Wstyd nie pomoże

Być kobietą nie jest łatwo. Zmiany w gospodarce hormonalnej niejednokrotnie dają nam w kość, prowadząc do różnych dolegliwości. Jednak dzisiejsza medycyna coraz lepiej sobie z nimi radzi. A nietrzymanie moczu czy suchość pochwy nie są już takim problemem jak dawniej.

Z dr. Grzegorzem Południewskim, ginekologiem i położnikiem, rozmawia Barbara Jagas

Jakie są przyczyny suchości pochwy?

Przyczyn jest wiele, ale taką główną są zaburzenia hormonalne związane z niedoborem estrogenów. Dlatego najbardziej narażoną na te dolegliwości grupą osób są kobiety po menopauzie. Prace naukowe pokazują, że 40-50 proc. pań w tym okresie ma tego typu objawy. Ale i u młodszych kobiet występuje suchość pochwy, według prac amerykańskich – dotyczy to ok. 20 proc. I tutaj częstą przyczyną jest stosowanie antykoncepcji hormonalnej.

Dlaczego?

Dlatego, że antykoncepcja hormonalna tak naprawdę stwarza sytuację sztuczną w stosunku do tego, co jest normalnie. Podczas jej stosowania kobieta ma mniej estrogenów niż miałaby ich fizjologicznie. Znikają też dwie naturalne fazy w cyklu – estrogenna i progesterogenna, związane z podnoszeniem się poziomu tych hormonów. Podczas antykoncepcji mamy obniżony poziom zarówno estrogenów, jak i progesteronów i jest on wyrównany.

I to jest przyczyna suchości pochwy?

Tak, są to przyczyny hormonalne. Z innych na pewno warto wymienić przewlekłe stany zapalne, które nie zawsze objawiają się upławami, ale właśnie suchością pochwy, szczególnie w okolicy wejścia do pochwy. Pacjentki zgłaszają w związku z tym uszkodzenia i pęknięcia śluzówki w tych miejscach – jako efekt wspomnianej dolegliwości. Inną przyczyną mogą być zakażenia grzybicze, wirusowe i bakteryjne o charakterze przewlekłym.

Dużo jest tych powodów...

Następną grupą pacjentek, o których się trochę zapomina, są kobiety karmiące piersią. To też jest sytuacja hipohormonalna, bo na skutek laktacji dochodzi do zmniejszenia stężenia estrogenów i progesteronu – jak w okresie przed dojrzewaniem. A przede wszystkim wydzielanie prolaktyny powoduje, że takie osoby mają podobne symptomy do okresu menopauzy. I w tym czasie, aż do zakończenia laktacji, występuje suchość pochwy, co utrudnia funkcjonowanie w sferze seksualnej, a także tworzy większe ryzyko otarć, uszkodzeń, które mogą doprowadzić do stanów zapalnych. Wśród kobiet karmiących piersią skala zjawiska jest bardzo duża – suchość pochwy dotyczy ponad 50 proc. z nich.

A co z nietrzymaniem moczu, które często idzie w parze z suchością pochwy?

Rzeczywiście tak jest, choć to bardziej związek przyczynowy. Hipoestrogenizm, czyli gdy estrogenów jest bardzo mało, sprzyja nie tylko temu, że śluzówka jest niedożywiona, a w efekcie mniejsze jest jej nawilżenie i gorsza witalność nabłonka, ale również powoduje rozluźnienie mięśni miednicy. Skutkiem tego dochodzi do nietrzymania moczu. Sprawę pogarszają uszkodzenia anatomiczne w wyniku porodu lub związane z ciężką pracą fizyczną. Mechanizm nietrzymania moczu jest związany z obniżeniem narządu płciowego i z zaburzeniem kąta cewkowo-pęcherzowego. Po prostu mięsień, który w sposób naturalny hamuje wypływ moczu, czyli zwieracz cewki moczowej, przestaje funkcjonować prawidłowo, ponieważ jest anatomicznie przesunięty.

Jak można pomóc w nietrzymaniu moczu?

Terapia polega na odpowiednim dodaniu estrogenów, odżywieniu mięśni dna miednicy oraz śluzówki. Można też przeprowadzić anatomiczną korektę krocza. Trzeba pamiętać, że niedobór hormonów estrogennych przekłada się na zmiany w obrębie śluzówki pęcherza moczowego oraz dróg moczowych, powodując, że łatwiej dochodzi do zapalenia i miejscowych uszkodzeń.

Zrozumiałam, że hormonalna terapia przy pomocy estrogenów jest pomocna, ale tylko w przypadku starszych kobiet.

Niestety nie możemy dostarczać estrogenów kobietom karmiącym piersią, bo wtedy zablokowalibyśmy laktację. Ale w tym przypadku decydujemy się na leczenie miejscowe poprzez odżywienie śluzówki i dostarczenie tam odpowiednich witamin. Dzięki temu kobieta ma lepszy komfort funkcjonowania, a także śluzówka pochwy jest mniej odporna na urazy i zakażenia.

Czy aktywność fizyczna jest dobrą profilaktyką nietrzymania moczu?

Zależy jaka. Zbyt duża aktywność fizyczna, ćwiczenia siłowe, np. podnoszenie ciężarów, mogą mieć negatywny wpływ na miednicę mniejszą i właśnie doprowadzić do nietrzymania moczu. Natomiast na pewno korzystne w tym kontekście są takie ćwiczenia, gdy trenujemy mięśnie głębokie krocza. Pojawiają się nowe sposoby tych ćwiczeń, powstają specjalne grupy terapeutyczne, gdzie można potrenować. Okazuje się bowiem, że ćwiczenie mięśni głębokich krocza i mięśni przepony miednicy jest możliwe i rzeczywiście zapobiega nietrzymaniu moczu. Z medycznego punktu widzenia jest to bardzo korzystne, zwłaszcza gdy doszło do uszkodzenia tych mięśni w wyniku komplikacji poporodowych – np. nacięcia krocza. Można te mięśnie odbudować.

Autor: Barbara Jagas

Komentarze