Wolą blondynki, żenią się z szatynkami

W czasie dobrobytu finansowego mężczyźni preferują kobiety o blond włosach: subtelne, delikatne, idealne do  „zaopiekowania“. Gdy w oczy zagląda kryzys wybierają partnerki silne, zdecydowane i... ciemnowłose. Mogą liczyć na ich wsparcie w ciężkich chwilach.

- Ludzie zwracają większa uwagę na blondynki niż brunetki. Kiedy jestem blondynką, mężczyźni zaczepiają mnie trzy razy częściej, niż gdy jestem brunetką – wyznaje Jessica Alba, popularna amerykańska aktorka, która musi często zmieniać kolor włosów, bo wymagają tego role filmowe.

Stwierdzenie: „Mężczyźni wolą blondynki“ doczekało się wielu interpretacji i może być punktem wyjścia do co najmniej średniej wielkości traktatu naukowego. Złośliwi twierdzą, że wyjaśnienie jest bardzo proste: „Rozebrana blondynka, w porównaniu z brunetką, wydaje się bardziej naga". Ale rzeczywistość jest chyba bardziej skomplikowana i teorie, dlaczego tak się dzieje, są co najmniej trzy: psychologiczna, ewolucyjna i ekonomiczne.


Psychologia: blondynka jest ruchliwa i ... głupia

Jasna skóra, białe włosy – kojarzą się z dziecięcą niewinnością, kruchością. Czy rzeczywiście blondynki mają takie cechy charakteru? Niemieccy profesorowie Isabelle Welpe i Wictor Bernhard doszli do wniosku, że każdy kolor włosów (oczywiście, naturalny!) oznacza inny temperament, psychikę i budowę fizyczną. I tak, blondynki są bardziej ruchliwe i zręczne od brunetek i rudych, za to, niestety, bardziej egoistyczne. Szatynki są wrażliwe i wyrozumiałe dla innych, ale dość płochliwe. Brunetkom przynależy największy temperament i upór. Rude, choć są wrażliwe jak szatynki, potrafią być bardziej niż one agresywne.

Badania te dowodzą raczej, jak mocno tkwimy w okowach stereotypów myślenia o wpływie wyglądu na cechy charakteru. Wystarczy przypomnieć sobie kilka kawałów właśnie o blondynkach.

Gdyby jednak głębiej zastanowić się nad nimi, można by było powiedzieć: „Mężczyźni wolą kobiety mniej skomplikowane“. Zdaniem Anny Sasin, psychologa i seksuologa z poradni EgoCentrum w Warszawie, całkiem spora grupa mężczyzn posiada (z różnym nasileniem) lęki przed m.in. surową oceną przez kobiety, dlatego szukają podświadomie kobiety łagodnej i uległej. – A tak kojarzą się blondynki. Oczywiście nie bez znaczenia jest aspekt intelektualny stereotypu blondynki - im głupsza, tym mniej facet się boi. Jej zdanie można zbagatelizować. Co więcej można jej... nie słuchać – wyjaśnia Anna Sasin.


Ale czy rzeczywiście blondynki są mniej inteligentne od brunetek?

Kiedy instytut Pentor zapytał o to kobiety: 12 proc. nieblondynek (!) potwierdziło, że tak uważa. Jedna trzecia badanych przez Pentor kobiet zgadzało się, że faceci wolą blondynki, a 33 proc. jej zaprzeczało. Same blondynki także nie były jednomyślne: 45 proc. respondentek podzielało opinię, że mężczyźni wolą blondynki.

Co na to panowie? Ponad jedna trzecia z nich uznała znane blondynki takie jak Pamela Anderson, Britney Spears czy Reese Witherspoon za najseksowniejsze kobiety na ziemi. - Brunetki czy szatynki kojarzą się jako osoby konkretne, stanowcze, inteligentne czasem wyrachowane. Takie, które wiedzą czego chcą. Facet musi więc być odważny, aby sięgać wzrokiem i nie tylko w stronę brunetek – mówi Anna Sasin. - Ten stereotyp podtrzymują na przykład filmy. Proszę zaobserwować ile jest blondynek grających lekarzy czy prawników? Co prawda w “Legalnej blondynce” Reese Witherspoon grała różową blondnkę właśnie studiującą prawo i nawet robiącą karierę, ale… była to komedia.


Ewolucja: blondynkę trzeba chronić

Zagadkę pożądania blondynek przez męską część populacji wyjaśnia dość ciekawie biologia i psychologia ewolucyjna. Ludzkość generalnie jest ciemnowłosa (Hindusi, Chińczycy, Japończycy, Arabowie, mieszkańcy państw śródziemnomorskich). Tylko Europa jest o wiele bardziej zróżnicowania pod względem koloru włosów. Jak twierdzi kanadyjski badacz - Peter Frost - powodem znacznej reprezentacji blondynów i blondynek w Europie były męskie oczekiwania wobec partnerek pod koniec epoki lodowcowej, czyli mniej więcej od 25 do 10 tysięcy lat temu.

Kobiety, po to żeby mężczyźni odpowiednio się nimi opiekowali (przynosili wystarczająca ilość pożywienia, którego one nie mogły zdobyć) – wymyśliły sprytny sposób: po prostu... zdziecinniały. Blond włosy, gładka, bezwłosa skóra, małe nosy, duże oczy, wysoki tembr głosu, a także jasna karnacja ciała – cechy kojarzone z dzieckiem wyzwalały u osobników dorosłych - tysiące lat temu i dzisiaj - uczucia opiekuńcze. Podczas długich i niebezpiecznych łowów wielu myśliwych - mężczyzn - ginęło, przez co pozostali stawali się pożądanym dla kobiet "zasobem" do zdobycia.

Dlatego tylko te kobiety, które uwzględniały preferencje swoich partnerów – mogły liczyć na ich opiekę. Nieprzypadkiem więc współczesne ikony kobiecości: Scarlett Johansson czy Pamela Anderson reprezentują „nordycki typ urody“. Widocznie miały bardzo sprytne i inteligentne… prapraprababcie. Poza tym, zdaniem uczonych, naturalnym blondynkom, naprawdę należy się miejsce w rezerwacie z napisem: “Ściśle chronione”.

Za kilkaset lat kanonem urody będzie twarz o cerze koloru cappucino, migdałowych, lekko skośnych oczach i ciemnych włosach. Najbardziej deficytowi staną się ludzie o złotym owłosieniu i jasnych cerach. Przyczyną zaniku nordyckich typów są słabe “blond-geny”, w procesie dziedzicznie systematycznie wypierane są przez geny ciemne. Dziecko urodzone ze związku ciemnowłosego mężczyzny i jasnowłosej kobiety będzie miało raczej ciemny kolor włosów. Tylko w ciągu ostatniego ćwierćwiecza liczba blondynek zmniejszyła się prawie o połowę. Dzisiaj zaledwie co czwarta dziewczyna ma jasne włosy. Najwięcej spotyka się ich w Finlandii.


Ekonomia: blondynka - ciężarem

Dawno dawno temu blond, świadczył także o zamożności. Od średniowiecza aż do XIX wieku białogłowy o wysokim statusie społecznym chroniły swoją skórę i włosy przed słońcem. Skórę po to, by była blada, a włosy - dlatego, że były symbolem seksualności - a kobieta z odkrytymi włosami była uznawana za rozpustną. Dlatego smagłe brunetki kojarzyły się z przedstawicielkami gminu. A wszystkie bajkowe księżniczki i królewny (oprócz disneyowskiej Śnieżki) są złotowłose i mają całe królestwo. Nic dziwnego, że o ich ręce pretendują kandydaci ze wszystkich stron. Ma to swoje uzasadnienie ekonomiczne.

Podczas dobrobytu finansowego mężczyźni preferują kobiety o blond włosach: subtelne, delikatne (zwłaszcza, jeżeli w wianie wnoszą niezły kapitalik). Kiedy w oczy zagląda kryzys wybierają na partnerki silne, zdecydowane i ... ciemnowłose, na których wsparcie mogą liczyć w ciężkich chwilach – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie firmy Lycos, zajmującej się kojarzeniem par.

Co więcej, badania tej firmy mówią, że tylko 22 proc. żon i narzeczonych stu najbogatszych mężczyzn to blondynki. U boku najzamożniejszych panów zdecydowanie przeważają kobiety o ciemnych włosach – stanowią 78 proc. ich partnerek. Czyżby przynależący brunetkom temperament i upór udowodniony w badaniach niemieckich profesorów był bardziej ceniony na matrymonialnym rynku niż blond-ruchliwość i zręczność? Jedna z firm kosmetycznych zapytała zwykłych, niezbyt bogatych mężczyzn, o jakim kolorze włosów wybraliby sobie żonę. 52 proc. uznało, że brunetki, gdyż są wrażliwe i… niezawodne. Jedynie 18 proc. Badanych głosowało na blondynki. 49 proc. uznało brunetki za najbardziej kochające, godne zaufania oraz za… najlepsze kucharki. Wniosek? Chociaż więcej niż połowa mężczyzn na randki chodzi głównie z blondynkami, to na żony wybiera panie o ciemniejszych włosach.


Siła blond włosów

Jasnowłosą moc poczułam na własnej skórze, kiedy trzy lata temu brałam udział w reportażu wcieleniowym wymyślonym przez redakcję „Elle“ pod hasłem: „Sprawdzamy, czy blondynki mają klawe życie?“.

Przeszłam metamorfozę w gabinecie Leszka Czajki: z szatynki w klasyczny blond i to doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że Scarlett Johansson i Pamela Anderson mają – może nie łatwiejsze życie, ale... zupełnie inne.

Jako szatynka mogłam zatańczyć samotnego walca lub salsę w piaskownicy na środku podwórka przed moją kamienicą i nikt by nawet nie zaszczycił mnie spojrzeniem. Kiedy w blond wcieleniu wyszłam na chwilę w klapkach wyrzucić worek ze śmieciami, przechodzący właśnie mężczyzna zapytał znienacka, czy mam męża. Kiedy odpowiedziałam twierdząco, pokiwał zasępiony głową i stwierdził: „Wszystkie piękne panie... zajęte“.

Dla nieblondynek słowo pocieszenia: Penélope Cruz, Angeliny Jolie, Salmy Hayek, Evy Longorii, Victorii Beckham czy Jennifer Lopez nie są blondynkami, a mężczyźni za nimi szaleją.


Ciekawostki:

- Tylko w ciągu ostatniego ćwierćwiecza liczba blondynek zmniejszyła się prawie o połowę.

- 78 procent żon milionerów to kobiety ciemnowłose

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    "78 procent żon milionerów to kobiety ciemnowłose"Przecież 90% kobiet na świecie ma ciemne włosy--więc proporcjonalnie MILIONERZY WOLĄ BLONDYNKI

  • 2016-03-31 gość

    Jestem naturalna blondynka i po pierwsze nie jestem glupia, po drugie niezgadzam sie z tym ze niby jestem ruchliwa,zreczna moze tak, ale napewno nie jestem egoistyczna! Za to opis szatynki to cala ja: wrazliwa, wyrozumiala dla innych, dosc plochliwa.

  • 2016-03-31 gość

    Gość: sru tu tu tu Hmm... Głębokie. Zasadniczo się zgadzam, ale są też punkty, w których się różnimy.