Turystyka antysmogowa

Szukając miejsca na wakacyjny wyjazd, dotychczas braliśmy pod uwagę informacje o atrakcjach, cenach i warunkach pobytu. Czy po gradzie niepokojących wiadomości na temat smogu baczniej będziemy zwracać uwagę również na jakość powietrza?

Smog został niechcianym bohaterem minionej zimy. Co prawda, towarzyszy nam od kilkudziesięciu lat albo i dłużej, ale akurat w tym roku poświęcono mu wyjątkowo dużo czasu w środkach masowego przekazu. Cała Polska wyczekiwała komunikatów o stężeniu szkodliwych pyłów w powietrzu, którym oddychamy. Poznaliśmy tajemnicze nazwy – PM10, PM2,5, benzoalfapiren... Rekordy ich stężenia bite były na Górnym Śląsku i w Małopolsce, ale tak naprawdę mieszkańcy wszystkich regionów naszego kraju nie mogli spać spokojnie. Czas smogu okazał się również okresem żniw dla producentów specjalnych masek i niektórych roślin ozdobnych. Nie było jednak słychać, by na smogu zyskiwali polscy hotelarze i właściciele ośrodków wypoczynkowych. Mimo że trwały akurat zimowe ferie.

Idzie lato, na szczęście

Trudno było od smogu uciec. Mapy stężeń groźnych dla zdrowia pyłów nie pozostawiały złudzeń – zawieszony w powietrzu szkodliwy pył był w całej Polsce, chociaż w różnym natężeniu. Czy smog zmieni na trwałe nasz stosunek do palenia śmieci w piecu i dogrzewania się kominkiem? Czy z niechęcią zaczniemy spoglądać na silniki diesla i jazdę samochodem do sklepu dwie ulice dalej? Wyszłoby to niewątpliwie na zdrowie każdemu! A może, planując wakacje, zaczniemy uważniej szukać informacji o jakości powietrza? Jeśli tak, to gdzie warto pojechać?

Na początek dobra wiadomość na lato. Polski smog ma tę specyfikę, że jest powodowany przede wszystkich przez emisję zanieczyszczeń z domowych, zwykle przestarzałych kotłowni opalanych węglem, drewnem, a często również paliwem, które nigdy do żadnego pieca nie powinno trafić. W związku z tym latem, gdy jest ciepło, szkodliwych pyłów i gazów w powietrzu będzie znacznie mniej niż w chłodne pory roku, a za jakość tego, czym oddychamy, odpowiadać będą przede wszystkim spaliny samochodowe. Nie warto więc uciekać z Polski, lecz poszukać czystszej okolicy. Najlepszym kierunkiem ucieczki od smogu będą mało uczęszczane miejsca, z dala od wielkich miast i przemysłu, ale również od popularnych miejscowości turystycznych pełnych przemieszczających się po uliczkach pojazdów spalinowych.

Sprawdź, dokąd jedziesz

W razie wątpliwości warto sprawdzić stan powietrza. Wiarygodne informacje można znaleźć na portalu internetowym Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (podstrona http://powietrze.gios.gov.pl) i stronach oddziałów wojewódzkich. Można tam pobrać aplikację na telefon monitorującą stan powietrza i ostrzegającą przed zagrożeniami, ale również sprawdzić aktualną sytuację w kraju oraz dane z poprzednich lat. Niestety, stanowiska pomiarowe rozmieszczone są nierównomiernie, niektóre przestają działać, a wiele z nich nie monitoruje stężenia pyłów zawieszonych PM10, a zwłaszcza najgroźniejszego PM2,5. Ten ostatni wskaźnik mierzony jest prawie wyłącznie w dużych miastach. W popularnych miejscowościach wczasowych i uzdrowiskowych stacji pomiarowych prawie nie ma. W uzdrowiskach stacje pomiarowe mierzące również stężenie pyłu PM2,5 znajdują się tylko w Rymanowie-Zdroju, Konstancinie i Busku-Zdroju; nad morzem – wyłącznie w Gdańsku; w górach – w Zakopanem i położonych u ich stóp większych miastach (Jelenia Góra, Wałbrzych, Bielsko-Biała, Nowy Sącz). Skromniej wyposażone stanowiska pomiarowe znajdują się m.in. w takich chętnie odwiedzanych uzdrowiskach jak Kudowa-Zdrój, Świeradów-Zdrój, Szczawno-Zdrój, Ustroń, Iwonicz-Zdrój, Uniejów, Ciechocinek, Sopot i Gołdap. Funkcjonują też na terenach słabo zurbanizowanych, m.in. w puszczach Knyszyńskiej i Boreckiej, Borach Tucholskich i Dolnośląskich, parkach narodowych – Magurskim i Roztoczańskim, na Świętym Krzyżu czy Śnieżce.

Zła jakość powietrza jest powodem, dla którego niektóre gminy mają problem z utrzymaniem poboru opłat miejscowych (tzw. opłat klimatycznych). Dwa lata temu sprawę sądową o bezprawne pobieranie opłaty miejscowej przegrała Wisła. Kłopoty mają również Rabka-Zdrój i Zakopane, a Kraków sam zrezygnował z obciążania turystów opłatą. Kłopoty mają więc przede wszystkim miejscowości na południu Polski, głównie w Małopolsce i na Śląsku, ale również w centrum. Z drugiej strony najlepszym powietrzem mogą się pochwalić miejscowości nadmorskie oraz położne na wschodzie i północnym wschodzie Polski. Nie przypadkiem o północno-wschodniej części naszego kraju mówi się Zielone Płuca Polski. Nie jest to zresztą wyłącznie slogan reklamowy Podlasia czy Warmii i Mazur, ale nazwa sformalizowanego porozumienia obejmującego obszar 386 gmin na terenie 5 województw – podlaskiego (w całości), warmińsko-mazurskiego – całego z wyjątkiem jednej gminy, mazowieckiego (część północna), kujawsko-pomorskiego (fragment północno-wschodni) i pomorskiego (kilka gmin na wschodzie).

Odetchnąć pełną piersią

Smogowi sprzyja bezwietrzna, wyżowa pogoda. W takich warunkach pyły i gazy emitowane przez samochody, przemysł i gospodarstwa domowe długo zalegają w powietrzu. Sprzyja mu również usytuowanie miejscowości w dolinie. Z tego powodu z reguły gorsza jakość powietrza jest w miejscowościach położonych w górach. Jednak w polskich warunkach czynnikiem najważniejszym jest niska temperatura powietrza, gdy domowe kotłownie pracują pełną parą. Wtedy smog nie oszczędza nawet Zielonych Płuc Polski, a stężenie groźnych dla zdrowia pyłów i gazów w małych miasteczkach jest wyższe niż w wielkich aglomeracjach, gdyż w tych pierwszych niemal wszystkie domy mają własne piece. Nie dajmy się jednak zwariować. O ile zimą warto z tego względu rozważyć wyjazd w rejon mniej zagrożony smogiem (ciepłe kraje, ale również Skandynawia czy Alpy), to latem czyste powietrze znajdziemy w Polsce – nad morzem, na Mazurach i Podlasiu, ale również w polskich górach i na polskiej wsi. Jakość powietrza poprawia się znacząco nawet w Krakowie czy Rybniku, czyli niechlubnych liderach medialnych komunikatów smogowych z minionej zimy. Trzeba jednak pamiętać, że o ile tzw. niska emisja z przydomowych kotłowni spada w upalne dni do zera, to rury wydechowe samochodów dymić nie przestają, więc im mniej zmotoryzowanych w okolicy, tym lepiej dla powietrza, którym oddychamy. Dla naszych płuc lepszym rozwiązaniem będzie więc górskie schronisko, mały pensjonat w mniej popularnej miejscowości wczasowej lub gospodarstwo agroturystyczne, niż zatłoczony „resort”, w którym trudno zaparkować.

Autor: Marek Rokita

Komentarze