Wrzucam na luz! Wywiad z Moniką Richardson

Monika Richardson – sympatyczna, zawsze uśmiechnięta dziennikarka, kojarzona z telewizją publiczną, w konkurencyjnej stacji TVN – w show „Taniec z gwiazdami” – miała szansę udowodnić, że rozmowy z ludźmi to nie jedyna jej umiejętność.

– Udział Moniki Richardson w tym programie to spore zaskoczenie dla widzów. Po co to pani?


– Pracuję w telewizji od 14 lat, więc widzowie mieli okazję przyzwyczaić się do mnie jako do dziennikarki siedzącej lub stojącej z mikrofonem w ręku. Nigdy natomiast publicznie nie tańczyłam. Dzięki show TVN miałam okazję pokazać się od innej strony.


– Podjęcie takiej decyzji wymagało odwagi?


– Są osoby, które twierdzą, że tak, a nawet mnie… podziwiają, uważają bowiem, że widownia „Tańca” to nie jest moja widownia.
Program „Europa da się lubić” przez dłuższy czas był nadawany o tej samej porze, co „Taniec z Gwiazdami”, więc siłą rzeczy widzowie musieli dokonać wyboru (…).


– Nie będą na panią głosowali, ponieważ jest pani z innej stacji?


– Ja nie miewam teorii spiskowych. Lubię ludzi i przez wszystkie lata na antenie czuję, że to uczucie odwzajemnione. Kryteriów, według których widzowie głosują, jest całe mnóstwo. Do tego dochodzi opinia jury, która też może wiele zmienić. Zastanawianie się nad tym nic nie da. Wprowadzi tylko w stres. Dlatego mówię sobie: „Wrzuć na luz i baw się dobrze!”.


– Nadal nie bardzo wiem, po co dziennikarce „z nazwiskiem”, z ugruntowaną pozycją w zawodzie, uczestnictwo w tego rodzaju produkcji?


– Warto spojrzeć na to z innego punktu widzenia. Nie każdy kalkuluje na zimno swoje zyski związane z udziałem w programie. To przede wszystkim zabawa, ale często także spełnienie marzeń, możliwość dowiedzenia się czegoś więcej o sobie w ekstremalnych warunkach. Owszem, trening przed emisją każdego odcinka „Tańca z gwiazdami” był męczący i nie zawsze wszystko się udawało, ale w trakcie programu mogłam się poczuć jak księżniczka. Cały sztab ludzi dbał o to, abym cudownie wyglądała, miała piękne suknie i zawsze dobrze ułożone włosy. Czyż każda kobieta o czymś takim nie marzy?... Pyta pani, po co mi to? Czuję, iż zawodowo doszłam do końca pewnego etapu, czuję potrzebę przełamania rutyny. Nadal chcę prowadzić talk show i rozmawiać z ludźmi, ale najpierw chcę spojrzeć na siebie z innej perspektywy i sprawdzić siebie na co mnie stać w zaskakującej nawet dla mnie samej, roli. „Taniec z gwiazdami” dał mi taką możliwość.


– Skoro już o rozmowach pani wspomniała…Talk show to pani specjalność. Kiedyś „Europejczycy”, Europa da się lubić”, teraz „Orzeł czy reszta”. Co takiego fascynującego jest w rozmowie?


– Poznawanie motywacji moich rozmówców. Ciekawi mnie, dlaczego ludzie podejmują takie, a nie inne decyzje, dlaczego tak często nie realizują swoich marzeń... Dzięki rozmowom zrozumiałam, że ci, którzy się poddają, rzadko bywają szczęśliwi.


– Jak rozmawiać, żeby otworzyć drugą osobę, wydobyć od niej to, co ciekawe, intrygujące?


– Przede wszystkim trzeba pamiętać, że w talk show obowiązują inne zasady rozmowy niż w wywiadzie prasowym. W tym drugim przypadku wiele zależy od talentu pisarskiego dziennikarza. W talk show natomiast mam zaledwie 2 minuty na to, aby nawiązać kontakt z gościem. W tym czasie muszę postarać się zdobyć jego zaufanie. Opowiadam więc trochę o sobie, staram się zachwycić moim gościem. Dążę do tego, aby rozmówca poczuł się dobrze w moim towarzystwie. Trudne pytania zostawiam na koniec.


– A propos trudnych pytań… Dlaczego pani zdaniem w polskiej telewizji jest tyle formatów zagranicznych? Czyżby brakowało nam pomysłów na polskie produkcje?


– Polski rynek telewizyjny jest nieprzystosowany do tworzenia formatów. Brak mu profesjonalizmu, poczynając od agentów gwiazd poprzez prowadzących, statystów, odpowiednio przygotowaną publiczność i profesjonalnych producentów. Brak polskich formatów telewizyjnych nie jest czymś dziwnym. Dla bardzo młodego rynku telewizyjnego, jakim jest Polski rynek, jest to zupełnie naturalny objaw. Jesteśmy nadal na etapie metody prób i błędów. Zanim dorównamy zachodniej telewizji minie dużo czasu, a tworzenie formatów to długi i żmudny proces, który polega na wypróbowaniu różnych formuł.


– Polsat postawił właśnie na kolejny zagraniczny format – „Moment prawdy”…


– Uważam, że program ten przekracza pewne granice, ale może jesteśmy już gotowi na przekroczenie tej granicy. Telewizja z definicji polega na przekraczaniu barier i jest odzwierciedleniem tego jak daleko możemy się psychologicznie i socjologicznie jako społeczeństwo posunąć, jak głęboko możemy wejść z butami w ludzkie życie. Pytanie tylko czy Polska chce słuchać wyznań pana Kowalskiego o zdradzie żony. Ten program jest dla naszego społeczeństwa prawdziwym „momentem prawdy”. Daje ludziom możliwość pewnego rodzaju ekshibicjonizmu i katharsis, czyli powiedzenia czegoś przed milionową publicznością i być może oczyszczenia się z tego.


– Publiczna spowiedź…


– Potrzeba ekshibicjonizmu jest jedną z najintymniejszych potrzeb człowieka. Rodzaj „Momentu prawdy” już od dawna jest w codziennej telewizji – to talk show Ewy Drzyzgi. Do Ewy przychodzą ludzie i opowiadają o swoich najintymniejszych sprawach a tym nikt się nie oburza. To są ciekawe programy gdyż pokazują etap, na którym nasze społeczeństwo się znajduje.


Dziennikarstwo to jej życie


Monika Richardson ( 37 l. ) studiowała iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim. Dyplom obroniła w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1995 r. jest dziennikarką TVP 2. Była autorką, współautorką i prowadzącą program „Kulty popkultury”, teleturniej prawny „Teleadwokat” oraz programy o tematyce europejskiej: „Europejczycy”, „Strefa otwarta”, „Witaj, Europo”. „Europa da się lubić” i „Orzeł czy reszta?”. Od października 2006 r. z Katarzyną Figurą, Bogusławem Kaczyńskim i Wojciechem Cejrowskim zasiadała w jury programu „Supertalent” w TVP 2. Była gospodynią „Pytania na śniadanie” w Dwójce. Obecnie prowadzi serwisy kulturalne w TVP Info. Jej drugi mąż, Szkot Jamie Malcolm, był pilotem RAF, obecnie lata w liniach Virgin Atlantic. Mają dwoje dzieci: Tomasza Davida Malcolma i Zofię. Pani Monika jest siostrą cioteczną dziennikarza Piotra Kraśki.


Monika Richardson otrzymała propozycję udziału w serialu Dwójki „Tancerze”.


Pomysł zatrudnienia dziennikarki w produkcji TVP narodził się w trakcie nagrywania jednego z odcinków tanecznego show TVN. Jurorka Beata Tyszkiewicz zapytała wówczas, dlaczego uczestnicy „Tańca z gwiazdami” nie znaleźli się w obsadzie „Tancerzy”? Na te uwagę natychmiast zareagowali podobno producenci serialu. W kręgu ich zainteresowań znalazła się Monika Richardson, której zaproponowali udział w „Tancerzach”. Według nieoficjalnych informacji prezenterka zgodziła się. W serialu Dwójki ma zagrać ciotkę jednej z głównych bohaterek. Prawdopodobnie zobaczymy ją jeszcze w pierwszej serii produkcji. Przypomnijmy, że „Tancerze” opowiadają o losach uczniów i nauczycieli wrocławskiej szkoły sztuk scenicznych. Serial oparty jest na hiszpańskim formacie, którym powstał na podstawie amerykańskiego hitu „Sława”. W „Tancerzach” grają m.in.: Katarzyna Glinka, Magdalena Walach, Natalia Lesz, Mirosław Baka i Marcin Dorociński. Reżyserują Bruce Parramore i Barbara Borkała.

Autor: Alexandra Machera

Komentarze