Uczulenie na jedzenie - dieta bezglutenowa i niskobiałkowa

Alergia jest bardzo szerokim pojęciem, a osobną grupą alergenów są pokarmy.

Rodzące się dziecko wkracza nagle w zupełnie nowy świat. Jest to nie tylko świat światła, dźwięków, kolorów, zapachów, ale także obszar pełen nieznanych mu substancji, związków chemicznych, pokarmów, które – co to dużo mówić – często są dla niego po prostu szkodliwe.

– Jeśli choć jedno z rodziców jest alergikiem, wzrasta prawdopodobieństwo, że dziecko również będzie cierpiało na tę przypadłość – mówi dr n. med. Radosława Staszak-Kowalska, specjalista chorób dzieci i chorób płuc, ordynator oddziału Pediatrii, Pneumonologii i Alergologii Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy. – Jeśli choruje zarówno matka, jak i ojciec, i to na alergię tego samego rodzaju, prawdopodobieństwo zachorowania dziecka sięga aż 80 procent.


Urodzić się zimą

Nie oznacza to jednak, że w żaden sposób nie możemy pomóc dziecku. – Po pierwsze, wiedząc o swojej przypadłości, planując powiększenie rodziny, zróbmy wszystko, by dziecko przyszło na świat zimą, gdy nie ma pyłków – podpowiada Radosława Staszak-Kowalska. – Dzięki temu będzie miało trochę czasu, by dojrzeć do kontaktu z alergenami sezonowymi.

To jednak nie wszystko. Już w ciąży przyszła matka powinna stosować dietę. Przede wszystkim ograniczyć spożycie produktów mlecznych. Często pierwszym niepokojącym rodziców objawem jest nietolerancja mleka krowiego przez organizm dziecka. Właśnie dlatego, by zminimalizować ryzyko, już w ciąży kobieta powinna zmniejszyć ilość wypitych szklanek mleka i zjedzonych twarożków.


Zlekceważ „dobre rady”

Niestety, każda ciężarna usłyszała zapewne choć raz „dobre rady” od babć, ciotek, starszych koleżanek nakazujących pić mleko, by potem nie miała problemu z pokarmem. Tymczasem nie ma żadnych naukowych podstaw, by twierdzić, że istnieje zależność pomiędzy zwiększonym spożyciem przetworów mlecznych a ilością mleka wytwarzanego przez kobietę.

Ten reżim dietetyczny kobieta zachować powinna także w czasie karmienia. Lekarze nie mają wątpliwości – korzystne dla dziecka jest długie karmienie wyłącznie piersią, nawet do 6-7 miesiąca życia. Potem można włączać inne pokarmy. Ale, co trzeba koniecznie podkreślić, każdy nowy produkt powinniśmy wprowadzać pojedynczo. Jeśli więc decydujemy się na sok z jabłka, niech to będzie czysty sok jabłkowy, nie z domieszką gruszek, marchwi czy innych warzyw lub owoców. Jeśli ziemniak, to bez marchewki. Dzięki temu łatwo i z dużą dozą prawdopodobieństwa wyłapiemy wszystkie „podejrzane” potrawy. Nowych potraw nie należy wprowadzać jedna po drugiej, ale z zachowaniem kilkudniowych przerw.

Według najnowszych zaleceń żywieniowych od 6 miesiąca życia należy podawać dziecku niewielkie ilości glutenu. To może być biszkopt, może być odrobina mąki, którą zagęścimy gotowaną marchewkę. Jeśli zaś kupujemy gotowe produkty, małe dawki glutenu dostarczymy dziecku za ich pośrednictwem. – Jeśli stać nas na zupki w słoiczkach, śmiało możemy podawać je maluchowi, bo są pod każdym względem przebadane, a warzywa kupowane przez nas w sklepach nie – przekonuje dr Radosława Staszak-Kowalska.


Najpierw na skórze

Pierwszym objawem nietolerancji jakiegoś pokarmu są zmiany skórne. Pojawiają się w zgięciach łokci i pod kolanami, także na nadgarstkach i między palcami. Naskórek w tych miejscach robi się suchy, łuszczy się. Na policzkach można zaobserwować zmiany chorobowe – policzki wyglądają jak polakierowane. Jest to tzw. skaza białkowa.

Jeśli zauważymy zmiany na skórze u dziecka, powinniśmy zadbać o dobre nawilżenie i natłuszczenie skóry. By dobrać odpowiedni specyfik, warto wybrać się do apteki, w której kupić możemy rozmaite preparaty odbudowujące płaszcz lipidowy. Mają one wiele zalet – nie zawierają substancji drażniących, są bezzapachowe i dobrze tolerowane przez skórę. A na dodatek nierzadko są po prostu tanie.

Do zmian skórnych mogą dojść objawy związane z pracą przewodu pokarmowego: kolki, luźne stolce ze śluzem lub zawierające niestrawione resztki pokarmu. – Im mniejsze dziecko, tym te objawy będą mocniej manifestowane – dodaje dr Radosława Staszak-Kowalska. – Warto wiedzieć, że jelita dziecka są jak sito, przez które alergeny przenikają bez większych trudności. Dopiero po około roku uszczelniają się, tworząc barierę ochronną. Gdy ta bariera zacznie już działać, a dziecko otrzymywać odpowiednie leki, będzie mniej narażone na niekorzystne oddziaływanie alergenów pokarmowych.


Od razu do pediatry

– U dzieci mówimy o czymś takim jak marsz alergiczny – mówi dr Radosława Staszak-Kowalska. – Po pierwszych objawach alergii, najczęściej wywołanych czynnikami pokarmowymi, mogą pojawić się kolejne: kaszel, duszność, obturacyjne zapalenia oskrzeli, a nawet astma wczesnodziecięca. Potem może dość do pyłkowicy, czyli alergicznej reakcji organizmu na pyłki traw, drzew i innych roślin. Jej objawem są wodnisty katar, kichanie, zaczerwienione, swędzące oczy.

By do tego nie dopuścić, trzeba zareagować na jak najwcześniejszym etapie choroby. Już pierwsze symptomy alergii u dziecka powinny nas zaniepokoić i skłonić do wizyty u lekarza. Każdy pediatra wie, co zrobić w takiej sytuacji – jakie postępowanie zalecić, jakie leki przepisać. Podejrzewając alergię zasugeruje, by ograniczyć pokarmy, które są najczęstszymi jej przyczynami. Oprócz mleka krowiego i jego przetworów będą to cytrusy, kakao, czekolada, gluten, jajka, orzechy.

Pediatra w razie konieczności skieruje naszego malucha do alergologa. Niestety, na wizytę u niego musimy poczekać. Jeśli jednak w tym czasie będziemy stosować się do zaleceń lekarza pierwszego kontaktu, choroba powinna być dobrze kontrolowana, a jej objawy mało dokuczliwe. Alergolog, przeprowadzając najpierw wywiad rodzinny, a potem zlecając wykonanie badania IgE i testów skórnych, potwierdzi bądź obali diagnozę pediatry.


Dieta i ostrożność

Odmawianie dziecku czekolady czy pomarańczy sprawia wielu rodzicom i dziadkom przykrość, ale w przypadku podejrzenia alergii trzeba restrykcyjnie stosować dietę. Można oszczędzić dziecku żalu i nie zabierać go na zakupy do sklepów spożywczych i marketów, gdzie na pewno wypatrzy ulubione batony. Można też „postem” objąć całą rodzinę i przez okres diety dziecka w ogóle nie kupować czekolad czy mandarynek. Odmawiając sobie słodyczy przez pewien czas, przy okazji zadbamy nie tylko o zdrowie dziecka, ale i o własne.

Jak długo trwać powinna taka sytuacja? Tak długo, jak długo widoczne są objawy alergii. A potem nie można od razu powrócić do starych nawyków żywieniowych. Najlepiej na nowo wprowadzać „podejrzane” pokarmy powolutku, w niewielkich ilościach i – podobnie jak to miało miejsce u kilkumiesięcznego maluszka – pojedynczo. A więc najpierw kostka czystej czekolady, po kilku dniach kilka cząstek pomarańczy. Konieczna jest też baczna obserwacja dziecka, by od razu zauważyć pierwsze symptomy nawrotu zmian alergicznych na skórze lub najwcześniejsze objawy ze strony układu pokarmowego.

– W przypadkach podejrzenia ciężkiej alergii, przeprowadzamy w warunkach szpitalnych testy prowokacyjne. Powolutku wycofując się z podawania leków przeciwalergicznych wprowadzamy do diety alergen i badamy reakcję organizmu dziecka – mówi dr Radosława Staszak-Kowalska.

Taki test odbywa się w szpitalu, by zapewnić dziecku całkowite bezpieczeństwo, bo podanie alergenu może wywołać poważne skutki. Jego przeprowadzenie daje jednak olbrzymią wiedzę o sposobie reagowania dziecka na alergen. Na przykład przy silnym uczuleniu na orzechy dziecko nie powinno jeść nie tylko masła orzechowego, w którym zawartość orzechów jest dla nas oczywista, ale również żadnej czekolady, bo w procesie jej produkcji, gdy przechodzi przez linię produkcyjną, mogą przykleić się do niej drobiny orzechów z poprzedniej partii, zawierającej ich domieszkę.

Konsultacja: dr n. med. Radosława Staszak-Kowalska, specjalista chorób dzieci i chorób płuc, ordynator oddziału Pediatrii, Pneumonologii i Alergologii Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze