Ucho w centrum uwagi

Już jeden zabieg świecowania lub konchowania uszu sprawi, że w uchu przestanie zalegać ci niepotrzebna woskowina. Zapomnisz też o dzwonieniu w uszach i kłopotach ze snem.

Do dawnych wspomnień będziesz mogła dołączyć również nadmierną pobudliwość nerwową, nieprzyjemne napięcia mięśniowe i uderzenia gorąca przy menopauzie. Świecowanie uszu to zabieg cieszący się niezwykłą popularnością. Już w starożytnym Egipcie, Chinach, Indiach i Tybecie miał swoich wiernych wielbicieli. Aztecy, Majowie, Indianie z Meksyku zachwycali się nim i stosowali go, by odzyskać zdrowie i siły. Ten naturalny sposób na przeróżne dolegliwości znalazł uznanie także w Europie. Rytuał ze świecami w roli głównej przywędrował na Stary Kontynent razem z Indianami Hopi z plemienia Pueblo. To właśnie oni mieli wszechstronną wiedzę dotyczącą nietypowych metod leczniczych i potrafili ją zastosować w praktyce.


Zalety połączenia świecy z tradycyjną aromaterapią potwierdziły liczne badania. Właściwości tlących się świec umieszczanych nad uchem są nie do przecenienia. Skuteczne działanie i prostota stosowania sprawiły, że świecowanie jest coraz częściej wykonywane. Dawniej używano do zabiegu odpowiednio przygotowanych muszli ślimaka. Dziś wystarczą specjalne świece i doświadczony bioenergoterapeuta, zielarz bądź uzdrowiciel.

– Zabieg świecowania jest bezpieczny, bezbolesny i bardzo przyjemny – podkreśla wykwalifikowana bioenergoterapeutka Genowefa Masternak. Nie trzeba się do niego specjalnie przygotowywać. Używane są do niego żarzące świece, które nie mają knota. Taka świeca ma kształt rurki o długości i średnicy dostosowanej do wielkości wgłębienia w uchu oraz niezbędnego czasu spalania. Najczęściej jest wykonana ręcznie z kawałka cienkiego, lnianego lub bawełnianego płótna, ekstraktu miodowego i wosku pszczelego. Bardzo istotne są także pozostałe składniki, czyli naturalne olejki eteryczne i sproszkowane zioła.


Świeca na problemy

– Oczywiście wszystko w odpowiednich proporcjach. Nie można używać do przeprowadzania zabiegu świec przygotowanych z parafiny – zastrzega bioenergoterapeutka.

Na ból uszu i zapalenie zatok najlepsza będzie świeca z olejkiem eukaliptusowym, sosnowym lub lawendowym. A gdy skarżymy się na częste migreny, pomoże nam świeca z olejkiem z melisy, goździków czy drzewa różanego.

Świeca wykorzystywana przy świecowaniu wypala się do 3/4 swojej długości, a pozostała 1/4 to jej dolna część, w której znajduje się cienka, srebrna blaszka, oddająca ciepło do ucha. Ma ok. 21 cm wysokości i ok. 1 cm średnicy. Należy jednak dodać, że prócz specjalnej świecy istotne jest również doświadczenie przeprowadzającego zabieg. Nawet najlepsza świeca w niepowołanych rękach nie przyniesie spodziewanego terapeutycznego efektu – dodaje Genowefa Masternak.


Zabieg krok po kroku

Podczas zabiegu wygodnie ułożysz się na boku. Pod głową będziesz mieć poduszkę, by kanał w uchu znajdował się w pozycji pionowej. Ucho będzie teraz w centrum uwagi. Mało kto wie, że to właśnie na nim znajduje się aż 130 głównych punktów akupunktury, połączonych z każdą częścią ciała. Subtelny dotyk małżowiny usznej sprawia, że wibracje przenikają do naszego mózgu i stymulują pracę całego organizmu. Teraz ucho czeka 2-3- minutowy masaż, a wcześniej zostanie ono jeszcze nasmarowane oliwką bądź kremem, by świeca dobrze przylgnęła. Gdy zapalona świeca zacznie się żarzyć, jej koniec zostanie włożony do ucha.

W uchu tworzy się podciśnienie na skutek tzw. efektu komina. Stężona para, która powstaje ze spalania się świecy, dostaje się prosto do wnętrza ucha i wytwarza w nim ciepło. To właśnie ono pobudza punkty energetyczne i przywraca prawidłowy obieg energii. Tym samym wzmacnia się układ odpornościowy organizmu i zwiększa się częstość krążenia limfatycznego. Gdy świeca zostaje wypalona do odpowiedniego poziomu, wkłada się ją do wody, aby zgasła bez dymu.

Wewnątrz świecy powstaje nalot, jego kolor świadczy o naszym zdrowiu. Najlepszy – świadczący o tym, że nie mamy się czym martwić – jest odcień jasnożółty. Brązowy nalot też nie jest niepokojący, choć mogłoby być lepiej. Jednak zabieg i tak trzeba powtórzyć, bo nie przyniósł terapeutycznego efektu. Za to zielony nalot wskazuje już na poważne kłopoty ze zdrowiem. Wtedy trzeba umówić się na serię zabiegów i koniecznie udać się do lekarza. Zabieg rozpoczynam zawsze od chorego ucha. Seans trwa tylko pół godziny, więc nawet bardzo zabiegane osoby z pewnością znajdą na niego czas – dodaje bioenergoterapeutka Genowefa Masternak.


Dodatkowe wskazówki

Po takim odprężającym zabiegu warto odpocząć 10-15 minut. Mycie głowy i prysznic trzeba odłożyć na 24 godziny.
Lista zalet świecowania jest naprawdę imponująca. Już po jednym zabiegu poczujesz się znacznie lepiej – zachwala ten zabieg pani Genowefa. Warto skusić się na świecowanie, gdy nie możesz poradzić sobie z zalegającą w uchu woskowiną, szumem w uszach czy niedosłuchem. Jeśli masz problem z zapaleniem zatok, nieżytem nosa czy bólami głowy, ten zabieg też jest dla ciebie. Kłopoty z nieprawidłową przemianą materii, podobnie jak trudności z zasypianiem, odejdą w przeszłość.


Plusy i minusy

Jednak nie każdy może poddać się temu zabiegowi. Z pewnością nie jest to zabieg dla osób uczulonych na produkty pszczele i miód. Zrezygnuj z niego, jeśli masz pękniętą błonę bębenkową albo infekcję, ostre zapalenie bądź wydzielinę z ucha, choroby zakaźne, podwyższoną temperaturę, urazy głowy czy nosisz aparat słuchowy.

Z seansu nie mogą także skorzystać małe dzieci i osoby z upośledzoną koordynacją ruchową. Zazwyczaj takie osoby nie są w stanie leżeć w bezruchu przez kilkanaście minut, a to jest niezbędne podczas zabiegu. Liczba zbiegów jest zawsze dobierana indywidualnie i zależy od stanu pacjenta i rodzaju jego dolegliwości – to bardzo ważne – dodaje Genowefa Masternak.


Świeca czy koncha

Świeca w uchu ogrywa główną rolę nie tylko w świecowaniu. Jest jeszcze jeden bardzo podobny zabieg – konchowanie. Stosuje się w nim też świecę, tyle że konchę, która jest dużo większa niż świeca do świecowania. Jej kształt przypomina lejek, jest szeroka na górze i węższa na dole. Działanie obu zabiegów jest bardzo podobne, z tym że konchowanie dłużej trwa, ok. godziny i ma silniejsze działanie niż świecowanie. Dodatkowo efekt terapeutyczny konchowania widać dużo szybciej niż w przypadku świecowania – podkreśla bioenergoterapeutka. Oba zabiegi działają odprężająco, wzmacniają odporność, oczyszczają i stymulują proces regeneracji organizmu, ale nie zastąpią wizyty u lekarza.

Autor: Katarzyna Wielosławska

Komentarze