV-wiecznych płócien wielkopostnych. Są to tkane obrazy ilustrujące kilkadziesiąt scen biblijnych, zasłaniające w czasie Wielkiego Postu ołtarz. Największe płótno mierzy ponad 8 m długości i 6 m szerokości i jest prezentowane w kościele Świętego Krzyża w największej na świecie witrynie muzealnej.

Zwiedzanie ekspozycji z żytawskimi płótnami wielkopostnymi: bilet normalny – 8 euro, ulgowy – 5 euro, dzieci i młodzież do ukończenia 16 lat – za darmo

Pełna średniowiecznych i późniejszych zabytków jest lewobrzeżna część Zgorzelca (Görlitz), podobno uratowana przed wojennymi zniszczeniami dzięki pieniądzom mieszkańców, którzy opłacili sowieckich żołnierzy, by ci miasta nie niszczyli po jego zdobyciu. Uroda Görlitz od kilku lat doceniana jest przez filmowców kręcących tu swoje dzieła (m.in. oscarowe „Bękarty wojny”, „Lektor” czy „Grand Budapest Hotel”). Prawdziwą perełką jest Park Mużakowski, założony w XIX w. przez szalonego księcia Pücklera po obu stronach Nysy: w Mużakowie (Bad Muskau) i po polskiej stronie, w Łęknicy. Park jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Po niemieckiej stronie znajdują się dwa pałace i bardziej „cywilizowana” część parku, idealna do zwiedzania jesienią. Kilka kilometrów na zachód znajduje się mniej znany, lecz również bardzo interesujący Park Kromolski (Kromlauer Park) z największą w Niemczech kolekcją różaneczników. W niemieckiej części Gubina (Guben) nie ma wielu zabytków, lecz turystów przyciąga co innego. To Plastinarium – osobliwa i kontrowersyjna atrakcja, czyli wystawa spreparowanych ciał ludzkich i zwierzęcych, będąca połączeniem sztuki z „teatrem anatomii”. Ze wszystkich miast na granicy najmniej interesujący jest chyba Frankfurt. Bardzo zniszczony w czasie ostatniej wojny, podobnie jak większość innych miast wschodnich Niemiec, zwłaszcza w Brandenburgii i na Pomorzu Przednim.

Jednak nie tylko miasta są warte odwiedzin. Na południe od Żytawy znajduje się najmniejsze pasmo górskie w Niemczech, czyli Góry Żytawskie (Zittauer Gebirge), w które można dojechać parową kolejką wąskotorową. Szczególną atrakcją są romantyczne ruiny warownego klasztoru na górze Oybin. Nad dolną Odrą w pobliżu Schwedt usytuował się natomiast park narodowy, chroniący faunę i florę rozlewisk granicznej rzeki, a na północnym krańcu granicy leży wyspa Uznam, słynna z białych plaż, największej w Europie motylarni w Trassenheide i muzeum w dawnym ośrodku badawczym samolotów bezzałogowych V-1 i rakiet V-2 w Peenemünde.

Wizyta w motylarni w Trassenheide: dorośli – 14 euro, dzieci – 8 euro, zniżki rodzinne

A jeśli komuś nie odpowiada żadna z wyżej opisanych atrakcji, zawsze może pojechać do Berlina z jego Wyspą Muzeów, dwoma ogrodami zoologicznymi, trasą turystyczną Muru Berlińskiego, pałacami, Bramą Brandenburską i mnóstwem innych atrakcji. A także położoną 60 km na południowy wschód tropikalną wyspą – wielkim parkiem rozrywki mieszczącym się w gigantycznym hangarze dawnej fabryki sterowców, w którym niezależnie od pory roku i pogody na zewnątrz zawsze jest środek gorącego lata − Tropical Islands.

Wizy i sentymenty

Nie licząc Litwy, która należy do Unii Europejskiej, podróżowanie na wschód nie jest tak łatwe, jak do naszych zachodnich sąsiadów. Na Ukrainie potrzebujemy paszportu, a w Rosji i na Białorusi również wizy. Wyjątkiem jest Puszcza Białowieska, której białoruską część można odwiedzać na podstawie samego paszportu. Pamiętać jednak należy, że granicę można przekroczyć wyłącznie na pieszo-rowerowym przejściu granicznym w Białowieży, a czas pobytu nie może przekroczyć 3 dni. Białoruska część Białowieskiego Parku Narodowego jest 5 razy większa od polskiej i znacznie słabiej zagospodarowana. Jedną z głównych atrakcji jest dom Dziadka Mroza, czyli komunistycznej wersji Świętego Mikołaja. Podróżowanie do takich krajów jak Białoruś, Ukraina czy zwłaszcza Rosja nie jest popularne, w dodatku nie sprzyja mu obecna sytuacja polityczna. Polacy na wschód odbywają głównie podróże sentymentalne, odwiedzając dawne polskie miasta, np. Lwów, Grodno czy Nowogródek. Na Grodzieńszczyźnie, gdzie wciąż żyje wielu Polaków, popularne są podróże do miejsc związanych z literaturą – nadniemeńskie wioski z powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” czy miejsca związane z postacią Adama Mickiewicza, np. Zaosie, jezioro Świteź czy wspomniany już Nowogródek. Mickiewicz jest poetą trzech narodów – polskiego, białoruskiego i litewskiego − z których każdy uważa go za swojego. Na Litwie miejsca związane z wieszczem znajdują się przede wszystkim w Wilnie. Stolica Litwy – z Wieżą Giedymina, Ostrą Bramą czy cmentarzem na Rossie – jest szczególnie popularnym celem wycieczek z Polski i to mimo braku bezpośredniego połączenia kolejowego z naszym krajem. Turyści jadący na Litwę zazwyczaj nie omijają też zamku w Trokach i położonych w pobliżu granicy Druskiennik – uzdrowiska często będącego celem osobnych wypraw osób poszukujących zdrowia poza granicami naszego kraju. Jest to prawdopodobnie najpopularniejsze zagraniczne uzdrowisko wśród polskich kuracjuszy.

Zwiedzanie zamku na wyspie w Trokach: bilet normalny – 6 euro, ulgowy – 3 euro

Obok znanych atrakcji kulturowo-historycznych są za naszą wschodnią granicą liczne miejsca interesujące przyrodniczo. Chociażby Szacki Park Narodowy na Wołyniu, białoruskie Polesie, ukraińskie Bieszczady czy litewsko-białoruskie pojezierza. Prawdziwą perłą jest też należąca do Rosji Mierzeja Kurońska. Jest to jednak miejsce dość niedostępne, również dlatego, że na kurońskich plażach wyrzucana jest z morza największa na świecie ilość bursztynu.

Gdzie więc jechać? Na wschód czy zachód? Wiele zależy od naszych osobistych preferencji, ale najlepszą odpowiedzią jest z pewnością „I tu, i tam”.

Autor: Marek Rokita

Komentarze