Wiosna, ach to ty? - maj skłania do przyjaźni i miłości

Tej wiosny, jak co roku, zakocha się co dwudziesty Polak. Maj sprzyja miłości, ale nie tylko. To COŚ, co ogarnia nas, kiedy budzimy się rano w promieniach coraz cieplejszego słońca, nie ma nazwy. Wyzwala uśmiech na twarzy, odejmuje kilogramów, napawa niespodziewanym optymizmem. Mija bezpowrotnie, gdy przekwitną jabłonie. Ale na razie jest w nas i wykorzystajmy TO, ile się da.

Potrzeba końca, potrzeba początku

Meteorolog Maciej Maciejewski uważa, że wiosenna euforia to zasługa słońca. – Wydłuża się dzień, a słońce nawet jeżeli wyjdzie zza chmury tylko na chwilę, ma już ogromną moc. Poprawia się nastrój, ciepłe okrycia zostają w domu – mówi. – My, meteorolodzy, nie potrafimy do końca nazwać tego wiosennego uczucia, ale dokładnie wiemy i czujemy, kiedy ono – także w nas - rozkwita.

Formalnie o wiośnie możemy mówić, kiedy średnia dobowa temperatura rośnie powyżej 5 stopni Celsjusza. Meteorologowie myśląc o wiośnie mówią: “początek”, a zwykły człowiek często myśli: “Nareszcze koniec zimy”. No właśnie: euforia wiąże się z początkiem wiosny czy końcem zimy?

- Ludzka psychika jest tak skonstruowana, że potrzebuje widomego znaku końca czegoś, a zarazem początku – tłumaczy Piotr Ławacz, psycholog społeczny. – Dlatego, kiedy zaczynamy budowlę - wmurowujemy kamień węgielny, kiedy kończyny jakieś duże przedsięwzięcie – pijemy szampana. Stawianie cezur w życiu jest dla nas bardzo istotne. Może dlatego tak kochamy wiosnę. To najbardziej spektakularny przykład końca i początku zarazem.


Futra do szaf!

Kiedyś na wsiach wiosną bielono chałupy i strojono izby. W miastach wiosną – robiło się remonty mieszkań. Do dzisiaj nie przetrwał żaden z tych rytuałów: remonty można robić cały rok, bo farby już tak nie cuchną jak przed laty, a nowoczesna technologia nie potrzebuje wiosennego słońca. Z mieszkaniowych wiosennych rytuałów pozostał jeszcze tylko jeden: zwyczajowy ruch na rynku nieruchomości. Ludzie wiosną chcą kupować mieszkania, bo nadzieja i euforia wygania ich z domów do oglądania przyszłych “gniazdek szczęścia”. Z rytuałów – ale już powoli na wymarciu – pozostała Marzanna, jednak tylko w wykonaniu młodzieży szkolnej. Piotr Ławacz żałuje, że zaniedbaliśmy rytuały: one zawsze dobrze robią na stan psychiki. W ten sposób podkreślamy odrzucenie tego, co się skończyło i otwieramy się na nowe, zapominamy o starej skorupie, żeby znowu się rozwijać.

- Aby podkreślić rytuał przejścia do innej pory roku, w XIX-wiecznym Paryżu kobiety pewnego ustalonego dnia chowały futra do szafy i choćby nawet ścisnął srogi mróz, już ich nie wyjmowały na znak, że koniec zimy nadszedł – mówi Piotr Ławacz.


Kaziu, zakochaj się

To nie jest do końca oczywiste, że wiosna najlepiej sprzyja ludzkim amorom. Można powiedzieć, że działają na nas podświadomie zaloty innych żywych istot, które nas otaczają – lepienie gniazd przez ptaki, amory wiewiórek w parku, gołębie tańce godowe na podwórkach. Naukowcy nie są do końca zgodni w tym, kiedy człowiek najskwapliwiej zabierał się za “poczynanie” dzieci. Część psychologów ewolucyjnych uważa, że najkorzystniejsze dla dzieci było rodzenie się na przednówku (czyli do zapłodnienia powinno było dojść latem). Wtedy słońce świeciło dłużej, ale nie było wystarczająco dużo pożywienia, bo zapasy zimowe się właśnie się kończyły. Inni twierdzą, że człowiek ma skłonność do budzenia się z zimowej depresji w okolicach lutego – dlatego potomstwo przychodzi na świat jesienią – po żniwach, kiedy spichlerze są wypełnione.


Endorfiny i perfumy

Wiosną zaczynamy być bardziej otwarci na nowe znajomości i przyjaźnie. – Naturalne endorfiny wzmagają w nas optymizm, lepiej się czujemy, więc lepiej wyglądamy, jesteśmy też o wiele bardziej tolerancyjni wobec innych – tłumaczy Piotr Ławacz.

Garniemy się po prostu do ludzi. W sukurs przychodzi nam … przemysł perfumeryjny.

- Wiosna jest okresem, w którym wprowadzanych jest na rynek perfumeryjny wiele nowości, gdyż wraz z budzeniem się do życia przyrody, rozbudzają się też nasze zmysły. Wiosną można śmiało pachnieć prostymi niemal jednokwiatowymi zapachami, które w zimie wydają się być zbyt ubogie, czy po prostu nieadekwatne do aury i związanego z nią nastroju – mówi Beata Hoffmann, socjolog z Uniwerytetu Warszawskiego. - Znane są też dyktowane tradycją upodobania niektórych kreatorów do wypuszczania specjalnych, limitowanych kompozycji dla uczczenia tej właśnie pory roku. Czyni tak choćby marka Guerlain, która słynie z wyjątkowo wiosennego, konwaliowego pachnidła, sprzedawanego w perfumeriach własnej sieci, jedynie w dniu 1 maja.

Pory roku widoczne są także we wzornictwie perfumeryjnym.

- Ascetyczne kryształowo czyste lub przeciwnie – landrynkowo kolorowe flakony to znak rozpoznawczy okresu wiosenno-letniego – tłumaczy Beata Hoffmann.

Równie lekkie i ulotne jak zapachy muszą być nazwy perfum, będące zwiastunem zawartości flakonu. Dla wszystkich uzależnionych od jednego zapachu powstają wiosenno - letnie wersje klasycznych kompozycji: nawet tak tradycyjne perfumy jak Shalimar (Guerlain) doczekały się sezonowego „odpowiednika” - Shalimar Eau Légère Parfumée, wody wzbogaconej o świeżą nutą kalabryjskiej bergamotki.


Zielone plany

Oprócz nowych wiosennych perfum w naszym mieszkaniu lub biurze powinna się pojawić wiosenna zieleń. Możemy też przestawić biurko, kupić wesoły drobiazg, przynieść z domu rysunek dziecka, coś co symbolizowałoby zmianę.
Ale zmian powinniśmy także dokonać w swoim wnętrzu. Piotr Ławacz jest zwolennikiem robienia „zielonych planów“ – o wiele lepszych i skuteczniejszych od noworocznych postanowień.

– Styczniowe plany są zwykle układane w momencie zimowego zmęczenia, na skraju depresji – tłumaczy psycholog. – Wypływają też bardziej z rozumu niż z serca: rzucę palenie, zrobię remont mieszkania, schudnę, będę zarabiał więcej pieniędzy. Wiosenne postanowienia powinny być oparte o serce , np. będę uważnie słuchał ludzi czy zadzwonię do przyjaciółki sprzed lat.

Takie wiosenne plany mają o wiele większą szansę się spełnić niż tradycyjne noworoczne . Mamy przecież w sobie tyyyyyle energii. Byle tylko zdążyć, zanim przekwitną jabłonie....

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze

  • 2016-03-30 gość

    Ach, ten efekt jojo... Nawet sam poseł Kalisz mówił, że ma z nim problem...

  • 2016-03-30 gość

    Hej Anito,mam pytanie: czy ten srodek, ktory stosowalas/stosujesz nie powoduje efektu jojo?Maria

  • 2016-03-30 gość

    Na wiosnę samce tokują... ;-)