Wczesniak musi gonić

Chyba każdy z przyszłych rodziców marzy o tym, by jego dziecko urodziło się zdrowe i silne. Bywa jednak, że maluszek rodzi się przed czasem, a to zwykle oznacza, że o jego zdrowie i siłę trzeba powalczyć.

Terminowy poród to taki, do którego dochodzi w 38 – 40 tygodniu ciąży. Płód powinien być już w tym momencie gotowy do przyjścia na świat, do samodzielnego życia w warunkach jakże odległych od tych, które panowały w brzuchu matki.

- Wcześniactwo to nic innego jak niedojrzałość narządów dziecka – tłumaczy dr n. med. Jarosław Szułczyński, ordynator Oddziału Noworodków i Intensywnej Terapii Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy. To oznacza, że okres ciąży był zbyt krótki, by narządy właściwie się wykształciły i były gotowe do podjęcia całkowicie samodzielnej pracy.


Szpital zamiast brzucha

Wcześniak i jego narządy dojrzałość do życia osiągnąć muszą więc nie w najdoskonalszych warunkach u mamy, ale już w szpitalu. A tu panujące warunki nie są już dla niego idealne. Powoduje to ogromny stres u dziecka, choćby z powodu wyższego stężenia tlenu w powietrzu. – A to problem dla niedojrzałych komórek nerwowych – dodaje dr Jarosław Szułczyński. W szpitalu wszystko przebiega inaczej niż u mamy. Inaczej musi zacząć pracować żołądek, do którego nie dochodzi już strawiony pokarm, pojawia się ogromna ilość nowych bodźców docierających do dziecka poprzez skórę czy dzięki oczom.


Łagodnie przeprowadzić

Dlatego oddziały szpitalne opiekujące się wcześniakami wyposażone są w specjalistyczny sprzęt, inkubatory, respiratory i wiele innych urządzeń. Jest tam możliwe pozajelitowe odżywianie wcześniaków tak spreparowanymi mieszankami, by jak najdoskonalej odpowiadały potrzebom dziecka. Wszystkie to działania nastawione są na to, by wcześniaki jak najłagodniej przeprowadzić przez okres, w którym będą intensywnie gonić dzieci urodzone w terminie.


Czas pogoni

Ile potrwa ta pogoń? To bardzo indywidualna sprawa. Generalnie jednak zasada jest taka, że im bliżej prawidłowego terminu dziecko się rodzi, tym jest dojrzalsze, a to oznacza, że szybciej osiąga odpowiednie dla wieku normy.

- Opieka nad wcześniakiem wymaga dużej cierpliwości – z góry zastrzega jednak dr Jarosław Szułczyński. – Nie ma więc sensu porównywać wzorców rozwojowych z osiągnięciami dziecka urodzonego przed czasem. Staramy się od samego początku przygotowywać do tego rodziców, dużo rozmawiamy z nimi… Próbujemy zaszczepić w nich świadomość, że wcześniactwo dziecka trzeba przyjąć spokojnie, że nie ma sensu szukać winny, obarczać nią siebie nawzajem. Trzeba przyjąć do wiadomości, że dziecko będzie musiało dłużej przebywać w szpitalu. Czasem nawet trzy miesiące. Warto też pogodzić się z tym, że doganianie rówieśników zajmie dziecku sporo czasu. Rok, dwa lata, a czasem i dłużej.

Ważna jest też świadomość, że podczas gdy w ciągu pierwszych kilku lat po urodzeniu toczy się walka przede wszystkim o rozwój fizyczny dziecka, to w późniejszym czasie bacznie też trzeba obserwować postępy w jego dojrzałości emocjonalnej i społecznej, bo przeżycia pierwszych tygodni i miesięcy życia mogą mieć i tak dalekosiężne skutki.

Autor: Małgorzata Januchowska

Komentarze