Winni! Banan, orzech i osa

Darek miał wyjątkowego pecha i… szczęście. Pecha, bo gdy latem jadł kanapkę z dżemem, zleciały się do niego zwabione zapachem pszczoły i jedna z nich użądliła chłopaka prosto w język. Jego język spuchł, wkrótce nie mógł już nawet zamknąć ust. Szczęśliwie, choć był wtedy w Bieszczadach, z dala od jakiegokolwiek ośrodka zdrowia, przyjaciele na czas przetransportowali go do lekarza i tam dostał niezbędne leki.

− Przeżył, bo prawdopodobnie nie jest wcale uczulony na jad pszczół, ale zareagował na toksyny wchodzące w skład jadu – mówi lek. med. Helena Łyczywek, specjalista chorób dzieci i alergolog z bydgoskiej przychodni „Alergo-vita”. W przypadku reakcji alergicznej skutki użądlenia mogły być bowiem znacznie bardziej dramatyczne.


Lekarze szacują, że gwałtowna reakcja alergiczna pojawia się u 0,8 do 2 procent użądlonych osób. Ma bardzo różny przebieg. Objawami jej może być pokrzywka, świąd, obrzęk, napad astmy, spadek ciśnienia tętniczego krwi, biegunka, wymioty, złe samopoczucie, utrata świadomości, a nawet wstrząs anafilaktyczny. Na szczęście często występują tylko niektóre, mniej groźne dla pacjenta symptomy. – Anafilaksja to ostra, zagrażająca życiu reakcja ogólnoustrojowa lub układowa, wynikająca z nadwrażliwości – tłumaczy Helena Łyczywek. – Mogą ją wywołać rozmaite czynniki. Najczęstszą przyczyną nie są wcale ukąszenia owadów, lecz pokarmy.


Orzeszki i basen

Jednym z winowajców są orzechy: ziemne, włoskie, laskowe… Uczulenie na nie jest o tyle niebezpieczne, że nie wystarczy ich nie jeść, by mieć spokój. Wszystko dlatego, że orzechy są dodatkiem do wielu innych potraw. Są składnikiem dań kuchni orientalnych i deserów. Ich śladowe ilości znajdować się mogą w czekoladzie, bo była ona transportowana na tej samej linii produkcyjnej, po której wcześniej jechała czekolada z orzechami. W przypadku ciężkich alergii tak niewielka ilość może wystarczyć, by organizm zareagował.

Niebezpieczne dla alergików bywają też owoce morza, w przypadku których znów pojawiają się kuchnie orientalne. To jednak nie wszystko. Trzeba pamiętać, że możemy je jeść wielokrotnie i nic złego się nie stanie, a i tak za którymś z kolei razem pojawi się reakcja alergiczna. Jej wystąpienie może bezpośrednio spowodować wysiłek fizyczny po zjedzeniu uczulających pokarmów. – Mieliśmy pacjenta, który zachorował po obiedzie w chińskiej restauracji, choć wcześniej bywał tam wiele razy i nic złego się nie działo – mówi Helena Łyczywek. – Okazało się, że tym razem niedługo po jedzeniu poszedł na trening pływacki.


Od żądła i… strzykawki

Latem przypadki anafilaksji są też skutkiem ukąszeń owadów błonkoskrzydłych, a więc os, pszczół, trzmieli i szerszeni. Wielu z nas ma zapewne jeszcze w pamięci historię aktorki Ewy Sałackiej, która umarła po użądleniu przez osę.

Najbardziej aktywne poza ulami są osy i szerszenie, a na dodatek bywają agresywne i mogą użądlić wielokrotnie, ale w praktyce to pszczół powinniśmy obawiać się znacznie bardziej, bo reakcje ludzkich organizmów na ich jad mogą być burzliwsze. Mniej obawiać możemy się natomiast komarów, czerwonych mrówek i meszek, bo ich jad rzadko wywołuje odczyny alergiczne. – Warto przy tym pamiętać, że reakcją na użądlenie może być zaczerwienienie skóry i bolesny obrzęk o średnicy do 10 centymetrów utrzymujący się do 24 godzin – dodaje Helena Łyczywek. – Jeśli więc nie pojawią się inne niepokojące objawy, nie musimy się martwić, ale powinniśmy obserwować zmianę na skórze, by niczego nie zaniedbać.

Co więc zrobić, gdy zostaliśmy użądleni? Przede wszystkim położyć się. Usunąć żądło, co nie jest wcale łatwe w przypadku pszczół, bo jeśli spróbujemy je wyciskać, to można uszkodzić zbiorniczek z jadem i w ten sposób wprowadzić w skórę jego kolejną porcję. Takie żądło trzeba więc podważyć i wyciągnąć pęsetą lub po prostu naciąć delikatnie skórę, by mieć pewność, że usuwamy je w całości. Miejsca ukąszenia nie należy drapać ani uciskać, dla zmniejszenia obrzęku i świądu zrobić okład z wody z octem lub lodu. Lód możemy też włożyć do ust, jeśli zostaliśmy użądleni w twarz lub szyję. Warto przy tym pamiętać, że te ostatnie przypadki są najgroźniejsze, bo mogą spowodować trudności w oddychaniu. Warto pamiętać, że pszczoła zostawia w skórze żądło, natomiast osa wstrzykuje jad.

Anafilaksja może mieć także inne przyczyny. Niebezpieczne mogą być na przykład… preparaty odczulające, w związku z czym podaje się je nie we wszystkich placówkach i wymaga pozostania po zastrzyku na miejscu przez pewien czas, by pielęgniarka mogła ocenić odczyn na skórze.


Najpierw swędzi

Objawy anafilaksji często pojawiają się od razu po kontakcie z alergenem. Tak szybko, że nie sposób nie powiązać przyczyny ze skutkiem. Bywa jednak i inaczej. U niektórych osób niepokojące symptomy występują z opóźnieniem, co utrudnia analizę sytuacji i powoduje, że nie wiąże się złego samopoczucia z użądleniem czy spożytym posiłkiem. – Paradoksalnie więc opóźniona reakcja, nie przebiegająca gwałtownie, a rozwijająca się wolno może być dla chorego groźniejsza – podkreśla Helena Łyczywek.

Jakie objawy powinny wzbudzić naszą czujność? Zazwyczaj pierwsze są objawy skórne, zaczyna się od swędzenia głowy, dłoni, stóp, a nawet całego ciała. W drugiej kolejności pojawiają się objawy ze strony jamy ustnej – puchnie język. Następnie reaguje krtań – mamy chrypkę, kaszel, uczucie duszności. Przewód pokarmowy odpowiada bólem brzucha, biegunką, wymiotami.

− Zwykle dopiero potem pojawiają się najdrastyczniejsze symptomy: uczucie słabości, omdlenie, spadek ciśnienia – dodaje Helena Łyczywek. − Ich konsekwencją może być wstrząs anafilaktyczny, który już bezpośrednio zagraża życiu. Należy jednak pamiętać, że ciężka reakcja anafilaktyczna może przebiegać bez objawów alarmujących.


Zawsze z adrenaliną

W przypadku osób, które już wcześniej przeszły wstrząs, sprawa jest prosta – powinny zawsze mieć przy sobie adrenalinę. Zastrzyk z adrenaliny w przypadku wstrząsu może uratować życie, bo przyspieszy akcje serca. Zasada jest następująca – gdy pojawią się niepokojące objawy mogące zagrozić życiu, nie powinniśmy się zastanawiać, upewniać, czy aby to na pewno jest wstrząs anafilaktyczny.

Adrenalina dostępna jest obecnie na rynku w ampułkostrzykawkach, jej podanie nie sprawia więc wielkiej trudności. Warto przy tym pamiętać, by okresowo sprawdzać ważność leku, by w razie potrzeby nie zostać z pustymi rękoma.

Sprawa bardziej skomplikowana jest jedynie w przypadku małych dzieci, ważących poniżej 15 kg. Sprzedawane w aptekach dawki są dla nich nieodpowiednie, konieczne jest więc odmierzenie właściwej dla wagi porcji, co zrobić może jedynie osoba wykwalifikowana. Z małym dzieckiem trzeba więc bezwzględnie od razu jechać do lekarza.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze