Witaminy z kapsułek czy nowalijek?

Wiosną szczególnie chętnie sięgamy po młode warzywa. Obiegowa opinia tłumaczy ten wzmożony apetyt brakiem witamin w zimowej diecie. Ile jest prawdy w tym stwierdzeniu i czy zjadając nowalijki w pełni pokryjemy te braki?

Dieta na wiosnę

Czy rzeczywiście nowalijki są w stanie pokryć braki witamin spowodowane zimową dietą? Według prof. Iwony Wawer z Akademii Medycznej w Warszawie niekoniecznie: – Czasem słyszy się opinię, że wystarczy zdrowo się odżywiać, a żadne suplementy diety nie będą potrzebne. Otóż to nieprawda! Naukowcy zajmujący się żywieniem człowieka ustalają dzienne spożycie tłuszczów, białka, węglowodanów, witamin – w zależności od wykonywanej pracy i dla różnych grup wiekowych. Jednak u nas niewielu korzysta z porad dietetyka. Zdrowy człowiek nie planuje posiłków z tabelami w ręku, a tylko kilka procent społeczeństwa odżywia się prawidłowo.

Niedobory pokarmowe grożą więc nam przez cały rok, nie tylko na tzw. przednówku. Tym bardziej że – jak się okazuje – nawet prawidłowo skomponowana dieta nie pokrywa całkowitego zapotrzebowania organizmu na wszystkie składniki. Zwłaszcza że niektóre z nich w naturalnym środowisku występują w zbyt skąpych ilościach – według badań prowadzonych kilka lat temu, polskie gleby są ubogie w selen, magnez, cynk. Żywieniowcy twierdzą, że dieta przeciętnego Polaka nie pokrywa zapotrzebowania zarówno na te pierwiastki, jak i na witaminę C. – Przypuszcza się, że jedną z poważniejszych przyczyn męskich problemów z płodnością, jakie odnotowuje się w ostatnich latach w Polsce, jest niedobór selenu w codziennym menu naszych panów – mówi prof. Iwona Wawer.

Warto więc szukać odpowiedzi na pytanie, czy większa ilość młodych jarzyn na talerzach rozwiązuje problem niedoborów witamin i minerałów?



Nowalijki pod lupą


Przed 60 laty opublikowano w „The Lancet” serię artykułów dotyczących nowalijek. Autorzy ostrzegali przed jedzeniem zbyt dużych ich ilości. Dlaczego? Okazało się, że sztucznie zasilane rośliny zawierają wiele niekorzystnych chemicznych dodatków. Obecnie pojęcie „nowalijka” zdezaktualizowało się. Młode warzywa dostępne są przez cały rok. Rzodkiewki, sałata czy szpinak mogą uświetnić menu świąteczne zarówno z okazji Wielkiej Nocy, jak i Bożego Narodzenia czy sylwestra. Co się zmieniło w tej mierze od publikacji w „The Lancet”? Po pierwsze rośliny, umownie nazwijmy „nowalijkowe”, są teraz inaczej hodowane. A po wtóre, większość warzyw na zimowe i wczesnowiosenne stoły sprowadzamy z krajów o cieplejszej aurze. Tam są one uprawiane w gruncie, z użyciem mniejszej ilości chemii. Nie musimy więc już obawiać się, że wraz z młodą marchewką zjemy szkodliwe azotyny i pestycydy. A jednak nie są to warzywa, które dojrzewają zgodnie ze swoim biologicznym rytmem, po czym „prosto z pola” trafiają na nasze stoły. Ale przede wszystkim współczesne rolnictwo zmieniło sposób upraw roślin.

– Dzisiejsze warzywa są coraz ładniejsze i dorodniejsze, ale zawartość białka, wapnia, żelaza i witaminy C w warzywach systematycznie spada – mówi prof. Iwona Wawer. – Szybciej rosną, w wyniku tego następuje „rozcieńczenie” tych związków roślinnych. Mniej mikropierwiastków zawiera też intensywnie eksploatowana gleba.

Można więc powiedzieć, że spożywanie młodych warzyw jest jak najbardziej wskazane, tyle że wyłącznie odpowiednią dietą nie uzupełnimy niedostatków określonych składników w organizmie współczesnego człowieka. Konieczna jest suplementacja. – Nie chodzi o to, aby zdrową, naturalną żywność zastąpić garściami kapsułek, ale by uzupełniać niektóre składniki diety, np. błonnik, antyoksydanty, niektóre witaminy czy minerały – twierdzi prof. Iwona Wawer.



Co wybrać?

Mamy ogromny wybór suplementów, które mogą wyrównać wszystkie dietetyczne braki, ale to, ile czego powinniśmy zażywać, zależy od indywidualnych potrzeb. Według badań Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie przeciętna dieta Polaka pokrywa w nadmiarze zapotrzebowanie na niektóre pierwiastki, a w przypadku innych odnotowuje się wyraźny niedobór. I tak:
• W naszej diecie mamy za dużo witaminy A. Dzienne normy przekroczone są o 20 proc. do 45 proc. Warto o tym pamiętać, ponieważ wiele suplementów diety przeznaczonych dla kobiet, których zadaniem jest odmłodzenie cery i zlikwidowanie zmarszczek, w swojej recepturze zawiera właśnie witaminę A. Przypomnijmy, że nadmiar tej witaminy w codziennej diecie jest niebezpieczny, ponieważ zwiększa ryzyko zawału serca i raka płuc u nałogowych palaczy.
• Również spożycie sodu i fosforu jest znacznie przekroczone. Codzienna dawka sodu aż 5-krotnie przekracza dzienne normy zapotrzebowania organizmu, a fosforu dwukrotnie.
• W porównaniu z innymi nacjami jemy mało owoców i warzyw. Badania wykazują, że w naszej diecie jest za mało witaminy C. Dzienne zapotrzebowanie jest pokrywane zaledwie w granicach 40-60 proc.
• Codziennej diecie brakuje także selenu, magnezu i cynku.


Uwaga na dzieci

Dietetycy aprobują w menu osób dorosłych warzywa sprowadzane z cieplejszych krajów. Zalecają jednak ostrożność z urozmaicaniem takimi jarzynami diety małych dzieci.

Autor: Barbara Hołub

Komentarze