Z okiem w kontakcie - jak dbać o drugie oczy

Wakacje! Chcemy czuć się wolni: od stresów, obowiązków i codziennych ograniczeń. Dlatego osoby z wadami wzroku podczas urlopu chętnie zamieniają okulary na soczewki kontaktowe. Jednak nie wszystkie „kontakty” sprawdzą się podczas wyjazdu nad morze czy na żagle.

Wakacje to trudny okres dla osób noszących okulary korekcyjne. Okularnicy marzą, by bez konsekwencji zamienić je na przeciwsłoneczne. Ale osoby z dużą wadą wzroku nie mogą tego zrobić „ot tak”. Jednym ze sposobów na to, by jednocześnie dobrze wiedzieć i móc nosić modne okulary przeciwsłoneczne, jest zakup specjalnych przyciemnianych szkieł korekcyjnych. Drugim – zakup soczewek kontaktowych.

Dla okularnika wczasy nad wodą albo na wodzie, np. na jachcie, są nie lada wyzwaniem. Trudno cieszyć się aktywnym wypoczynkiem, gdy okulary zsuwają się z nosa, a granica szkła jest zarazem granicą naszego widzenia. Pływanie w nich również jest uciążliwe. Przez oblane wodą szkła w zasadzie nic nie widać, nie mówiąc już o tym, że mamy szansę po prostu je utopić. Nic więc dziwnego, że w okresie wakacji soczewki zyskują nowych zwolenników.


Przede wszystkim pielęgnacja

Sprawiedliwie trzeba jednak zaznaczyć, że popularne „kontakty” nie są pozbawione wad. Po pierwsze: nie każdy z nas może je nosić. Po drugie: wymagają odpowiedniej i czasami kłopotliwej pielęgnacji. Musimy też precyzyjnie dopasować ich rodzaj do naszych potrzeb, a w okresie wakacyjnym do tego, jak zamierzamy je spędzić.

Soczewki nie są polecane osobom skarżącym się za zespół suchego oka, ze schorzeniami narządu wzroku albo zapaleniem spojówek. Ważne są także indywidualne predyspozycje, takie jak ilość i jakość łez. Przy suchym oku soczewka będzie nas „uciskać”, natomiast skład łez ma wpływ na osady białkowe, które na niej się odkładają. Na jakość filmu łzowego, a zatem na to, czy możemy nosić „kontakty” wpływ mają takie czynniki jak: palenie papierosów czy kuracje hormonalne. Przyszłe mamy i panie karmiące, mogą je nosić pod okiem specjalisty.

Gdy pojawi się alergia, stany zapalne, podrażnienie oka lub skóry wokół niego, a także gdy przebywamy w zapylonych pomieszczeniach i odczuwamy w związku z tym dyskomfort, należy natychmiast z nich zrezygnować.

Do wyboru mamy soczewki jednodniowe, miesięczne, trzymiesięczne i roczne. Zasada jest prosta: im częściej wymieniasz soczewkę, tym bezpieczniej. Dlatego okuliści polecają przede wszystkim te jednodniowe i miesięczne.


Niebezpieczne skutki zaniedbania

Niewłaściwa pielęgnacja „kontaktów” może doprowadzić m.in. do zapalenia rogówki. Nie można też nosić soczewek po ich „terminie ważności”. Jednodniowe nosimy jeden dzień, a miesięczne tylko przez ten czas. Aplikujemy i zdejmujemy je czystymi rękoma. Każdą soczewkę po zdjęciu z oka musimy na noc zostawić w specjalnym pojemniczku i zaleć płynem. Nigdy do tego celu nie używamy zwykłej wody z kranu. Skutki takiego postępowania mogą być opłakane.


Tylko na jeden dzień

W wakacje najlepiej sprawdzą się soczewki jednodniowe. Jako jednorazowe, są najbardziej higieniczne. Dzięki temu nie musimy martwić się o ich przechowywanie i czyszczenie, a o to niezwykle trudno, gdy wybieramy się np. pod namiot albo na żagle. Polecane są one też osobom spędzającym wczasy nad wodą. Nie ma „kontaktów” przeznaczonych specjalnie do pływania. Natomiast wodne szaleństwa w „szkłach” miesięcznych, czy o jeszcze dłuższym terminie zastosowania, może być bardzo niebezpieczne. Pod wpływem kontaktu z wodą odkładają się na nich bakterie. To z kolei grozi infekcjami oczu. Dlatego okuliści polecają, by w takich sytuacjach wybrać soczewki jednodniowe, które po wyjściu z basenu wyrzucamy do kosza na śmieci. Dla dodatkowej ochrony można zabezpieczyć się także okularami pływackimi.

Po powrocie z wakacji możemy wrócić do noszenia okularów lub np. miesięcznych soczewek. Chyba, że uznamy, że najlepiej czujemy się w „kontaktach”.


A może zaszaleć?

Z soczewek korzystają nie tylko osoby z wadami wzroku. W sprzedaży są również kolorowe „kontakty” o mocy „0”. Dzięki temu osoby z wadą wzroku, jak i te ze wzrokiem idealnym, mogą mieć jednego dnia oczy niebieskie, a następnego brązowe. Istnieją również ekstrawaganckie soczewki ze specjalnymi wzorami – możemy więc zaskoczyć spojrzeniem z symbolem dolara, gwiazdkami albo wąskimi, pionowymi źrenicami.

Pod koniec XVIII wieku Thomas Young, fizyk i lekarz, cierpiący na astygmatyzm, szukał przyrządu, który jemu pozwoliłby dobrze widzieć. Połączył więc metalową, wypełnioną wodą tubę o średnicy 5 mm, która kończyła się soczewką. Tubę wypełniał wodą i przykładał bezpośrednio do oka. Kolejny przełom w tej dziedzinie nastąpił dopiero w XIX wieku. Wówczas „wydmuchiwano” ze szkła określony kształt soczewki. Musiały minąć koleje lata, nim wprowadzono w życie technikę odlewową. Za pomocą specjalnej formy powielano kształt bezpośrednio z gałki ocznej. Była to zasługa dr J. Dallosa z Budapesztu. Ale materiał, z którego były one wykonywane pozostał ten sam – twarde a jednocześnie kruche szkło. Zatem nazwa „szkła kontaktowe” miała pełne uzasadnienie. Rewolucja nastąpiła w 1962 roku, gdy chemicy z Pragi - O. Wichterle i D. Lim - wynaleźli hydrożel, który do dziś jest wykorzystywany przy produkcji soczewek.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze