Ten dym szkodzi!

Według Światowej Organizacji Zdrowia papierosy, jako jedyny w swoim rodzaju masowy produkt, są przyczyną śmierci połowy palaczy. Z kardiologiem dr n. med. Piotrem Jankowskim z I Kliniki Kardiologii i Nadciśnienia Tętniczego w Krakowie rozmawia Daria Kaczmarek

- Ile osób, po zawale paliło wcześniej papierosy?


Około połowy, jakieś 40 do 50 procent; to oczywiście zależy od płci i wieku – u ludzi młodych częściej się to stwierdza niż u starszych – po prostu nie dożywają. Jeszcze parę lat temu to płeć miała dominujące znaczenie, dzisiaj te różnice się zacierają. U młodych w ogóle już ich nie ma – dziewczyny palą równie często, jak ich koledzy. Pewnie za 15, 20 lat płeć nie będzie miała żadnego znaczenia.


- Większość tych ludzi miała świadomość, że nikotyna zwiększa ryzyko zawału a jednak palili. Dlaczego?


To proste, każdy z nich myślał, że zawał go nie dotyczy – sąsiada, kuzyna, szwagra czy kierowcę autobusu tak, mnie nie. To jest takie myślenie życzeniowe, dziecinne odsuwanie problemu – nie będę o tym mówił albo pomyślę o tym później, mnie to nie dotyczy. Początkiem drogi jest świadomość, że jest się chorym, bo uzależnienie od papierosów to choroba, którą trzeba leczyć tak jak nadciśnienie, grypę czy ospę. Palenie jest chorobą trudną, przewlekłą, w której więcej zależy od pacjenta niż lekarza.


- Po zawale są mądrzejsi?


- Wcale nie, są przestraszeni. Badania przeprowadzone w Krakowie wykazują, że większość ludzi rzuca palenie bezpośrednio po zawale. Strach trwa jednak krótko – dwa miesiące, pół roku, potem mija i zawałowcy wracają do starych nałogów. Zawał jest nie tylko traumatycznym doświadczeniem, ostrzeżeniem, jest ostatnią szansą. Szkoda, że nie wszyscy chcą ja wykorzystać. Z badań krakowskich wynika, że po roku od incydentu sercowego, pali nieco mniej ludzi niż przed zawałem.


- Czy bierni palacze także ryzykują?


Tak, obecnie nie ma, co do tego żadnych wątpliwości. Istnieje liniowy związek, im większe narażenie na dym w powietrzu, tym większe ryzyko zawału serca, udaru mózgu czy nowotworu.


- Ile miesięcy, lat potrzeba, żeby oczyścić i naprawić swój organizm?


Nie wszystkie zmiany, które wywołuje palenie tytoniu są odwracalne np. ryzyko zawału serca po rzuceniu palenia stopniowo się zmniejsza i po kilku latach jest takie, jak u osoby niepalącej. W przypadku chorób płuc jest inaczej. Szkody pozostają, ale kontynuowanie palenia powoduje, że będzie ich znacznie więcej. Ryzyko nowotworu już zawsze będzie zwiększone nawet, jeśli nie palimy od dwudziestu lat.


- Twierdzi pan, że farmakoterapia w leczeniu uzależnienia od nałogu jest skuteczna, bezpieczna i …niestosowana. Dlaczego?


Sam się nad tym zastanawiam. Chcący rzucić palenie najczęściej usiłują radzić sobie sami, poprzestają na silnej woli, ewentualnie plastrach i gumach. Nie u wszystkich to zdaje egzamin. Potrzebny jest lekarz, to on, na podstawie wywiadu ustali sposób leczenia. Wieloletni nałogowi palacze często wymagają farmakoterapii, taka kuracja powinna trwać minimum 12 tygodni, największą skuteczność osiąga się po 24 tygodniach leczenia. Najczęściej stosuje się Bupropion, który początkowo był lekiem antydepresyjnym oraz Wareniklinę, która nie tylko osłabia głód nikotynowy, ale i objawy abstynencyjne. To dobre leki, warto je stosować, niestety nie są refundowane.


- W medycynie odnośnie palaczy używa się terminu „fenomen dziadka”. Co to znaczy?


Częstym argumentem palaczy jest zdanie „mój dziadek palił trzy paczki dziennie i dożył w pełnym zdrowiu do późnej starości”. Oczywiście trudno to zanegować, ale błędem jest odnoszenie losu dziadka do naszej indywidualnej sytuacji. Trzeba odwrócić pytanie – czy paląc trzy paczki papierosów dziennie dożyjemy sędziwego wieku? Szanse są właściwie zerowe. Druga mądrość ludu głosi, że „pan X nigdy nie palił a miał zawał”. I to też jest prawda, ale nikt nie obiecuje niepalącym, że zawsze będą piękni, młodzi, zdrowi i nieśmiertelni. Mówimy tylko, że palącym o wiele bliżej do zawału niż niepalącym, statystyki są bezwzględne.


Wywiad przeprowadzony został podczas konferencji „Tytoń albo Zdrowie”
Kraków, listopad 2009

Autor: Daria Kaczmarek

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Jeśli chodzi o kobiety, to mam wiele różnych zainteresowań... ;-) ALE! Nic mnie tak nie denerwuje i nie obniża mojego popędu do ZERA, jak kobieta z papierosem!!!

  • 2016-03-31 gość

    Papierosy, a fuj!