Walenty w podróży

Jakie jest najbardziej romantyczne miasto na świecie? Które wybrać na randkę lub oświadczyny? Większość osób wskaże pewnie Wenecję, Weronę z Romeo i Julią w tle lub Paryż. To prawda, że nieźle wychodzą na zdjęciach. Ale, co tu kryć, są dość banalne. Oto trzy znacznie bardziej oryginalne miasta na randkę w Walentynki.

On jest właścicielem księgarni. Dość kiepsko prosperującej, ale przynajmniej mieszczącej się w uroczym zakątku miasta. Ona gwiazdą filmową i najbardziej pożądaną kobietą na świecie. Przyjechała prosto z Hollywood na promocję swojego filmu i właśnie ma chwilę przerwy między konferencjami prasowymi. W czarnych okularach, żeby nikt jej nie rozpoznał, zwiedza miasto. Wstępuje do niewielkiej księgarni… Znacie? Tak, tak, mowa oczywiście o „Notting Hill” z Hugh Grantem i Julią Roberts.

Notting Hill nie jest może tak spektakularne jak Wenecja, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Ale z pewnością bardziej autentyczne. Nie ma tu tłumów turystów, są za to świetne restauracje, zarówno te bardzo tanie, jak i droższe (idealne na romantyczną kolację). Londyńska dzielnica słynie także z rewelacyjnych second-handów, antykwariatów, a także targu na głównej ulicy Portobello Road. Poza tym można we dwoje zajrzeć do księgarni, w której pracował grany przez Hugh Granta zakochany księgarz. Naprawdę istnieje! Księgarnia nazywa się The Travel Book Shop i mieści się przy Blenheim Crescent pod numerem 13.

Najciekawiej na Notting Hill wcale nie jest jednak w lutym (angielska pogoda robi swoje), ale w sierpniu, podczas wielkiej ulicznej imprezy „Notting Hill Carnival”. Gorące rytmy, głośne bębny, kolorowe pióra, czyli karaibski karnawał, który przetacza się głównymi ulicami londyńskiej dzielnicy. Impreza ściąga tysiące turystów i rodzimych londyńczyków, spragnionych południowych klimatów. Jeśli więc randka w lutym się uda, warto wrócić tu w sierpniu i dać się ponieść gorącym rytmom.


Mezalians po rumuńsku

Każdy kraj ma swoją love story ze skandalem w tle. W Anglii to nie tylko filmowa Notting Hill, ale przede wszystkim autentyczna historia króla Edwarda VIII, który w 1936 roku, zaledwie po roku rządów, abdykował, by poślubić panią Simpson, dwukrotną rozwódkę z Ameryki. A jednak nikt nie jest tak przyzwyczajony do królewskich mezaliansów jak Rumuni. To ich ostatni królowie byli najbardziej rozkochanymi władcami przedwojennej Europy. A wszystko działo się na przepięknym zamku Peles, w mieście Sinaia, w Karpatach Południowych.

Strzeliste wieżyczki, zdobienia, przypominające nieco te z górskich chat, w połączeniu z rozmachem budowli wciąż robią jeszcze ogromne wrażenie. Zamek został zbudowany pod koniec XIX wieku przez Karola I w stylu niemieckiego renesansu jako letnia rezydencja. Zresztą całe miasteczko Sinaia (zaledwie 16 tys. mieszkańców) urzeka od pierwszego spojrzenia. Jest tu mnóstwo kawiarenek. Brukowane uliczki są idealne na spacery zakochanych. Czasem łączą się z kamiennymi schodkami czy zamieniają się w mostki. Na stromych zboczach widać , jedna nad drugą, stare zabytkowe wille. Jest wśród nich ponad 60 pensjonatów.

Gdyby Disney miał lepszych informatorów, to właśnie na zamku w Sinai, nie zaś tym bawarskim, wzorowałby swoje bajkowe pałace. Tym bardziej że w Peles sporo się działo także w sprawach sercowych. Pierwszy był Ferdynand, bratanek króla Karola i następca tronu. Surowo wychowany, jąkający się, miał problem z okazywaniem uczuć. Latem odwiedził w Sinai króla i jego żonę, królową Elżbietę, która słynęła z artystycznych zainteresowań. Także jej damy do towarzystwa były kobietami wykształconymi. I właśnie w jednej z nich – Helenie Vacarescu – zakochał się podczas pobytu w zamku Peles jąkający się następca tronu. Królowa Elżbieta sprzyjała związkowi, widząc, że właśnie takiej kobiety – ciepłej, inteligentnej, czułej – potrzebuje nieco zahukany książę.

Niestety, jej mąż, król Karol był odmiennego zdania. Aby zapobiec mezaliansowi, szybko znalazł zastępstwo w postaci Marii Koburg, wnuczki angielskiej królowej Wiktorii. Ferdynand nie wykazał się specjalnie charakterem i wziął z nie swoją wybranką ślub. Rumunię ominął skandal. I niby wszystko już było jak trzeba… Ale ich urodzony w Sinai syn Karol z pewnością zahukany nie był. Uchodził za prawdziwego playboya. Do czasu! W wieku 24 lat zakochał się w Zizi Lambrino, córce wojskowego z Bukaresztu. Pojechał z nią do Sinai i przedstawił ją rodzicom. Wybranka nie zrobiła na nich dobrego wrażenia. Młody książę wyciągnął wnioski z historii taty… i uciekł z ukochaną przez Morze Czarne do Odessy. Tam w 1918 roku wzięli ślub. Zizi szybko zaszła w ciążę, a Karol zrzekł się także prawa do tronu.

Niestety, dalsza historia nie stawia go już w tak dobrym świetle, przynajmniej w oczach kobiet. Dwa lata później, na wyraźną prośbę ojca poślubił grecką księżniczkę Helenę. Ale nie byłby sobą, gdyby już w 1922 roku nie uciekł od niej ze spotkaną w teatrze Eleną Lupescu, Żydówką i rozwódką. To wszystko odwlekało jego drogę do tronu. W końcu został królem w 1930 roku, oświadczając wszystkim, że pani Lupescu to pomyłka i już dawna historia. Kto dał się nabrać? Elena Lupescu była wciąż blisko niego. Gdy wybuch wojny zmusił go do abdykacji w 1940 roku, w końcu się z nią ożenił. Działo się, prawda?


Świątynia miłości

Prawdziwie zakochany mężczyzna nie liczy się z groszem. I jeśli go na to stać, powinien zabrać ukochaną na walentynki do najsłynniejszej świątyni miłości, czyli do Tadż Mahal w Indiach, dokładnie w Agrze, 200 kilometrów od Delhi. Tak naprawdę to nie świątynia, ale grobowiec zbudowany przez Szahdżahana, indyjskiego cesarza z dynastii Mogołów. Dwa lata temu został okrzyknięty jednym z siedmiu nowych cudów świata. W uzasadnieniu napisane jest, że stał się symbolem pasji i miłości.

Tym razem poszukiwacze sensacji będą rozczarowani. W tej love story nie ma ani mezaliansu, ani skandalu. Jest ogromne uczucie, które nie wygasło przez 18 lat małżeństwa. Arjumand Banu Begum była piękna, łagodna, dobra. Król nie rozstawał się z żoną na krok. Towarzyszyła mu w jego podróżach po imperium. Zmarła w wieku 36 lat, przy porodzie 14 dziecka, córki. Szahdżahan w ciągu jednej nocy zupełnie osiwiał. Ogłosił dwuletnią żałobę narodową. Postanowił także zbudować mauzoleum, które odda jego miłość i rozpacz. Grobowiec wznoszono przez 22 lata rękoma aż 20 tys. budowniczych. Po ukończeniu budowy podobno obcinano im dłonie lub kciuki, by nie mogli stworzyć dzieła, które dorównałoby mauzoleum.

Autor: Anita Czech

Komentarze