Wakacje? zrób dobre fotki!

Mamy upragnione wakacje, dni wolne od pracy! Pakujemy plecak, walizki, przewodniki po miastach, które za chwilę zwiedzimy. No i bierzemy coś jeszcze. Co? Aparat fotograficzny.

Po co? Co za pytanie! By uwieczniać zachody słońca, rzucającą na kolana przyrodę, zabytki architektury, niezapomniane chwile i na tle tego wszystkiego siebie oraz rodzinę. Tylko jak to robić, by zdjęcia były pamiątką, której nie będziemy musieli się wstydzić? Jak pstrykać, by efekt był taki, jakbyśmy chcieli, czyli najlepszy? Zasada jest prosta: by robić dobre zdjęcia, nie trzeba mieć aparatu najlepszej marki, wystarczy za to trochę pomyśleć i pamiętać o paru rzeczach. Na przykład o tym, że…


Ja też chcę być na zdjęciu!

Rada pierwsza: kupmy statyw do aparatu (w sprzedaży są od tych całkiem małych, mieszczących się nawet w małym plecaku, po większe, składane). I wcale nie o to chodzi, by udawać zawodowców. Statyw jest po prostu bardzo praktyczny: po pierwsze zdjęcie robione ze statywu nie będzie poruszone, po drugie… Znacie to? Romantyczna podróż, on i ona, zachody słońca, piękne pejzaże – on pstryka zdjęcia jej, ona jemu. A fotki wspólne? Zero, albo pojedyncze, jeśli na zrobienie takich łaskawie zgodzi się jakaś przygodna osoba. Mając statyw, nie musimy nikogo prosić o pomoc: uruchamiamy tylko samowyzwalacz i gotowe.


Kompozycja to podstawa

– Dobre zdjęcie jest jak obraz – mówią fachowcy. I co to oznacza? Ano tyle, że każde robione przez nas zdjęcie powinno mieć przemyślaną kompozycję, czyli... – Wydawać by się mogło, że umieszczenie obiektu w samym centrum kadru podkreśli go – tak zaczyna w książce pt. „ABC fotografii cyfrowej” swą opowieść Tomasz Wójcik, jeden z najlepszych fotografików w Polsce. Nie podkreśli, a wręcz przeciwnie – spowoduje, że fotografia będzie statyczna. Co więc zrobić, by nadać jej dynamikę? To proste: podzielmy kadr tak, jakbyśmy chcieli zagrać w kółko i krzyżyk, i skupmy się na miejscach, w których przecięłyby się tak narysowane linie (zawodowcy nazywają je „punktami mocnymi”). – Jeśli na przecięciu linii umieścimy fotografowany obiekt, zostanie on uwypuklony, a zdjęcie nabierze bardziej interesującego charakteru – radzi Tomasz Wójcik, a my potwierdzamy.


Sesja w słońcu

Zdarzyło się wam robić zdjęcia w pięknym słońcu, a później dziwić się, dlaczego wyszły jakieś takie nijakie, wyblakłe? Niestety, silne słońce powoduje, że naturalne, soczyste barwy na zdjęciu blakną. Wiedzą o tym fachowcy, którzy z uporem maniaka powtarzają: najlepsze zdjęcia wychodzą w pochmurne, szare dni i krótko po deszczu. Nie oznacza to oczywiście, że mamy z utęsknieniem czekać na brzydką pogodę, by zrobić dobre zdjęcie. Są przecież wakacje! Niech świeci słońce, niech niebo będzie bezchmurne. A zdjęcia? W takie dni najlepsze wyjdą nam wczesnym rankiem i pod wieczór. Jeśli jednak zdecydujemy się na fotografowanie w południe, pamiętajmy, że słońce odsłoni wszystkie niedoskonałości skóry. Ale jest na to rada. Postawmy „obiekt fotografowany” w cieniu po prostu.


Z lusterkiem w ręku

Makijaż to ważna rzecz, szczególnie dla pań, które patrząc na zdjęcia po powrocie z wakacji, zastanawiały się: „Czy ja rzeczywiście tak źle wyglądam?”. By uniknąć takich pytań, wystarczy pamiętać, że:

• wrogiem fotografowanych kobiet jest duża ilość kremu nawilżającego (twarz na zdjęciu będzie wyglądała jak wysmarowana tłuszczem);

• nie zaszkodzi nałożyć na twarz podkład, ale oszczędnie, jeśli zdjęcia robić będziemy na świeżym powietrzu, warto też przypudrować nos, brodę i czoło;

• jeśli chcemy wyglądać naturalnie, nie podkreślajmy oczu czarną kredką (wystarczą cienie w pudrze w mniej zdecydowanym kolorze);

• większość kobiet zgodna jest też co do jednej kwestii – najpiękniej na zdjęciach wypadamy po wyjściu z wody, z mokrymi włosami, bez makijażu.


Z zabytkiem w tle

I jak już przy fotografowaniu ludzi jesteśmy. Wyjeżdżamy, zwiedzamy, ale na zdjęciu chcemy uwiecznić nie tylko zabytkowy kościół, przepiękny zamek, nie tylko naszą drugą połówkę, lecz i jedno, i drugie. I oczywiście chcemy, by zarówno oryginalna architektura, jak i radosna twarz fotografowanej osoby była tak samo czytelna. Ale jak to zrobić? Pod żadnym pozorem nie ustawiajmy jej przed samym wejściem do obiektu! Oddalmy się i poprośmy, by fotografowana osoba podeszła do nas jak najbliżej. Zdjęcie wykadrujmy tak, by to ona była na pierwszym planie (jeśli „zdejmiemy” ją od pasa w górę, będzie to tzw. plan amerykański), na drugim – budowlę (idealne tło – zachmurzone niebo).


Góry naprawdę są duże

A teraz zostawiamy miasto i wyruszmy na łono natury. Tatry, stuletni dąb – patrzymy na nie i jesteśmy pod wrażeniem. Robimy zdjęcie i co? Góry ze zdjęcia są jakieś płaskie, wielkie głazy jakieś takie niepozorne, dąb wcale nie wydaje się taki duży, a to przecież chcieliśmy pokazać na naszym zdjęciu! Ale spokojnie. I na to jest rada.

– Chcąc pokazać rolę, jaką odgrywają rozmiary jakiegoś obiektu, należy pokazać go w pewnym otoczeniu. To dlatego wielu fotografików robi zdjęcia gór z sylwetkami pieszych turystów widzianych z oddali – radzi Scott Kelby w książce pt. „Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. 195 ujęć Scotta Kelby’ego”. Jednym słowem: to miniaturki sylwetek pozwalają nam ocenić wielkość góry, z którą ludziom przyszło się zmierzyć.


Z perspektywy leżaka

No dobrze, ale jak ciekawie sfotografować mniejsze twory natury? Na przykład inną niż tę, którą znamy roślinność? Najlepiej w dużym zbliżeniu, najlepiej indywidualnie, w odosobnieniu. Jeśli na zdjęciu utrwalimy ścianę kwiatów, zdjęcie okaże się tylko barwną plamą, a nasi znajomi nie będą z niej w stanie wyłowić niczego osobliwego. Łatwiej będzie nam pokazać piękno rośliny, gdy skupimy się np. na jednym rozwiniętym pączku. W takiej sytuacji ważna jest też perspektywa: postarajmy się pokazać naszą roślinkę inaczej niż patrzy na nią człowiek bez aparatu – robiąc zdjęcie uklęknijmy więc, przechylmy się, połóżmy. Tak zrobione zdjęcie będzie ciekawsze.

I jeszcze jedna rada: przeglądajmy zdjęcia na wyświetlaczu aparatu fotograficznego zaraz po ich zrobieniu i kasujmy te, które się nam nie podobają. Co zyskamy? Czas (gdy wrzucimy je do komputera, to i tak będziemy robić selekcję) i bezcenne miejsce na karcie. Powodzenia.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze