Ucieczka przed dorosłością

Gdy ponad sto lat temu powstała opowieść o Piotrusiu i Wendy, nikt nie przypuszczał, że tymi bohaterami zajmą się psychologowie i psychiatrzy, diagnozując swoich pacjentów, którzy mają trudności z byciem dorosłymi. Czy znasz jakiegoś Piotrusia Pana? A może jesteś jego Wendy?

Powieściopisarz i dramaturg James Matthew Barrie wymyślił chłopca, który nie chce dorosnąć. W tej niechęci Piotrusia do dorosłości tkwi sedno sprawy. Pociąga go nieustanne pasmo przygód, możliwość unoszenia się nad ziemią i spędzanie czasu na wyspie Nibylandia, na której można spotkać postaci nie z tego świata – syreny, piratów i wróżki. Co zrobić, by się tam znaleźć? Wystarczy tylko mocno chcieć i uwierzyć, że ta wyspa istnieje. Świat rzeczywisty jest mało pociągający.

W bajce Barriego pojawia się też Wendy – siostra dwóch małych chłopców, których Piotruś Pan zabrał do swojej bajkowej krainy. Co robi Wendy, gdy chłopcy w dowodzonej przez Piotrusia drużynie przygotowują się do walk z Indianami lub piratami? Zostaje ich przybraną mamą – gotuje obiady i ceruje skarpetki. Już wiecie, o czym będzie ten artykuł – o wiecznych chłopcach i matkujących im partnerkach.


O mężczyznach, którzy nie chcą dorosnąć

Życie jest dla nich wieczną zabawą, oderwani od rzeczywistości, nie przyjmują do wiadomości świata dorosłych (choć dawno skończyli 18 lat), który jawi im się jako jałowy, nudny i pozbawiony fantazji. Nie chcą być urzędnikami i wracać codziennie na obiad do domu o tej samej porze, spędzać życia z pilotem w ręku przed telewizorem. Raczej popilotują jakąś awionetkę, skoczą na bungee, wezmą udział w survivalach, bo interesują ich doznania ekstremalne. Mają najmodniejsze ubrania, sprzęty i gadżety, choćby mieli z ich powodu się zadłużyć. Miłość? Tak, ale własna. Jeśli do kobiety – to takiej, która jest miła i nie oczekuje oświadczyn i stabilizacji. Raczej jest chętna do wspólnej zabawy, a jeszcze lepiej do matkowania.

Nie ma oczywiście nic złego w dążeniu do spełniania marzeń. Co jednak, jeśli ktoś przedkłada swoją przyjemność nad zobowiązania wobec innych? Gdy chce przez życie przejść gładko i przyjemnie, nie ponosząc odpowiedzialności za swoje decyzje? Psychologowie i psychiatrzy przyznają, że do ich gabinetów coraz częściej trafiają mężczyźni nieumiejący odnaleźć się w rzeczywistości, uciekający od świata na przykład w ekstremalne sporty, zdziwieni, że dotąd nie znaleźli kobiety swego życia.

„Wmawia sobie satysfakcję z pracy zawodowej. Utrzymuje wiele powierzchownych przyjaźni, które uważa za głębokie. I tak jak za młodu, nie przepuszcza żadnej okazji do zabawy” – opisuje wiecznego chłopca Dan Kiley w „Syndromie Piotrusia Pana. O mężczyznach, którzy nigdy nie dorastają”. Co złego jest w zabawie? – można zapytać. Nic. Pod warunkiem, że wszyscy, a nie tylko Piotruś Pan, dobrze się bawią.


Psychologiczna szufladka?

Jak u wszystkich, tak i u Piotrusia Pana, deficytów psychologowie doszukują się w dzieciństwie. Wieczni chłopcy wychowani są przez nadopiekuńcze matki, w domach, w których nie było ojca, albo był niedostępny emocjonalnie. Takich domów jest coraz więcej. Zaczęło się od światowych wojen, gdy mężowie i ojcowie ginęli na froncie. Chłopcy wychowywani przez samotne matki, gdy sami już zakładali rodziny, nie wiedzieli, bo się nie nauczyli, jak być ojcem.

Wszystko w dwójnasób chciały wynagrodzić matki, wychowując mężczyzn, od których niczego nie można wymagać. Bo sprawy trudne załatwiały za nich albo w ogóle nie informowały o ich istnieniu. Jeśli matka traktuje syna jak bożyszcze, będzie on tego oczekiwał w przyszłości od swych partnerek. A jeśli nie znajdzie – będzie trwał w dziwnej symbiozie z matką nawet, jeśli skończy 40 lat.


Co w Piotrusiu pociąga Wendy?

Zabawny, dowcipny, uśmiechnięty, bezproblemowy, szalony. Może się podobać? Pewnie! Zwłaszcza, gdy i Wendy do zabawy skora. Bo kobiet uciekających od wzoru „matka, żona” też dziś nie brakuje. I jeśli tylko nie będzie wymagać od Piotrusia deklaracji zobowiązujących go do standardowego życia „aż do śmierci”– ma u niego spore szanse. Dopóki Piotrusia Pana będzie to bawić, oczywiście. Wendy musi ze zrozumieniem opatrywać poobijane kolana i śmiać się z przygód, których on wciąż szuka w gronie innych Piotrusiów Panów. „Dorosłej” kobiety Piotruś Pan się boi, bo dorosła kobieta chciałaby, by i on dorósł. A dorosłe życie jest dla niego za trudne, nieprzyjemne, nudne.

Ale i dorosła kobieta może wpaść w sidła Piotrusia Pana, bo jak przyznał kiedyś w jednym z wywiadów psycholog Wojciech Eichelberger, na początku znajomości „temperatura jego uczuć może oszałamiać. Zaloty Piotrusia mają niesłychaną oprawę, a emocje fantastyczną amplitudę. Wszystko dzieje się w klimacie uroczego, zwariowanego nastolatka. Z samolotu zrzuci kwiaty, wyląduje na spadochronie prosto w łóżku, ustawi kapelę pod oknem, porwie na super wakacje. Ale jak przyjdzie do codziennych obowiązków, planowania i odpowiedzialności, to Piotruś marzy, żeby rozstąpiła się ściana”.

Kobietom, którym zależy na poukładanym życiu, psychologowie stanowczo odradzają Piotrusia Pana, mogą cierpieć z powodu emocjonalnych huśtawek partnera. W końcu od nieustannej jazdy na karuzeli może się zrobić niedobrze…


Piotruś Pan zostaje sam

Piotrusia Pana w końcu jednak dopada rzeczywistość. Zwykle po czterdziestce. Wszyscy wokół mają rodziny, poukładali sobie życie, coraz mniej jest kolegów chętnych do wspólnej zabawy, przyjaźnie okazały się powierzchowne, kolejne kobiety nie zatrzymują się na dłużej. Wieczny chłopiec z przerażeniem dostrzega, że jednak się starzeje. To sprawia, że Piotruś Pan albo dąży do samozagłady (alkohol, narkotyki, ryzykowne zachowania), albo idzie po pomoc do terapeuty. I jest szansa, że ten mu pomoże.

Piotruś Pan to w głębi duszy skrzywdzony dzieciak, który rozwój emocjonalny zakończył, jako co najwyżej, nastolatek. Wrażliwy – to z przerażenia światem dorosłych wyrosła jego niezgoda na bycie jednym z nich. Tak, lepiej się z Piotrusiem Panem nie wiązać, ale nie wolno go potępiać. Można próbować mu pomóc – ale przestrzegamy wszystkie chętne Wendy – tylko wtedy, gdy Piotruś tego chce.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze