Uwaga kleszcz!

Te niepozorne pajęczaki mają zaledwie od 2 do 4 mm długości, jednak spotkanie z nimi może się skończyć ciężką chorobą, a w konsekwencji nawet śmiercią. Strzeżmy się kleszczy!

Ich naturalnym siedliskiem są trawy, zarośla, a także liście drzew. Kleszcze żyją cały rok, ale najbardziej niebezpieczne są w miesiącach letnich, gdy z zazielenionych miejsc polują na swoich żywicieli. Kiedy człowiek lub zwierzę jest blisko, wyczuwają jego obecność za pomocą narządu wrażliwego na woń potu, wydychany dwutlenek węgla, a także ciepło. Gdy ktoś przechodząc ociera się o roślinę, owad haczykami przednich odnóży zaczepia się mocno o skórę lub ubranie człowieka. Potem zaczyna przemieszczać się po ciele w poszukiwaniu pokrytego cienką skórą oraz dobrze ukrwionego miejsca. Najchętniej wkłuwa się pod kolano, w okolicach pachwin, pod ramionami, w kark lub u nasady włosów. Wraz ze śliną wydziela środek znieczulający, dlatego nie czujemy ugryzienia i trudno nam zlokalizować napastnika.


Niebezpieczeństwo w lesie

Chcąc solidnie się najeść, kleszcze mogą przebywać na skórze ofiary nawet do 15 dni. Potrafią zassać tak dużo pokarmu, że masa najedzonego owada będzie 200 razy większa niż głodnego. Po nasyceniu krwią kleszcz odpada. Niestety, przy okazji może zakazić swego żywiciela jedną z dwóch groźnych chorób: wirusem odkleszczowego zapalenia mózgu (KZM) oraz bakterią boreliozy. Kleszczowe zapalenie mózgu jest ostrą chorobą zakaźną, która często prowadzi do powikłań neurologicznych i psychicznych, a nawet do śmierci. Schorzenie ma dwie fazy. W pierwszej objawy przypominają infekcję grypową. Taki stan może utrzymywać się od jednej doby do 14 dni. Szczęśliwcy w tym momencie przestają zmagać się z chorobą. Ale pozostali przejdą przez drugą, groźniejszą fazę. Na tym etapie choroby występuje wysoka gorączka, silne bóle głowy, wymioty, drgawki, porażenia nerwów czaszkowych, czasem utrata świadomości. Pacjent musi być hospitalizowany.


Spotkanie z krwiopijcą

Obecnie nie ma leku, który zwalczałby wirusa wywołującego KZM lub hamował jego rozmnażanie, leczy się tylko objawy. Przeciwko KZM można się zaszczepić i jest to jedyna metoda uchronienia się przed konsekwencjami zapalenia mózgu, dodajmy - skuteczna.


Przeciwko boreliozie nie ma co prawda szczepionki, ale chroniąc się przed kleszczami, za pomocą różnych środków naskórnych, zmniejszamy ryzyko zarażenia się bakterią. Choroby nie da się całkowicie wyleczyć, w terapii stosuje się antybiotyki. Objawem boreliozy często bywa przemieszczający się rumień (w 30 proc. przypadków), rodzaj czerwonej obręczy o nierównych brzegach. W przypadku zaobserwowania takiej zmiany, należy udać się do lekarza, który zapisze odpowiednie leki.


Wyjeżdżając na wakacje, trzeba koniecznie zabezpieczyć się przed kleszczami, zastosować szczepionkę, nasmarować się środkami ochronnymi. Przed każdym wejściem do lasu należy ubrać się tak, abyśmy nie mieli odsłoniętego ciała ani włosów. Najlepsze będą wpuszczone do butów spodnie, koszula z długimi rękawami i kołnierzem, a na głowie kapelusz lub czapka z daszkiem. Spośród wielu preparatów chemicznych najlepiej wybrać środki w sztyfcie, ponieważ dłużej działają. Także psa i kota warto zabezpieczyć odpowiednimi środkami - w przychodniach weterynaryjnych dostaniemy specjalne obróżki nasycone substancją odstraszającą owady. Po powrocie do domu trzeba koniecznie obejrzeć całe ciało, najlepiej w tym celu poprosić o pomoc drugą osobę. Dobrze jest wziąć prysznic i szczoteczką „przeczesać" skórę.


Te malutkie owady najbardziej lubią miejsca, gdzie jest ona dobrze ukrwiona i ciepła, przede wszystkim zagięcia i fałdki. To właśnie tam z największym prawdopodobieństwem znajdziemy krwiopijcę. A jeśli uda nam się zlokalizować pajęczaka, to trzeba go po prostu wykręcić. W żadnym wypadku nie wolno niczym smarować robaka. Jeśli zwróci treści, zarazi nas. Natomiast powstałą rankę najlepiej jest zdezynfekować spirytusem. Możemy także zgłosić się po pomoc do lekarza. Chociaż nie każdy kleszcz zakaża i nie musimy stać się nosicielami boreliozy czy KZM, lepiej nie igrać z ogniem.

Autor: Barbara Jagas

Komentarze