Wirusy pory zimowej

Rotawirusy wydają się być problemem naszych najmłodszych. Zachorować jednak może każdy. Niedawno odkryto, że rotawirusy przenoszą się także drogą kropelkową.

Czym są rotawirusy?

To bardzo powszechne wirusy powodujące biegunkę. Swoją nazwę zawdzięczają temu, że mają kolisty kształt (po łacinie rota oznacza koło). Trzy z ich licznych grup (A, B i C) powodują choroby u ludzi. Patogeny te, według wielu badań są najczęstszą przyczyną biegunki u dzieci.


Jak można się zarazić?

Głównie drogą pokarmową. Chory wydala z kałem ogromne ilości żywych wirusów, a do zachorowania wystarczy ich bardzo mało. Dlatego infekcja niezwykle łatwo się szerzy, zwłaszcza u małych dzieci. Dawniej uważano, że układ pokarmowy jest jedynymi wrotami dla wniknięcia wirusa do organizmu. Niestety, udowodniono, że może on rozprzestrzeniać się także drogą kropelkową. Liczba zachorowań jest największa w okresie zimowym (czasem także wczesną wiosną) i wtedy biegunki rotawirusowe są bardzo powszechne.


Jak objawia się zakażenie?

Od kontaktu z patogenem do objawów mija zazwyczaj 1 do 3 dni. U większości chorych pierwszym objawem jest niewysoka gorączka i wyraźnie gorsze samopoczucie. Dzieci są często ospałe, marudne, niechętne do zabawy, płaczliwe. Szybko pojawiają się także intensywne wymioty, które zwykle mijają w ciągu 48 godzin (czasem wcześniej). Kiedy ustąpią (lub pod koniec ich trwania) rozpoczyna się biegunka.

Wirus atakuje komórki jelita cienkiego – tak zwane enterocyty. Niszcząc je powoduje wydalanie przez człowieka bardzo dużych ilości wody. Dlatego biegunka jest bardzo obfita i niezwykle wodnista. Niekiedy stolce opisywane są wręcz jako „chlustające” czy „tryskające”.

Jeśli nie dojdzie do odwodnienia (które niestety jest częste), choroba mija samoistnie w ciągu 3 – 7 dni (maksymalnie 9). Im młodsze dziecko, tym ryzyko odwodnienia jest większe. U najmłodszych choroba może więc skończyć się długotrwałą hospitalizacją. W wyjątkowo ciężkich przypadkach choroba może nawet doprowadzić do zgonu (bardzo rzadko). Warto pamiętać, że ozdrowieńcy mogą wydalać aktywnego wirusa (a tym samym zarażać) jeszcze przez ponad tydzień, mimo dobrego samopoczucia i całkowitego ustąpienia objawów.


Kto może zachorować?

Właściwie każdy. Najczęściej chorują dzieci przed ukończeniem piątego roku życia, zwłaszcza te, które uczęszczają do przedszkola lub żłobka oraz rodzeństwo. Jednak ich rodzice, dziadkowie czy dalsi krewni też mogą zachorować i ryzyko jest całkiem spore. Infekcje są także częste u pracowników ochrony zdrowia i zakładów opieki dziennej oraz u pacjentów tych placówek. Przechorowanie biegunki rotawirusowej nie daje trwałej odporności. Jednak kolejne epizody zwykle przebiegają łagodniej.


Jak zapobiegać zakażeniu?

Choroba bardzo ławo przenosi się przez brudne ręce, dlatego niezwykle ważne jest ich częste mycie, szczególnie po zmianie pieluchy. Ważną profilaktyką jest także używanie pieluch jednorazowych. Nocniki i sedesy należy dezynfekować podchlorynem sodu. Warto zaznaczyć, że to postępowanie powinno być standardem w każdym domu, nawet takim, w którym nie ma i nie było przypadków zachorowania na biegunki wywołane przez rotawirusa!

Karmienie dziecka piersią w znacznym stopniu chroni je przed zakażeniem. Nie daje pewności, że dziecko nie zachoruje, ale zdecydowanie zmniejsza ryzyko biegunki. Najmłodsze dzieci (przez ukończeniem szóstego miesiąca życia), można zaszczepić. Jest to szczepienie zalecane w kalendarzu szczepień, jednak płacą za nie rodzice. Warto pomyśleć o nim szczególnie, jeśli zamierzamy wysłać dziecko do żłobka lub przedszkola, albo uczęszcza tam jego rodzeństwo. Decyzję o szczepieniu należy zawsze skonsultować z lekarzem.


Leczenie

Leczenie biegunki rotawirusowej jest wyłącznie objawowe. Dużą rolę odgrywa właściwe nawodnienie. Warto zapytać lekarza ile i jakie płyny podawać choremu. Niektóre napoje (np. sok jabłkowy) nie są wskazane. W ciężkich przypadkach niezbędne bywa dożylne uzupełnianie wody i elektrolitów. Dlatego przy pierwszych objawach infekcji niezbędna jest konsultacja z lekarzem, szczególnie, jeśli choroba dotyka niemowlę.

Autor: Marta Mozol-Jursza

Komentarze