Z dziejów walki z chorobami zakaźnymi

Wpływ odkryć naukowych na rozwój chemioterapii (cz. II).

Jeszcze u schyłku XIX w. nastąpiła prawdziwa eksplozja odkryć. Z najważniejszych należy wymienić: odkrycie w roku 1874 pałeczek duru brzusznego przez Tadeusza Borowicza (przypisywana też przez niektórych historyków Karolowi Eberthowi), w roku 1874 maczugowca błonicy przez Fryderyka Loefflera (1852-1915), laseczki tężca przez Artura Nicolaiera (1862-1921) i wreszcie w latach 1888-1900 wykrycie najściślej spokrewnionych z pałeczką duru brzusznego – pałeczki duru rzekomego A (1896 r.) i duru rzekomego B (1898 r.).

Jednocześnie wyosobniono dalsze postacie przynależących do grupy klasyfikacyjnej Salmonella pałeczek bardzo bliskich pałeczkom duru brzusznego. W badaniach tych szczególnie wyróżnił się amerykański patolog Daniel Elmer Salmon (1850-1914). Jednakże odkrywanie coraz większej liczby drobnoustrojów wywołujących ciężkie schorzenia nie było równoznaczne z natychmiastowym znalezieniem skutecznych środków leczniczych. Co prawda, Robert Koch u schyłku XIX w. (dokładnie w 1891 r.) ogłosił odkrycie środka leczniczego przeciwko gruźlicy tzw. Tuberkuliny, ale nie spełnił on pokładanych w nim nadziei. Wręcz gorzej: środek ten, który miał być dobrodziejstwem dla gruźlików – jak słynna już szczepionka przeciw wściekliźnie Pasteura – okazał się straszliwym jadem, od którego chorzy ginęli bardziej niż od gruźlicy. Dla nauki (jak i dla samego Kocha) był to ciężki okres, nastały bowiem prawdziwe „czarne dni” dla nowo powstającej dziedziny lecznictwa. Wiele lat później zabójcza tuberkulina znalazła zastosowanie w tzw. diagnostyce gruźlicy.


Walka z drobnoustrojami

Rzecz, o jakiej marzył Koch, miała się dopiero udać, kiedy lepiej poznano i zrozumiano mechanizmy zaczepne poszczególnych drobnoustrojów. Stało się to jednak dopiero na początku XX w. (Paul Ehrlich). Póki co jednak jedyną „bronią” w walce z drobnoustrojami u schyłku XIX w. były szczepienia ochronne osłabionymi zarazkami. Również – gwoli ścisłości – należy przypomnieć, że człowiekiem, który pierwszy zastosował szczepienia ochronne krowianką przeciwko ospie jeszcze w 1796 r., był angielski lekarz Edward Jenner (1749-1823). Drugim zaś – znany już nam Ludwik Pasteur, który wypracował metodę szczepień ochronnych przeciwko wściekliźnie (wodowstrętowi). Należy jednak pamiętać, że te pierwsze osiągnięcia zapobiegawcze (Jennera i Pasteura) były tylko bardzo przenikliwym odkryciem empirycznym. Na szerszą podbudowę naukową trzeba było jeszcze trochę poczekać.

Osiągnięciem przełomowym w tej dziedzinie stało się odkrycie przez Emila Roux (1853-1933), francuskiego lekarza i bakteriologa, współpracownika Ludwika Pasteura, oraz szwajcarskiego bakteriologa Aleksandra Yersina (1863-1943) toksyny błoniczej oraz w rok później (1888) przez Knuta Fabera (1862-1956) z Kopenhagi – toksyny tężcowej. Poznanie tak potężnych jadów organicznych umożliwiło odkrycie najważniejszego odczynu obronnego ustroju, tj. przeciwjadów, czyli „antytoksyn”. To odkrycie zaś było zasługą Emila Behringa (1854-1917), który wyciągnął z niego praktyczne wnioski, wytwarzając surowicę przeciwbłoniczą. Dzięki tej surowicy Behring i Roux w wydatny sposób przyczynili się do zmniejszenia ogromnej śmiertelności wśród dzieci chorych na dyfteryt. Obaj ci uczeni za swe osiągnięcia otrzymali wspólnie Nagrodę Nobla w 1901 r.

Warto też dodać, że Emil von Behring wynalazł jeszcze (wraz z Japończykiem Kitasato) surowicę antytoksyczną przeciwtężcową (1890), co również przyczyniło się do znacznego obniżenia śmiertelności z powodu tej choroby. Nic więc dziwnego, że Behring stał się organizatorem jednej z największych wytwórni surowic i szczepionek w Europie, tzw. Behring-Werke w Marburgu. I pomyśleć, że ten sam Emil Adolf von Behring, kilkanaście lat wcześniej, po początkowo nieudanych próbach zwalczania błonicy za pomocą podawanych do wewnątrz bakteriobójczych środków chemicznych, wyrażał pogląd, że walka z bakteriami wewnątrz organizmu to nigdy nieziszczone, wręcz utopijne marzenie.


Fagocytarna teoria zapalenia i odporności

Odkrycie antytoksyn przyspieszyły również badania w dziedzinie mechanizmu i działania mikroorganizmów chorobotwórczych, jak i odczynów odpornościowych ze strony organizmów. Jednym z ważniejszych odkryć w tym zakresie było stwierdzenie zjawiska odporności komórkowej przez Eliasza Miecznikowa (1845-1916). Zjawisko to nazwano fagocytozą. Na tej podstawie stworzono fagocytarną teorię zapalenia i odporności. Według Miecznikowa w mechanizmie powstawania, rozwoju i przebiegu chorób zakaźnych odgrywają rolę nie tylko mikroorganizmy, ale i makroorganizmy, co nie pozostaje obojętnym w procesie chorobowym.

Choroba zakaźna bowiem to złożony proces wzajemnego oddziaływania drobnoustrojów i makroorganizmów, w którym przemożny wpływ wywiera środowisko zewnętrzne. Teoria choroby Miecznikowa daleka więc była do lansowanej i wywierającej wówczas wielki wpływ w Europie teorii choroby Rudolfa Irchowa, podług którego choroba była tylko procesem lokalnym, miejscową zmianą komórek organizmu, niezależną od innych procesów. Jednym słowem – patologia komórki.

Patologia komórkowa Rudolfa Irchowa (1821-1902), nie uznającego – co tu bardzo istotne – odkryć Pasteura, w dużym stopniu przyhamowała rozwój rodzącej się dopiero bakteriologii. Niemniej patologia komórkowa Irchowa odegrała ważną rolę w rozwoju medycyny w ogóle, o czym należy pamiętać. Przede wszystkim zadała ona cios panującym jeszcze wówczas teoriom wywodzącym się rodem od samego Hipokratesa. Coraz szybszy jednakże rozwój bakteriologii doprowadził wkrótce do ostatecznego kryzysu teorii patologii komórkowej, w czym pomogło w niemałym zresztą stopniu odkrycie gruczołów wydzielania wewnętrznego, a więc powstanie endokrynologii. Ale to już zupełnie odrębny temat.

Na zakończenie kilka słów o aseptyce. Jeśli za pomocą antyseptyki Lister chciał zniszczyć zarazki chorobotwórcze, to zadaniem aseptyki miało być niedopuszczenie w ogóle drobnoustrojów do ran. Wiedziano już, że dłuższe działanie suchego powietrza ciepłego, a jeszcze lepiej strumienia pary wodnej zabija szkodliwe dla człowieka zarazki.

Opracowanie antyseptycznego leczenia ran zawdzięczamy z kolei chirurgowi Ernstowi von Bergannowi (1836-1907). Według jego zaleceń materiały opatrunkowe sterylizowano w przegrzanej parze wodnej, narzędzia gotowano w roztworze sody, operator mył dokładnie ręce i wkładał jałowe rękawiczki gumowe, jałowy fartuch i maskę na usta, aby chronić rany przed zakażeniem kropelkowym. Wraz z wprowadzeniem tych innowacji zaprzestano też używania kwasu karbolowego w sali operacyjnej. Bakteriologiczną zaś podbudowę nowoczesnej aseptyki stanowiły prace Roberta Kocha.

Wielkie natomiast prace nad zjawiskami odpornościowymi ustroju w zakresie badań chemicznych zostały zapoczątkowane przez kierownika Instytutu Terapii Eksperymentalnej we Frankfurcie nad Menem – Paula Ehrlicha (1854-1915), ale to już temat na zupełnie odrębną opowieść.

Autor: dr hab. n. farm. Aleksander Drygas

Komentarze