Za chudzi, za brzydcy - bigoreksja

„O gustach się nie dyskutuje” i „Nie to ładne, co ładne, ale to, co się podoba” – w ten sposób tłumaczymy sobie odmienność gustów, różnice w ocenie. Są jednak sytuacje, gdy maksymy te stają się nieaktualne. Tak dzieje się wtedy, gdy ktoś przekracza granice i zaczyna sobie szkodzić.

Wszyscy doskonale wiemy, że nadmiernie szczupła dziewczyna przestaje ładnie wyglądać. Nie jest już atrakcyjna, zatraca kobiecą sylwetkę, nie może się podobać. Jeśli jednak jest zadowolona ze swojego wyglądu, bądź chce jeszcze bardziej schudnąć – jest anorektyczką, czyli osobą uzależnioną od odchudzania się, skoncentrowaną do przesady na własnym wyglądzie.


Więcej mięśni

Jej męskim odpowiednikiem jest bigoreksja, z tym, że dotknięci nią mężczyźni, głównie młodzi, marzą o czymś wręcz odwrotnym. Za wszelką cenę chcą zwiększyć swą masę mięśniową. Ćwiczą całymi godzinami, są stałymi bywalcami siłowni. Nie mają czasu na żadne „głupoty”: spotkania towarzyskie, kino, niedzielny obiad z rodziną. Porządek dnia podporządkowują ćwiczeniom. Przestają jadać to co inni domownicy, sami przygotowują sobie posiłki. To dlatego, by były wysokokaloryczne i wysokobiałkowe, bo wtedy mięśnie lepiej rosną. Wciąż wchodzą na wagę i mierzą obwody ud, pasa, ramion.

I ciągle uważają, że wyglądają mizernie, chudo i nieatrakcyjnie. Ćwiczą, by to zmienić. Wierzą, że kiedy osiągną cel, poprawią się ich relacje z ludźmi, znajdą lepszą pracę, spotkają miłość swego życia. Celu jednak nie osiągają, bo zawsze znajdzie się ktoś, szerszy w klacie… Nie interesuje ich sprawność fizyczna, godzą się wręcz na pewne ograniczenia spowodowane przerostem mięśni.


Pokusa silniejsza niż zdrowie

Zdesperowani w pewnym momencie sięgają po sterydy. Anaboliki, koks, suplementy, doping – obojętnie, jak nazwać sterydy, brane bez wskazań medycznych i kontroli lekarskiej zawsze szkodzą. Bigorektycy zdają sobie z tego sprawę, ale pokusa dalszego napompowania mięśni jest większa. To, że – będąc młodzi, z niewielką wiedzą – nie myślą o przyspieszonych zmianach miażdżycowych, większym zagrożeniu nowotworami, w tym płuc i wątroby czy przeroście gruczołu krokowego, można jeszcze zrozumieć. Te problemy wydają im się zapewne bardzo odległe. Szokujące jest jednak to, że tak łatwo godzą się z zaburzeniami potencji i płodności, które również są skutkiem zażywania sterydów.


Niska samoocena

- Uzależnienia, w tym i bigoreksja, są skutkiem zaburzenia postrzegania własnej osoby, niskiej samooceny – mówi Robert Rejniak, terapeuta z bydgoskich Gabinetów Psychoterapii Terapeutica. – Osoba uzależniona od sterydów zawsze będzie w swojej ocenie za chuda. Wzrost masy mięśniowej staje się więc najważniejszą życiową sprawą, ale to tylko pozory. Problem tkwi w nieśmiałości, wycofaniu, rozmaitych deficytach. Jak w przypadku każdej osobowości nałogowej zwykle musi się jednak najpierw coś wydarzyć, by pojawił się przebłysk refleksji. Czasem są to poważne kłopoty zdrowotne kumpla z siłowni.

Celem psychoterapii jest zmiana sposobu myślenia o własnym ciele i wyznaczenie celów, z jednej strony realnych, z drugiej nie skutkujących wyniszczeniem organizmu.

Autor: Małgorzata Januchowska

Komentarze