Warto wiedzieć – ciekawostki medyczne

Co to jest grelina? Dlaczego larwy czyszczą rany? Od czego można się uzależnić?

Jeszcze jeden zły cholesterol!

Odkryta przez naukowców nowa odmiana „złego cholesterolu” także zwiększa ryzyko chorób serca – informuje serwis BBC News/Health. Od dawna znany jest „zły” cholesterol LDL, który zwiększa ryzyko miażdżycy i zawału serca. Można się przed nim chronić odpowiednią dietą i przyjmowaniem statyn. Niestety, w przypadku dziedzicznego podwyższonego poziomu lipoproteiny a, czyli Lp(a), dieta ani statyny nie pomagają. Na szczęście nie jest to substancja tak groźna jak LDL. Specjaliści porównują LDL do groźnego tygrysa, a Lp(a) do domowego kota, który jednak też potrafi drapać. Jak wykazały badania genetyczne prowadzone przez prof. Martina Farrala z Oxford University, co szósta osoba jest nosicielem przynajmniej jednego genu zwiększającego poziom Lp(a).

Substancjami zmniejszającymi poziom zarówno LDL, jak i Lp(a) są na przykład witamina PP (niacyna) oraz nowe leki wchodzące na rynek – inhibitory białka transportującego estry cholesterolu (CETP). Nadal główną metodą zapobiegania chorobom serca pozostają zrównoważona dieta, aktywność fizyczna i unikanie palenia – komentuje prof. Peter Weissbergg z British Heart Foundation.


Jedzenie jak narkotyk

Duża aktywność hormonu głodu, greliny, może powodować, że mimo pełnego brzucha niektórym ludziom jedzenie ciągle sprawia przyjemność. Grelina jest hormonem wydzielanym w żołądku, gdy jesteśmy wygłodzeni lub mamy niedobór kalorii w diecie. Pobudza ona w mózgu uczucie głodu. Z wcześniejszych badań wynikało, że podwyższony poziom tego hormonu nasila uczucie przyjemności związane z zażywaniem kokainy lub piciem alkoholu. Naukowcy z Centrum Medycznego Uniwersytetu Stanu Teksas w Dallas dowiedli teraz, że podobny mechanizm może działać w przypadku jedzenia. W pierwszym doświadczeniu sprawdzano, czy najedzone do syta myszy wybiorą pomieszczenie, w którym wcześniej znajdowały bardzo tłuste pożywienie czy pomieszczenie, w którym udostępniano im zwykłą karmę. Okazało się, że gryzonie nie miały żadnych preferencji. Jednak gdy wstrzyknięto im grelinę, wybierały pomieszczenie, które kojarzyły z tłustą żywnością, choć było ono zupełnie puste.

Zdaniem prowadzącego badania dr. Mario Perello, grelina pobudzała myszy do szukania tłustego pokarmu, ponieważ zapamiętały, jak wielką przyjemność im sprawiał. – Nieważne, że pomieszczenie było już puste, gryzonie ciągle kojarzyły go z czymś przyjemnym – komentuje badacz. Naukowcy zaobserwowali też, że przegłodzone zwierzęta, u których zablokowano działanie greliny, nie spędzały tak dużo czasu w miejscu, w którym podawano im tłustą żywność.

W drugim teście sprawdzano, jak długo myszy będą wkładać nos do dziury po to, by otrzymać tłustą karmę. – Zwierzęta, którym nie podano greliny, poddawały się znacznie szybciej niż te, którym wstrzyknięto hormon – komentuje biorący udział w badaniach dr Jeffrey Zigman.

Zdaniem autorów pracy, odkrycie to wskazuje, że grelina wzmacnia uczucie przyjemności związane ze smacznym jedzeniem. To właśnie dzięki działaniu tego hormonu po zjedzeniu sytego obiadu ciągle mamy ochotę na różne smakołyki, np. kaloryczny deser.

Jak wyjaśniają badacze, grelina oddziałuje na tzw. układ nagrody w mózgu. Jest on odpowiedzialny za odczuwanie przyjemności i uzależnianie się od rzeczy, które ją nam sprawiają. Dlatego jesteśmy silnie zmotywowani, by je zdobyć i łatwo zapamiętujemy, jak to osiągnąć.


Larwy much czyszczą rany

Polscy lekarze zaczynają wykorzystywać larwy much do leczenia trudno gojących się ran, odleżyn, owrzodzenia i stopy cukrzycowej. Na razie w Szpitalu Zespolonym w Kędzierzynie-Koźlu na Opolszczyźnie. Na świecie ta metoda jest znana od wieków. Korzystały z niej już ludy pierwotne.

W Polsce medycy długo bronili się przed tą formą terapii. Na pierwszy rzut oka larwoterapia jest nieprzyjemnym procesem. Jednak okazuje się niezwykle skuteczna w leczeniu trudno gojących się ran, zwłaszcza u osób chorych na cukrzycę. Dlatego, aby pacjenci zaakceptowali terapię, lekarze dokładnie wszystko objaśniają. – Larwy much plujek, bo o nich mowa, precyzyjnie zjadają martwą tkankę, nie naruszając zdrowej – tłumaczy Tomasz Wantuła, kierownik oddziału geriatrii kędzierzyńskiego szpitala. – Zamawiamy w niemieckim laboratorium larwy, które przyjeżdżają do nas kurierem, 72 godziny bytują na ranie, potem je ściągamy, robimy kolejną dokumentację oraz wymaz z rany po aplikacji.

Efekty są bardzo obiecujące. Tomasz Wantuła dodaje, że ponieważ niektórzy czują się zaniepokojeni leczeniem z wykorzystaniem robaków, w rozmowach – dla uniknięcia nieprzyjemnych skojarzeń – zamiast słowa „larwa” używa się słowa „lucilki”, bo łacińska nazwa much plujek to Lucilla sericata.


Nowe uzależnienia

Wraz z rozwojem sieci komputerowych pojawił się nowy nałóg – infoholizm, czyli zjawisko niekontrolowanego przebywania w cyberprzestrzeni. Zdaniem prof. Mariusza Jędrzejki z Mazowieckiego Centrum Profilaktyki nowe uzależnienia mają dużo większe konsekwencje niż znane dotychczas uzależnienia chemiczne – od alkoholu czy od papierosów. – Już ponad 20 tysięcy polskich dzieci jest zarejestrowanych w poradniach pedagogicznych i psychiatrycznych jako uzależnione od komputera oraz internetu – mówi profesor Jędrzejko. – Brutalne gry komputerowe wywołują agresję. Zaczyna się zacierać granica między światem rzeczywistym a wirtualnym, co skutkuje nierealnymi zachowaniami dzieci. Rodzice muszą wiedzieć, że jeśli kupują gry komputerowe, to muszą być one dostosowane do poziomu emocjonalnego dziecka.

Ekspert zwraca także uwagę, że coraz więcej rodziców zaczyna pracować dłużej, po powrocie do domu są zmęczeni i nie zajmują się dziećmi. – Mamy zjawisko określane jako samowychowanie i samoedukacja dzieci. 73 proc. gimnazjalistów na Mazowszu deklaruje, że głównym źródłem wiedzy jest dla nich internet. Według prof. Mariusza Jędrzejki, w przyszłości uzależnienie od komputera będzie przybierało podobną skalę – w sensie kosztów społecznych – jak dziś uzależnienie od narkotyków i substancji podobnie działających.


Rak piersi nie lubi przypraw

Składniki popularnych przypraw – występująca w kurkumie kurkumina oraz zawarty w czarnym pieprzu alkaloid piperyna – mogą pomóc w zapobieganiu rakowi piersi, być może także w jego leczeniu – informuje serwis „EurekAlert”.

Naukowcy z University of Michigan wykazali, że dodane do hodowli komórek raka piersi piperyna i kurkumina zmniejszają liczbę nowotworowych komórek macierzystych, niezbędnych do rozwoju guza, a jednocześnie nie szkodzą normalnym komórkom. Stwarza to nadzieję na opracowanie leków działających w tych przypadkach, gdy nie są skuteczne leki w rodzaju tamoksyfenu bądź raloksyfenu.

Piperynę i kurkuminę stosowano podczas badań w stężeniach 20-krotnie większych, niż ma to miejsce przy normalnej diecie zawierającej pieprz i kurkumę. Kapsułki z tak stężonymi substancjami są dostępne na rynku, jednak autorzy na razie nie zalecają pacjentom ich używania – potrzebne są wcześniejsze badania kliniczne.


Co kogo budzi najskuteczniej?

Śpiącego mężczyznę szybciej rozbudzi natrętna mucha niż płacz własnego dziecka – ustalili brytyjscy naukowcy badający korzystne właściwości snu. Opracowali też klasyfikację czynników, które są w stanie zakłócić sen.

Brzęczenie muchy nie jest najważniejszą przyczyną przebudzenia się przedstawiciela silniejszej połowy ludzkości. Znacznie szybciej i częściej mężczyzna przerwie sen, gdy uruchomi się sygnał w samochodzie. Na drugim miejscu wśród takich „nieoczekiwanych budzików” znalazło się „wycie” wiatru. Mucha, która swoimi powietrznymi piruetami ma większe szanse przerwania męskiego snu niż niespokojne dziecko, zajęła trzecie miejsce na tej liście. Z drugiej strony, dla kobiety nie ma silniejszego dźwięku, który mógłby zakłócić jej senne marzenia, niż płacz jej dziecka. W jednakowym stopniu drażniąco wpływają na mózg śpiących kobiet i mężczyzn „odgłosy pobliskich chuligańskich rozrób”, a także chrapanie partnera.

Oba te czynniki znalazły się niżej w tej klasyfikacji. Jeden z badaczy-psychologów tak skomentował te oryginalne ustalenia: – Odmienna wrażliwość może odzwierciedlać różnice ewolucyjne, które zmuszają kobiety do większego reagowania na dźwięki związane z możliwymi zagrożeniami dla ich dzieci. Natomiast mężczyźni nastawieni są na reagowanie na dźwięki, które mogą stwarzać niebezpieczeństwo dla całej rodziny.

Autor: Oprac.KB

Komentarze