W oczekiwaniu na słońce

Depresja sezonowa ujawnia się zwykle między 20 a 30 rokiem życia. Cierpią na nią częściej kobiety. Rozmowa z psychoterapeutą, Tomaszem Jarmużem.

Co robi nasz organizm, kiedy nadchodzi jesień, a wraz z nią coraz krótsze i ponure dni?


Przestawia się na tryb nocny, co sprawia, że nawet w środku dnia jesteśmy senni, zmęczeni i pozbawieni energii. Depresja sezonowa już dawno przestała być traktowana jak fanaberia.


Jesienią, gdy dni są coraz krótsze, jest coraz mniej słońca, odczuwamy spadek sił witalnych. Czy jednak mówienie o jesiennej depresji nie jest trochę na wyrost? Może to naturalne, że jesienią i zimą, gdy brakuje słońca, nic nam się nie chce?


Depresję sezonową (ang. SAD − sezonowe zaburzenie afektywne) uznano oficjalnie jako chorobę w latach 80. Charakterystyczne jest dla niej pojawianie się objawów depresyjnych wraz z nadejściem jesieni lub zimy i ich ustąpienie wraz z przyjściem wiosny. Choroba ta może mieć charakter cykliczny, czyli pojawiać się w kolejnych sezonach. Za jedną z najważniejszych przyczyn występowania tego zaburzenia uznaje się niedostateczną ilość światła słonecznego docierającego do siatkówki naszego oka.


W jaki sposób światło słoneczne może mieć na nas aż tak duży wpływ?


Światło docierające do oka zostaje zamienione w impuls nerwowy, który następnie dociera do szyszynki i podwzgórza, struktur znajdujących się w naszym mózgu. One z kolei regulują wydzielanie substancji wpływających na nasz nastrój. Do najczęstszych problemów, z jakimi może borykać się osoba cierpiąca na sezonową depresję, należą: uczucie przygnębienia, lęk, drażliwość, wahania nastroju, brak energii i motywacji do działania, nadmierna senność, kłopoty z koncentracją, osłabienie popędu seksualnego, a u kobiet nasilenie objawów zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Według statystyk depresja sezonowa ujawnia się zwykle między 20 a 30 rokiem życia. Cierpią na nią częściej kobiety.


Jak poprawić sobie nastrój w jesienno-zimowe wieczory? Jak przywrócić siły witalne?


Każdy musi znaleźć na to swój sposób. Dla jednej osoby będzie to wieczór z książką i parującym kubkiem ciepłej herbaty z cytryną, dla kogoś innego wieczór spędzony w saunie czy na kręgielni z przyjaciółmi. Grunt to świadomość tego, że w tym czasie jesteśmy bardziej narażeni na obniżenie nastroju, a więc konieczne jest to, abyśmy jeszcze staranniej dbali o siebie i swoje potrzeby, sprawiali sobie przyjemności, nawet drobne, które jednak poprawiają nam samopoczucie. I tak jak niektóre zwierzęta, które w tym okresie przygotowują się do zapadnięcia w sen zimowy, magazynując zapasy, tak i my powinniśmy dbać o siebie, mając na uwadze fakt, że nadchodzi dla nas trudniejszy okres.


Jak to zrobić?


Jeśli to możliwe nie planujmy w tym czasie ciężkich zadań, nie podejmujmy, o ile nie musimy, nowych wyzwań wymagających pełnej mobilizacji sił. O wiele lepiej mierzyć się z wyzwaniami wiosną. Dobrze jest traktować siebie z wyrozumiałością i życzliwością. To, co pomaga, to bliskie związki z innymi ludźmi, angażowanie się w satysfakcjonujące relacje towarzyskie. Bardzo ważna jest aktywność fizyczna, nawet niezbyt intensywna (20-minutowy spacer, szczególnie w słoneczny dzień, może mieć zbawienny wpływ na nasze samopoczucie). Ale również wtedy, kiedy aura nie sprzyja, warto zadbać o jakąś formę ruchu. Pamiętajmy także o diecie. W naszym menu nie może zabraknąć produktów bogatych w tryptofan. Jest to jeden z aminokwasów, których nasz organizm nie wytwarza samodzielnie, a który jest prekursorem powstawania serotoniny − neuroprzekaźnika mającego wpływ przeciwdepresyjny, uspokajający i relaksujący.


Co jeszcze powinno znaleźć się w naszej diecie?


Potrawy bogate w witaminy z grupy B, kwas foliowy oraz magnez. Należy również podkreślić, że sezonowe zaburzenia nastroju leczy się poprzez zastosowanie metod o charakterze medycznym. Są to fototerapia, polegająca na naświetlaniu pacjenta specjalną lampą, emitującą światło o natężeniu od 2500 do 10000 luksów. Jest to metoda skuteczna (nawet 70 proc. pacjentów odczuwa polepszenie nastroju), nie wywołująca właściwie skutków ubocznych. Do innych metod należą farmakoterapia (stosowanie leków antydepresyjnych) i psychoterapia. Takie wielostronne działania mogą spowodować, że okres jesiennej słoty będzie dla nas mniej dotkliwy.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze