Walka o oddech wcześniaka

Ważne, by dziecko urodziło się nie w ósmym miesiącu ciąży, już lepszy jest siódmy – mówi obiegowa opinia. Skąd się wzięła? Czy ma jakieś uzasadnienie medyczne?

Każda ciężarna kobieta słyszała zapewne, że jeśli nie donosi ciąży do dziewiątego miesiąca, to już lepiej, by urodziła w siódmym, byle tylko nie w ósmym miesiącu ciąży. Bo poród w ósmym miesiącu jest fatalny dla dziecka z powodu niedojrzałości płuc.


Sprzed ery respiratorów

- Sam nie wiem, skąd wziął się ten pogląd. To chyba pozostałość z czasów, gdy na oddziałach noworodkowych nie dysponowaliśmy jeszcze takim sprzętem jak obecnie, w tym nowoczesnymi respiratorami – mówi dr n. med. Jarosław Szułczyński, ordynator Oddziału Noworodków i Intensywnej Terapii Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy. – Oczywiście, najlepiej jest, jeśli dziecko urodzi się w wyznaczonym terminie, w 38 , 39 lub 40 tygodniu ciąży. W tym czasie wykształcone są już odpowiednio wszystkie narządy wewnętrzne dziecka, w tym i płuca. A to gwarantuje, że będą właściwie pełniły swe funkcje.


Przyspieszyć dojrzewanie

Dojrzałe płuca to takie, w których wykształciły się już pęcherzyki płucne. Jest to bardzo ważne, bo tylko takie pęcherzyki są gotowe, by się rozszerzać przy wdychaniu powietrza. Gdy jest inaczej, pęcherzyki nie będą się mogły rozdąć we właściwym stopniu, przez co oddychanie będzie dziecku sprawiało trudność, będzie wymagało dużego wysiłku.

- W przypadku wcześniaków płuca i ich pęcherzyki nie miały czasu, by dojrzeć. Dlatego, jeśli spodziewamy się przyspieszonego porodu, podajemy sterydy, bo one powinny przyspieszyć proces dojrzewania płuc, a więc ułatwić rozszerzanie pęcherzyków płucnych, zmniejszyć napięcie ich ścianek, zapobiec ich zwłóknieniu – dodaje dr Jarosław Szułczyński.


Niebezpieczne zwłóknienie

Nie zawsze udaje się osiągnąć dzięki sterydom zamierzony efekt. – Problem jest poważny, jeśli dojdzie do zwłóknienia ścianek pęcherzyków płucnych. W takim przypadku choroba może trwać nawet rok, bo trzeba wiele czasu, by pęcherzyki zdążyły się przebudować – mówi dr Jarosław Szułczyński.

Wcześniaki dotknięte tą przypadłością korzystać muszą czasem z urządzeń ułatwiających oddychanie. Wychodzą ze szpitala do domu wyposażone w butle z tlenem lub – coraz częściej – z poręczniejszymi, bo mniejszymi koncentratorami tlenu.

Autor: Małgorzata Januchowska

Komentarze