Wstrząsowa terapia kręgosłupa

"Już starożytni lekarze mówili, że ruch to życie, ale odpoczynek nocny to podstawa." Rozmowa z doktorem Tomaszem Winieckim, specjalistą rehabilitacji medycznej.

Dr n. med. Tomasz Winiecki jest członkiem Polskiego Towarzystwa Rehabilitacji i szefem Kliniki Rehabilitacyjnej w Krojantach koło Chojnic.


Często gdy boli nas głowa, rwie bark, drętwieje ręka lub noga, nie kojarzymy tego z chorym kręgosłupem.


Rzeczywiście tak jest. Gdy boli nas ręka lub noga, zastanawiamy się, gdzie mogą być zmiany w tych kończynach, a przyczyna dolegliwości może być odległa. Rwący ból promieniujący do nogi to często zmiany w kręgosłupie, które mogą być zwyrodnieniowe, zapalne, jak i przeciążeniowe. Jeśli chodzi o drętwienie ręki, to najczęściej niepokoimy się, czy nasze serce nie choruje. A jeśli boli nas głowa lub drętwieje kark, rzadko kojarzymy to z nieprawidłową pozycją podczas pracy, a ta powoduje zmiany w kręgosłupie odpowiedzialne za te dolegliwości.


Na bóle kręgosłupa cierpi większość z nas. Jaka jest główna przyczyna tych dolegliwości?


Przyczyn jest wiele, ale niepokojący jest fakt, iż jak wykazują badania przesiewowe wśród dzieci i młodzieży, aż 80 procent ma skrzywienia kręgosłupa i wady postawy.


Czy są to wady wrodzone?


Po części można powiedzieć, że jakieś skłonności genetyczne są. Najczęściej jest to jednak wynik wieloletnich przeciążeń. Proszę sprawdzić u dziecka, które chodzi do szkoły podstawowej, jaka jest waga jego plecaka czy tornistra - dochodzi ona czasami do ośmiu kilogramów! I tak szczęście, że nie nosi się do szkoły teczki, jak to było modne przed laty. A zatem mamy obciążenie kręgosłupa już od najmłodszych lat. Do tego dochodzi siedzenie w niewygodnej ławce, a po przyjściu do domu przesiadywanie przy komputerze, bo rodzice zajęci pracą często nie mają czasu dla swoich dzieci.


Czy nie jest tak, że problemy odcinka lędźwiowego i szyjnego często „idą w parze" i trzeba leczyć cały kręgosłup?


Oczywiście, nawet jeśli cierpimy na dolegliwości jednego odcinka kręgosłupa, powinniśmy leczyć go całościowo, bo jak często widzimy to na zdjęciach rentgenowskich, zmiany dotyczą całego kręgosłupa.


I nie od razu trzeba go operować, prawda? Wy, specjaliści rehabilitacji, uważacie, że interwencja chirurgiczna to ostateczność.


Operacja powinna być ostatnim etapem podróży pacjenta do zdrowia. Nie można opierać się tylko na zdjęciach rentgenowskich, nawet tych najnowocześniejszych trójwymiarowych, bo można popełnić błąd. Zawsze potrzebna jest konsultacja innych specjalistów, głównie neurologa. Poza tym uważam, że nie powinno się rozpoczynać działania od wykorzystania „ciężkiej artylerii", kiedy można spróbować zabiegów nie obciążających organizmu. Poza tym trzeba pamiętać, że każda operacja, a szczególnie zabieg neurochirurgiczny, to ingerencja w delikatną strukturę organizmu. Nawet wybitny neurochirurg nie jest w stanie do końca przewidzieć reakcji organizmu, bo przecież dociera on do niezwykle wrażliwych i delikatnych struktur nerwowych.

U większości chorych poprzez odpowiednią rehabilitację, terapię manualną, zastosowanie nowoczesnych aparatów do fizykoterapii możemy zmniejszyć dolegliwości lub doprowadzić do całkowitego ich ustąpienia. Jednak przede wszystkim należy zmienić swój tryb życia i włączyć codzienną dawkę ruchu. Często powtarzam moim pacjentom, że codzienny półgodzinny spacer z psem rano i wieczorem jest nie tylko dobry dla czworonoga, ale i dla naszego kręgosłupa.


W pana klinice stosujecie metodę... powiedziałabym wstrząsową. Podczas gdy w tradycyjnych sanatoriach proponuje się pacjentom 3-4 zabiegi dziennie, u was aplikuje się ich kilkanaście!


Podczas mojej 30-letniej praktyki w rehabilitacji zauważyłem duże możliwości organizmu człowieka na bodźce i odpowiedzi na nie. One są często ukryte, dlatego powinniśmy leczyć nie tylko chory kręgosłup, ale i psychikę pacjenta, czyli działać łącznie, holistycznie. Okazuje się, że 8, 10, a nawet 12 zabiegów dziennie to ilość, na którą organizm jest w stanie odpowiedzieć pozytywnie. My oprócz sprawdzonych metod tradycyjnych stosujemy nowatorskie. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych urządzeń uzyskujemy doskonałe efekty terapeutyczne.

Poza tym tu w klinice staramy się łączyć dwie filozofie medyczne: klasyczną, akademicką z medycyną naturalną, czyli tymi metodami, które przez kilkaset lub kilka tysięcy lat zostały sprawdzone. A tymi metodami są: akupunktura, która w Polsce jest niedoceniana i niezbyt znana, oraz akupresura, czyli ucisk na poszczególne punkty organizmu. Jednak żeby te metody stosować, trzeba je doskonale znać i wiedzieć, w którym momencie można, i czy w ogóle należy je pacjentowi zaaplikować. Nie u wszystkich jest to wskazane. Jest to rzeczywiście w pewnym sensie metoda wstrząsowa, ale nie dla organizmu, a bardziej dla psychiki pacjenta, który wcześniej był już w kilku ośrodkach, gdzie proponowano mu 3-4 zabiegi dziennie oraz spacerki i leczenie powietrzem.

Okazuje się, że było to dobre 100 lat temu, na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to ksiądz Sebastian Kneipp wprowadził te metody i uznał, że przynoszą efekty. I rzeczywiście tak było, ale proszę pamiętać, że wtedy „do wód" jechało się na trzy, sześć, a nawet kilkanaście miesięcy. My w XXI wieku mamy coraz szybsze tempo życia, a pacjenci prędko chcą wrócić do formy. Trzeba więc zaproponować im inną, nowocześniejszą terapię.


Pacjenci chętnie do was wracają.


Osoby, które pragmatycznie podchodzą do swojego organizmu, a są już w wieku, który wymaga pewnych działań leczniczych, przyjeżdżają do nas profilaktycznie, np. raz w roku i to wcale nie wtedy, gdy mają dolegliwości bólowe, ale aby stymulować organizm. Wówczas nasi pacjenci rzeczywiście wyprzedzają chorobę, a my w tym im skutecznie pomagamy. Poza tym uświadamiamy naszych pacjentów, że środek przeciwbólowy jest ostatecznością, bo on tak naprawdę nie leczy, tylko uśmierza cierpienie, a choroba rozwija się nadal. Zawsze należy znaleźć przyczynę bólu i ją zlikwidować.


Wspomniał pan o ciężkich tornistrach, nieprawidłowej postawie podczas siedzenia przed komputerem, zbyt małej ilości ruchu. Często zapominamy, że...1/3 życia spędzamy śpiąc. Czy zawsze na odpowiednim materacu i poduszce?


Już starożytni lekarze mówili, że ruch to życie, ale odpoczynek nocny to podstawa. Odpowiednio dobrany materac, poduszka tzw. ortopedyczna z zagłębieniem pod kark nieraz wystarczą, aby na przykład uporczywe bóle głowy czy odcinka lędźwiowego kręgosłupa ustąpiły.


Dr n. med. Tomasz Winiecki jest członkiem Polskiego Towarzystwa Rehabilitacji i szefem Kliniki Rehabilitacyjnej w Krojantach koło Chojnic.

Autor: Barbara Kozber

Komentarze