Wielkanoc doprawiona uważnością

Rzeżucha zielenieje z radości, ptaki nadają na wiosennych falach. Wielkanoc to najlepszy moment, żeby zostawić za sobą ciężką zimową kuchnię i zafundować sobie kulinarną odnowę. Doprawić potrawy szczyptą uważności.

W moim rodzinnym domu najbardziej czekało się na żurek, gotowany na rosole spod wielkanocnej szynki. Szynka pachniała dymem z wędzarki, delikatna pokrywa kryła w sobie kruche, różowe mięso, wolne od chemii. Na strychu wisiała czosnkowa kiełbasa, która zachowywała świeżość do końca.

Kiedyś wielkanocna szynka po uwędzeniu traciła na wadze aż czterdzieści procent. Dziś z jednego kilograma mięsa powstaje drugie tyle „szynki”. Jeśli na takiej szynce ugotujemy żurek, przedostaną się do niego wszystkie te konserwanty i dodatki do żywności, które niosą ryzyko uszkodzeń komórek i tkanek. Dlaczego o tym piszę? Coraz więcej wiemy o tym, że jedzenie przypomina granie z własnym ciałem w rodzaj chemicznej ruletki. Czyż Wielkanoc nie jest najlepszym momentem, żeby powiedzieć temu stop?

Naszemu zdrowiu zagraża coraz więcej środków chemicznych dodawanych do żywności. Środków, których ludzkie ciało nigdy nie trawiło. Może w praktyce postu, do którego tak wielką wagę przywiązywali nasi rodzice czy dziadkowie zaklęta jest mądrość Natury. Ponieważ jedzenie, którego w święta wielkanocne „pochłaniamy” więcej niż kiedykolwiek, ma ogromny wpływ na zdrowie, spróbujmy przy świątecznym stole skupić uwagę na tym, co jemy.


Zielone


Co na wielkanocnym stole? Najpierw jajka. Zadbajmy, żeby pochodziły z ekologicznej hodowli. Skoro dzielenie się jajkiem jest powtórzeniem przełamania się opłatkiem, to warto podzielić się czymś dobrym.

Symbolem wielkanocnego odrodzenia jest chrzan. Niech będzie z targu, potem własnoręcznie starty. Podobnie jak czosnek. Polski, z warkocza. – Na wielkanocnym stole nie może zabraknąć rzeżuchy, która ma smak pieprzu. No, a potem tę „rzeżuszkę” się strzyże nożyczkami i dodaje do sałatki, na chleb z wędliną i do zupy – mówi Piotr Bikont. Zachłystujemy się włoską rukolą, zapominając, że mamy rzeżuchę. Oraz inne kiełki: rzodkiewki, owsa, fasolki, pszenicy. Też są symbolem odrodzenia.


Zdrowe

Zróbmy wszystko, żeby kupić wiejską kiełbasę. Tak, jak Robert Makłowicz, który spod ziemi wydobędzie taką właśnie mocno czosnkowaną, z kawałkami galaretki, z szarym oczkiem w środku. Kupmy mniej wędlin, za to lepszej jakości. Coraz więcej sklepów z ekologiczną żywnością i przedświąteczne jarmarki są ku temu dobrą okazją. A dlaczego nie zrobić samemu dodatków. Robert Makłowicz chrzan zetrze sam, poddusi go na maśle, a potem zaprawi śmietanką. Ćwikłę zamarynuje z odrobiną czerwonego wina i mnóstwem kminku.


Kminkowe

Jedz z głową. To najlepsza rada na Wielkanoc. – W moim domu remedium na skutki przejedzenia był łyk kminkówki przygotowywanej według rodzinnej receptury – mówi Piotr Bikont. W tej roli może wystąpić nalewka na chrzanie i miodzie, zwana chrzanówką. Unikajmy napojów gazowanych, zastąpmy je wodą z plasterkami cytryny i zieloną herbatą. Ograniczmy spożywanie soli, którą łatwo zastąpić ziołami: imbirem, majerankiem, cząbrem oraz miętą.

Autor: Waldemar Sulisz

Komentarze