Urwij się na święta

W tym roku nie chcesz podnosić ręki na niewinnego karpia, masz dość obłędnej bieganiny po sklepach? To już ostatnia chwila, by zarezerwować bożonarodzeniowy wyjazd i spędzić Wigilię pod patronatem świętego… spokoju.

Do biegu, gotowi? Za chwilę rozpocznie się wielka świąteczna sztafeta przez sklepy. Dyscyplina zwana „biegi z siatami” w ciągu kilku dni skutecznie pozbawi siły i kiedy nadejdzie magiczna chwila dzielenia się opłatkiem, gospodynie będą jedynie skoncentrowane na tym, by nie zanurkować nosem w sałatce… A przecież kilkudniową świąteczną przerwę można wykorzystać w inny sposób niż gotowanie, a potem sprzątanie i zmywanie. Wolność od tych obowiązków ma jednak swoją cenę. Kilkudniowy pobyt wigilijno-świąteczny w gospodarstwach agroturystycznych, pensjonatach lub hotelach kosztuje od ok. 300 zł za osobę.


Jak w domu

Tyle właśnie zapłacimy za czterodniowy pobyt w pensjonacie U Kazika na Orawce. Święta spędzi tu nie więcej niż 30 osób. – Bo zależy nam na rodzinnej atmosferze – tłumaczy Kazik Pieronek, właściciel pensjonatu. Jego rodzina, ubrana w orawskie stroje, wspólnie z gośćmi wyglądać będzie pierwszej gwiazdki i wspólnie zasiądzie do wigilijnego stołu. A tam zupa śliwkowa z hauścikami, smażony karp, kasza ze śliwkami… Wszystko własnoręcznie przygotowane przez żonę gospodarza. Jak przystało na tradycyjne orawskie Boże Narodzenie nie może zabraknąć kolędników. Ci zapukają do drzwi pensjonatu 25 grudnia. Ich występ obejrzymy siedząc przy kominku i smakując słynnej na całą Orawkę nalewki Danusi. Pojawi się też „stół bacy”, czyli barek ze swojskimi wędlinami oraz korbaczami, czyli serowymi nitkami. Zrozumiałe, że przy takiej ilości smakołyków, przestrzeganie diety jest grzechem śmiertelnym! Prędzej czy później trzeba jednak w jakiś sposób spalić nadwyżkę kalorii. Nic prostszego. W pobliżu Orawki są dwie stacje narciarskie. Kolejne wyciągi i trasy znajdują się w Orawicach po słowackiej stronie. W ten sposób U Kazika można przetrwać do Sylwestra, który kosztuje 650 zł.

Równie kameralnie spędzimy Wigilię w Siole Budy. Gospodarstwo otoczone wiekowymi drzewami puszczy białowieskiej pielęgnuje najlepsze podlaskie tradycje. Jego właściciele stworzyli skansen, a w karczmie Osocznika serwują tradycyjne podlaskie dania. Ich smaku i jakości nie trzeba reklamować! Dzięki nim Wigilia będzie nie tylko przeżyciem duchowym, ale i kulinarnym! Zanim jednak wgryziemy się w drożdżowe racuchy z jabłkami, sałatkę śledziową i zanurzymy łyżki w kisielu żurawinowym, czeka nas dużo pracy. Trzeba bowiem ubrać choinkę, a pod czujnym okiem gospodyni ulepić wareniki z kapustą i grzybami, przygotować kutię i ubić masło. Następne dni upłyną nam na tropieniu żubrów, warsztatach artystycznych, lekcjach gotowania czy kuligu. Wszystkie te atrakcje sumiennie rozpisane na czterodniowy pobyt kosztują ok. 1000 zł za osobę.

Przenieśmy się do Małopolski. W Swystowym Sadzie, w wymarłej wiosce Ropki, Wigilię obchodzi się dwa razy – gospodarze według kalendarza juliańskiego, a ich goście według kalendarza gregoriańskiego. Znajdujemy się bowiem na terenie dawnej prawosławnej Łemkowszczyzny. Grażyna Furman Betlej i Michał Furman do sadu, który należał do wysiedlonego w akcji „Wisła” Petera Swysta, przenieśli stare chaty z drewnianych bali. W urządzonych tam pokojach zapomnimy na chwilę o XXI wieku. Szczególnie łatwo nam to przyjdzie, kiedy zauważymy, że telefon komórkowy stracił zasięg…

W wigilijny wieczór gospodarze jak co roku wraz z gośćmi ubiorą choinkę.– A na stoły nałożymy tak dużo siana, że aż naczynia będą się chybotać – mówi Grażyna. Trzeba będzie ostrożnie nakładać znajdujące się w nich smakołyki – potrawy ze śledzia, smażone i pieczone ryby, groch z kapustą, czy typowo łemkowskie danie – grzyby ze śliwkami. – Co roku przyjeżdżają różni ludzie – dodaje Grażyna. – Każdy z innego domu, więc wymieniamy się opowieściami o tradycjach świątecznych. Jest bardzo miło!

Przed akcją „Wisła” w Ropkach mieszkało ok. 70 łemkowskich rodzin. Po ich domach pozostały jedynie zarysy fundamentów. Spacerując po biegnących w okolicy szlakach turystycznych zobaczymy też cerkwie i cmentarze. Dojdziemy też do Wysowej – kameralnej miejscowości uzdrowiskowej. Dlatego warto zapłacić po 100 złotych za noc i zostać tu jeszcze kilka dni.


Coś dla zdrowia

Małopolska wyrosła na potęgę wypoczynkową Polski. Nic dziwnego, kraina ma bezcenny skarb – góry i wody mineralne. W przerwie świątecznej stoki Białki Tatrzańskiej, Wierchomli czy Muszyny zapełniają się turystami, którzy w ten sposób zrzucają zbędne kilogramy po wigilijnym obżarstwie i zbierają siły na imprezę noworoczną. Ci, którzy postanowili bawić się w Muszynie, bez obaw mogą oddać się gorączce sylwestrowej nocy. A to za sprawą źródełka zwanego przez miejscowych kacawianka. Jak sama nazwa wskazuje, jego woda ma niezwykłe właściwości w leczeniu „syndromu dnia poprzedniego”. Gwarancją skuteczności jest ilość lokalnych miłośników taniego wina gromadzących się o poranku wokół ujęcia.

Niezawodny zestaw: narty i wody mineralnej z jeszcze większym rozmachem serwują turystom Słowacy. Przyjezdni w dzień szusują po narciarskich trasach, a po południu koją bolące mięśnie w basenach na termalnych kąpieliskach. Oczywiście, dobre lokalizacje kosztują – im bliżej kąpieliska, tym więcej zapłacimy za świąteczny pakiet. Zazwyczaj obejmuje on nie tylko nocleg i wyżywienie, ale też zabiegi spa i bilet wstępu na kąpielisko. W kompleksach uzdrowiskowo-hotelowych w Piestanach za pięciodniowy pobyt spa z międzynarodową kolacją wigilijną zapłacimy od 1395 zł. W AquaCity Poprad tej samej długości wypoczynek kosztuje 2149 zł za osobę.


Luksusowo i tradycyjnie

Podobną sumę zapłacimy za wigilię po staropolsku i sześciodniowy pobyt w hotelu Zamek Na Skale. Oprócz luksusu cena 2316 zł obejmuje widowisko teatralne i relaks w spa. Również na krzyżackim zamku w Rynie czas świąteczny upłynie pod znakiem historii. W programie pobytu umieszczono spacer z przewodnikiem szlakiem zamkowych tajemnic. A jest ich tutaj kilka – ukryte korytarze, zapomniane skarby oraz duch księżnej Anny, żony króla Jagiełły, zamurowanej wraz z dziećmi w jednej z nisz. Jak do tej pory nie odnaleziono jej kości, ale ponoć spotykano jej zjawę błądzącą po korytarzach. Za 860 zł świąteczni goście przez cztery dni będą mogli też do woli pływać w basenie urządzonym w zamkowych lochach, kosztować przysmaków kuchni europejskich w restauracjach w dawnym Wielkim Refektarzu i Refektarzu, uczyć się gotowania od Zamkowego Cukiernika, degustować wina z zamkowej piwniczki. Podobne atrakcje czekają na gości sylwestrowych. Jednak pobyt w tym czasie kosztuje 1600 zł za osobę.

Zmęczeni historią? Przed nami ostatni zamkowy hotel Manor House w Chlewiskach. W jego murach dokonał się dość interesujący mariaż historii (pierwsze wzmianki o tym miejscu pochodzą z 1135 r.), filozofii wschodu i religii celtyckiej. W skrócie chodzi o to, że po staropolskiej Wigilii, można pomedytować w Kamiennym Kręgu Mocy lub też zrelaksować się w termach rzymskich, witalnej wiosce, albo spalić nadliczbowe kalorie w salce fitness lub na zajęciach jogi. Spędzone w ten sposób trzy dni świąteczne kosztują od 790 zł, a pobyt sylwestrowy 1390 zł. Mało wrażeń? Przejdźmy się zatem na spacer po okolicy. Nieopodal hotelu znajduje się świetnie zachowana huta żelaza z XIX w., a w Rędocinie, zwanym wioską garncarzy kupimy tradycyjną ceramikę.


U źródeł wiary

Często zapominamy, że Boże Narodzenie jest pamiątką wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat, które odmieniło świat. Może zatem przeżyjmy ten czas na modlitwie tam, gdzie wszystko się zaczęło. Niestety, w tym roku nie ma już miejsc na pielgrzymki do Ziemi Świętej. – Pierwsze miejsca zostały wykupione już w styczniu – tłumaczy agentka jednego z biur podróży. Ale nie poddawajmy się, bo nie tylko w Betlejem poczujemy ducha początków chrześcijaństwa.

W każdej chwili możemy przecież wprosić się do klasztoru Mar Musa w Syrii! Aby tu zamieszkać, nie trzeba robić rezerwacji. Wystarczy kupić bilet lotniczy do Damaszku, stamtąd autobusem dojechać do odległego o ok. 80 km Nabeku i dalej taksówką lub minibusem podjechać pod sam klasztor. Jeszcze tylko czeka nas wspinaczka po skalistej górze i oto stoimy u wrót klasztoru z XI w. Mnisi przydzielą nam łóżko w klasztornych celach. Wraz z innymi pielgrzymami ze wszystkich stron świata i różnych religii wieczorem udamy się na modlitwę do klasztornego kościoła. Tak jak pierwsi chrześcijanie, usiądziemy wokół mnicha na podłodze wyłożonej dywanami i będziemy słuchać jego nauczania. Blask świec ożywi wymalowane na ścianach w XI w. anioły i świętych. Bo w tym miejscu czas zatrzymał się wiele setek lat temu…


Dla nieśmiałych

Nie każdy ma odwagę rzucić wszystko i Boże Narodzenie spędzić poza domem. Ale nawet konieczność zrobienia zakupów może stanowić pretekst do krótkiej wycieczki w poszukiwaniu świątecznego klimatu. Zamiast do supermarketu pojedźmy zatem na… jarmark. Podczas adwentu drewniane budki z upominkami i jedzeniem stają na rynkach wielu polskich miast, jednak to w Niemczech, Austrii czy Belgii poznamy prawdziwy czar świątecznego targowiska. Biuro turystyczno-pielgrzymkowe Alfa Tur z Wrocławia organizuje wycieczki na jarmarki bożonarodzeniowe do Berlina, Wiednia, Pragi i Drezna. Za jednodniowy wyjazd zapłacimy od 130 zł. Na miejscu w alejkach nasycimy się zapachem pieczonych kasztanów, grzanego wina i oczywiście kupimy wyjątkowe upominki dla całej rodziny. Bo nawet jeśli uda nam się uciec na koniec świata od obłędu świątecznych przygotowań, to nie ominie nas obowiązek… kupowania prezentów.

Autor: Dorota Chojnowska

Komentarze