Wszyscy się starzejemy

Barbara Kozber rozmawia z dr n. med. Renatą Beszczyńską-Oleś, specjalistą radioterapii, onkologii, ginekologii, endokrynologii.

Jest pani lekarzem wielu specjalności, a nowoczesna endokrynologia starzenia to dziedzina interdyscyplinarna…
Tak, tylko holistyczne, czyli całościowe podejście do człowieka starszego daje określone, korzystne rezultaty. Liczy się nie tylko specjalistyczna wiedza medyczna, ale także znajomość filozofii, psychologii i socjologii. Starość jest jednym z najtrudniejszych okresów życia człowieka. Często nazywana jest okresem strat. Stary człowiek przestaje być autorytetem, wzorem do naśladowania, symbolem kompetencji, doświadczenia i wiedzy. Traci stopniowo swoich bliskich, pozycję zawodową i społeczną, zdrowie, urodę, aktywność seksualną, sprawność fizyczną i intelektualną, a na samym końcu – życie.


Starzejemy się w różny sposób, prawda?

Starość jest elementem biologicznego programu. Jednym z zadań endokrynologii starzenia jest przedłużanie okresu aktywności, zachowania zdrowia, zdolności do pracy, twórczości. Dobra starość to zdrowie w sensie funkcjonalnym, mimo występowania różnych chorób. Człowiek utrzymuje sprawność fizyczną, psychiczną, jest zdolny do samodzielnej egzystencji, utrzymywania kontaktu z otoczeniem i może wybierać różne formy aktywności życiowej. Dobra starość wymaga wcześniejszego przygotowania pod względem ekonomicznym, biologicznym i społecznym.


Jakie działania powinniśmy zatem podjąć, by starzenie było godne?

Młodym ludziom wydaje się, że nasze życie powinno być wolne od cierpienia i śmierci. O starości nikt nie chce mówić. Boimy się niesprawności, zmian zewnętrznych zachodzących w naszym ciele. Oznaki starości pojawiają się stopniowo, większość osób stara się zignorować te sygnały. Ciągle jeszcze nie wierzymy, że to nieuchronny etap. W ostatnich latach problemem ogólnoświatowym jest narastanie negatywnych stereotypów i uprzedzeń wobec osób w podeszłym wieku. Ludzie starsi przedstawiani są, jako słabsi psychicznie i fizycznie upośledzeni. Z tym zjawiskiem musimy po prostu walczyć.


Wspomniała pani, że w endokrynologii starzenia chodzi między innymi o utrzymanie sprawności fizycznej, psychicznej i aktywności seksualnej. Czy aby to uzyskać, wy, endokrynolodzy, proponujecie zawsze hormonalną terapię zastępczą?

Nie zawsze, ale jeżeli decydujemy się na leczenie hormonalne, zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn, to muszą być ku temu wskazania medyczne. Wykonanie badań hormonalnych jest obowiązkowe! Wiem, że zdarzają się przypadki, kiedy np. ginekolodzy przepisują pacjentkom plastry lub tabletki bez wcześniejszych badań. Dla mnie, jako endokrynologa, jest to niedopuszczalne! Posłużę się przykładem. Kobieta w okresie menopauzy ma jeszcze zachowany aparat pęcherzykowy w jajnikach, który przez cały czas wydziela do krwiobiegu hormony – estrogeny.

Jeżeli takiej kobiecie podamy lek, który zawiera estrogeny, wystąpią objawy nadmiernej stymulacji piersi czy narządu rodnego. Może dojść do bardzo niekorzystnych objawów, takich jak nieprawidłowe krwawienia, wzdęcia, bóle brzucha, piersi i głowy, rozdrażnienie. Jeżeli natomiast wykonamy badanie hormonalne, może się okazać, że wystarczy podać kobiecie np. tylko progesteron. Bywa, że kobieta w ogóle nie potrzebuje leczenia hormonalnego, bo nie odczuwa żadnych przykrych dolegliwości. Może też być i tak, że kobieta w wieku przekwitania skarży się tylko na dolegliwości związane z dolnym odcinkiem narządu rodnego: suchość i stany zapalne pochwy, częste oddawanie moczu. W tym przypadku wystarczy podać niewielkie ilości leków hormonalnych drogą dopochwową.
Kobiety przechodzą menopauzę, a mężczyźni andropauzę, chociaż o męskich problemach przekwitania mówi się rzadziej.

Sama nazwa „andropauza” jest niewłaściwa i przez nas, endokrynologów, negowana. Mężczyźni w wieku podeszłym zachowują bowiem często płodność i czynność hormonalną gonad, czyli jąder. Mówimy nie andropauza, a zespół niedoboru testosteronu u mężczyzn. Jest to zespół kliniczny i biochemiczny związany ze starzeniem się. Charakteryzuje się obniżeniem poziomu testosteronu w surowicy krwi, a objawia się zmniejszeniem libido i potencji, stałym zmęczeniem, pogorszeniem samopoczucia, zaburzeniami snu, nerwowością, uderzeniami gorąca. Objawy są zatem podobne, jak w przypadku menopauzy. Inne specyficzne objawy niedoboru testosteronu to zmniejszenie aktywności seksualnej, masy ciała i siły mięśni, owłosienia ciała, uczucie dyskomfortu w obrębie piersi. Niespecyficzne objawy to: obniżenie energii i motywacji, pewności siebie, nastroju, obniżenie sprawności fizycznej i psychicznej, gorsza pamięć i koncentracja.

Proces zmniejszania się syntezy testosteronu rozpoczyna się około 35-40 roku. Istotne są czynniki genetyczne, tryb życia i nałogi. Najczęściej po pomoc zgłaszają się mężczyźni zaniepokojeni zmniejszeniem libido. Jednak przy rozwiniętym zespole niedoboru testosteronu obserwujemy przede wszystkim zmniejszenie masy i siły mięśni, obniżenie gęstości kości, zaburzenie gospodarki węglowodanowej, lipidowej, nadciśnienie tętnicze i otyłość.


A zatem podobnie jak kobiety, również mężczyźni powinni stosować terapię hormonalną?

Oczywiście! Najpierw należy rozpoznać niedobór testosteronu, czyli przeprowadzić wywiad, oznaczyć poziom tego hormonu. Pomocne jest obliczenie wskaźnika metabolizmu testosteronu, przeprowadzenie badania urologicznego, zrobienie morfologii, oznaczenie antygenu PSA, stężenia lipidów i glikemii. Należy także ocenić funkcję gruczołu krokowego, a w wybranych przypadkach dokonać jego biopsji.


Przeciwwskazania – kogo nie należy leczyć?

Bezwzględne przeciwwskazania do leczenia zespołu niedoboru testosteronu to: rak gruczołu krokowego, sutka, schorzenia dolnych dróg moczowych, wysokie PSA. Względne przeciwwskazania to POCHP (Przewlekła Obturacyjna Choroba Płuc), zespół bezdechu sennego, łagodny rozrost stercza bez utrudnionego odpływu moczu.
Jedną z korzyści leczenia zespołu niedoboru testosteronu jest niewątpliwie wzrost potencji.

Oczywiście wzrost libido obserwujemy po 3, 6 lub po 12 miesiącach leczenia. Efekty metaboliczne ulegają poprawie po roku kuracji. Lepsza jakość życia odczuwana jest już po 2-4 tygodniach. Większość niekorzystnych objawów znika lub znacznie się zmniejsza.

Autor: Barbara Kozber

Komentarze