Z koszykiem przez las - gdzie pojechać na grzyby?

Grzybobranie ma działanie terapeutyczne – wycisza, relaksuje, pobudza do aktywności fizycznej. Nagrodą jest dobry nastrój i koszyk pełen grzybów.

Pobudka piąta rano. Potem kilka godzin chodzenia po lesie, nawet gdy pada lub gryzą komary. Cały czas trzeba się schylać i kucać. No i to ryzyko pomyłki! Ktoś, kto grzyby zna tylko z talerza, nie zrozumie po co się wysilać. Te wszystkie rydze, borowiki i kurki można kupić od przydrożnych sprzedawców lub na targach! – To tak jakby ktoś zamiast zdobyć górę na własnych nogach, został przetransportowany na szczyt helikopterem. Niby widoki tak samo piękne, ale satysfakcja żadna – tłumaczy Dorota, która grzyby zbiera od dzieciństwa, a teraz zaraziła tym hobby także swojego męża i siedmioletnią córkę. – Grzyby trzeba znaleźć. Nie można wyjść do ogrodu i po prostu ich narwać. I na tym polega ich największy urok – dodaje.


Ostatnia atrakcja sezonu

Ze straganów już dawno zniknęły świeże szparagi, truskawki, czereśnie. Właściwie można by się zaszyć w domu i szykować do zimy, gdyby nie grzyby. To one jesienią masowo wyciągają Polaków z domu. Każą nam się ruszać, oddychać świeżym powietrzem, a także ćwiczyć spostrzegawczość. – Grzyby to ostatnia atrakcja sezonu, zakończenie plonów. Najlepsze, co można wyobrazić sobie przed ponurymi miesiącami, które zaraz nadejdą – mówi Wojtek, mąż Doroty.

Na czym polega frajda zbierania, oprócz tej oczywistej, czyli efektu końcowego w postaci wypełnionego podgrzybkami, gąskami czy opieńkami kosza? To przede wszystkim niezwykły kontakt z naturą. Grzybiarz przygląda się jej z bliska. Z bardzo bliska, bo trzeba przecież się nachylić, przyklęknąć, przypatrzeć. Nawet doświadczonych zbieraczy wciąż zaskakują swoją urodą i różnorodnością. Zarówno te jadalne, jak i trujące. Te ostatnie są zresztą wyjątkowo piękne. Oczywiście najlepsze co możemy zrobić, to zdjęcie.

Ale przyroda to nie tylko grzyby. Zbieracz widzi także cudowne mchy, piękne paprocie, potężne drzewa. - A to przebiegnie jeleń, zaraz potem zając, odezwie się rzadki ptak. Kto w lesie przebywa dziesięć godzin ma dziesięciokrotnie większą szansę na takie atrakcje niż ten, kto zrobi sobie godzinny spacer – tłumaczy Wojtek.
Poznawanie lasu jest atrakcyjne zwłaszcza dla dzieci. Z ich perspektywy wszystko jest nowe, bajkowe, niesamowite.

Czerwony muchomor w białe kropki widziany na łonie natury robi zupełnie o wiele większe wrażenie niż oglądany w książce. Tak samo zwierzęta. Dzieci odkrywają, że to, co widziały w telewizji naprawdę istnieje. Uczą się szacunku do przyrody, zachowania w lesie, choćby tego, że nie warto krzyczeć z radości na widok sarenki, bo ta od razu da nogę. No i nikt, tak jak maluchy nie cieszy się ze znalezionego grzyba. – Czasami trzeba tylko dziecku dyskretnie w tym znalezieniu pomóc – śmieje się Dorota.

Przyznaje, że i ją „nakręcają” grzybiarskie sukcesy. – Staram się nie porównywać z innymi. A jednak nie umiem ukryć radości, gdy znajdę dużego borowika – mówi Dorota.


Do grzybów, gotowi, start

W lesie widać, jak na dłoni, czy mamy skłonność do rywalizacji. Czy wolimy iść w ilość („mam dwa wypełnione po brzegi kosze!”), czy w jakość („no dobrze, ja mam jeden, ale z samymi podgrzybkami, koźlarzami i borowikami”). Dla tych, którzy nie kryją swoich grzybiarskich ambicji (a także tych, którzy im kibicują), organizowane są zawody. Te najbardziej znane to Mistrzostwa Europy w Zbieraniu Grzybów w Węglińcu na Dolnym Śląsku. Międzynarodowy rozmach nie powinien dziwić, w końcu Węgliniec znajduje się tuż przy granicy z Niemcami i Czechami.

Uwagę grzybiarzy z całego kraju od kilku lat chce ściągnąć Korzybie niedaleko Słupska, a jednak najbardziej urocze jest Wielkie Grzybobranie w Długosiodle. To malutka wieś w Puszczy Białej na Mazowszu, gdzie, co roku, odbywają się zawody na najładniejszy koszyk z grzybami. Arcyciekawych miejsc do zbierania grzybów (i zwiedzania pięknej okolicy) jest oczywiście więcej. Koło Warszawy to Kampinos, okolice Pułtuska, koło Łodzi Las Łagiewnicki, okolice Zduńskiej Woli i Bełchatowa, Kraków przyciąga Puszczą Błędowską, Bydgoszcz, Tuchola - Borami Tucholskimi (tylko krok stąd do Chojnic czy nad Zalew Koronowski. Wspaniałe grzyby można znaleźć także w lasach Wejherowa czy Rumi. Do tego dochodzi choćby Puszcza Świętokrzyska i oczywiście całe Mazury i Warmia.

Autor: Anita Czech

Komentarze