Tajemnice hipnozy – rozmowa z psychiatrą i hipnoterapeutą dr. Jarosławem Uziałłą

Wielu Polaków na dźwięk słowa „hipnoza” przypomina sobie słynne „adin, dwa, tri” Anatolija Kaszpirowskiego. Czy coś zmieniło się w naszym podejściu do hipnozy od tego czasu?

W mentalności przeciętnie zainteresowanego problematyką Polaka hipnoza nadal jest czymś tajemniczym, czymś, czego należy się bać. Dla sceptyków z kolei jest zjawiskiem, którego siła oddziaływania jest przeceniana. Niestety, potoczne rozumienie hipnozy więcej jej szkodzi, niż pomaga. Hipnoza najczęściej jest kojarzona z transem hipnotycznym, wywoływanym na przedstawieniach w celu zaspokojenia ciekawości widowni. Mało kto słyszał o zastosowaniu hipnozy do celów medycznych.


Jak to się stało, że hipnoza została zaakceptowana przez świat medycyny?


Hipnoza przyjęła się, ponieważ jest metodą sprawdzoną, której efekty można zbadać. Przykładowo, występujące po seansach hipnotycznych np.: obniżenie ciśnienia, zwolnienie rytmu serca, zmiana oporności elektrycznej skóry czy przyspieszenie uczenia się to efekty hipnozy, które da się zmierzyć. Szereg uczonych zajmowało się zagadnieniem hipnozy, powstawały narzędzia do mierzenia podatności na hipnozę, zaczęto zastanawiać się nad pojęciem głębokości stanów hipnotycznych. Zaobserwowano, że wiele zaburzeń i chorób ustępuje lub zmniejsza się pod wpływem hipnozy. Spektakularne wyleczenia uzależnień spowodowały, że rozpoczęto stosowanie tej metody w lecznictwie odwykowym. Doskonałe efekty uzyskuje się w leczeniu lęków, stresów, bólu. Stosunkowo często wykorzystuje się hipnozę w stomatologii.


Czy to oznacza, że hipnoza jest panaceum na każdą dolegliwość?


Generalnie trzeba sobie powiedzieć, że w przypadku wielu schorzeń hipnoza jest sposobem leczenia pomocniczym, a nie głównym. Jest specyficznym typem relacji osoby hipnotyzowanej z hipnoterapeutą, która opiera się na silnym i bardzo sugestywnym oddziaływaniu terapeuty na pacjenta. Dlatego musi mieć ona konkretne cele. W hipnozie terapeuta sugeruje zmianę określonych mechanizmów, będących przyczyną występowania schorzenia, uzyskując efekt zdrowienia. Przykładowo, zasugerowano osobie lękowej, zdającej na prawo jazdy, spokojne i bezstresowe podejście do egzaminu. Efekt był pozytywny. Inny przykład – w czasie hipnozy osoba jąkająca się zaczęła płynnie mówić i przeniosła to potem w świat realny. Terapeuta musi znaleźć klucz do pacjenta i podać mu go w formie sugestii hipnotycznej. Czasami zmiana następuje po pewnym czasie od zastosowania hipnozy. Osoby racjonalizujące często same muszą podjąć decyzję po hipnozie: skoro hipnoza mi nie pomogła, to sam rzucę palenie. Efekt hipnozy zostaje wtedy osiągnięty, mimo że osoba przypisuje go sobie.


Czy jesteśmy w stanie sami, bez pomocy terapeuty wejść w trans hipnotyczny?


Autohipnoza jest stanem podobnym do hipnozy, polegającym na tym, że samemu sobie podajemy sugestie, znajdując się w stanie hipnotycznym. Ludzie bardzo często popadają w stany hipnotyczne – ulubionym przedmiotem „hipnotyzującym” jest telewizor, kiedy to osoba przed telewizorem rozluźnia się, koncentrując uwagę na programie. To zjawisko wykorzystał wspominany już Anatolij Kaszpirowski, hipnotyzując osoby znajdujące się przed ekranami. Zdarza się nam tak silnie zapatrzyć na coś, zasłuchać lub zaczytać, że mamy wrażenie, że znika cały świat, a my znajdujemy się tylko z osobą, słowem lub obrazem, który przykuł naszą uwagę. Oczywiście, ten rodzaj zjawisk może być wykorzystywany w manipulacji ludźmi.


W jaki sposób?


Umiejętność hipnotyzowania jest często wykorzystywana w marketingu przez osoby chcące sprzedać swój towar za wszelką cenę. Należy to traktować jako sposób manipulacji w obszarze nieświadomym. Tak rozumianą hipnozę klasyfikuje się na równi z „praniem mózgu” lub działaniami podprogowymi. Jeśli sprzedawca stara się przykuć naszą uwagę za wszelką cenę, trzeba wykazać się czujnością i zastanowić się, czy nie próbuje sprzedać nam czegoś, na co nie mamy ochoty.


Gdzie jeszcze możemy spotkać się z tego rodzaju manipulacją?


Na przykład w polityce, gdzie również podejmowane są próby wykorzystywania hipnozy – często nieskuteczne, gdyż przekazywane informacje są często nieciekawe, nieprzykuwające uwagi. Hipnozę w celu zdobycia informacji stosują także służby specjalne. Próby wykorzystania hipnozy w celu wydobycia zeznań były wykorzystywane przez organy wymiaru sprawiedliwości, zostało to jednak zakazane, gdyż przeczy konstytucyjnej zasadzie wolności i swobody wypowiedzi. Czasami jednak sądy zlecają wykonanie opinii sądowej na podstawie materiału z hipnozy świadków, kiedy to zeznania są niejednoznaczne, np. w przypadku wypadku samochodowego, kiedy to każdy świadek podaje inną wersję. Ciekawym przykładem zastosowania hipnozy jest napad na jeden z rosyjskich banków, podczas którego rabusie zasugerowali obsłudze, że wyglądają zupełnie inaczej niż w rzeczywistości, uniemożliwiając tym samym ich zidentyfikowanie.


W jakich sytuacjach nie powinno się stosować hipnozy?


Należy przede wszystkim odróżnić hipnotyzowanie od hipnoterapii. Na pewno nie powinno się wykorzystywać hipnozy do celów estradowych, kiedy zwykle pokazuje się bardzo efektowne stany hipnotyczne, polegające na sztywnieniu osób hipnotyzowanych, padaniu ich, wywoływaniu halucynacji słuchowych. Nie ma to nic wspólnego z hipnozą medyczną, a obraz pozostawiony w wyobraźni odbiorców jedynie będzie szkodził w ewentualnym korzystaniu z hipnozy. Ostrożnie powinno wykorzystywać się hipnozę do leczenia stanów psychiatrycznych – zdarza się, że pacjenci proszą o leczenie hipnozą, mimo że właściwsze jest podanie leków przeciwdepresyjnych czy przeciwpsychotycznych. To hipnotyzer musi podjąć decyzję, jaki rodzaj oddziaływania jest właściwy dla pacjenta.


Czy hipnoza może się okazać niebezpieczna dla pacjenta?


Hipnoza medyczna generalnie jest bezpieczna, chociaż przed zahipnotyzowaniem należy zebrać dokładny wywiad na temat osoby poddawanej hipnozie. Dotyczy on nie tylko stanu zdrowia, ale również okoliczności życiowych pacjenta. Można sobie wyobrazić osobę z zaburzeniami lękowymi, której podaje się sugestie wypoczynku nad wodą w sytuacji, kiedy niedawno ta osoba się topiła. Wywołamy wtedy jedynie jeszcze większy lęk. Pamiętam sytuację pacjenta, który poddał się hipnozie wykonywanej przez swojego kolegę, mającej na celu rzucenie palenia. Po seansie hipnotycznym pacjent przestał palić, ale też na głos terapeuty zaczynał silnie kaszleć. To zjawisko uboczne minęło dopiero po kilku tygodniach, ograniczając w sposób istotny kontakty obu osób. Pamiętajmy, że osoba wykonująca hipnozę musi mieć odpowiednie kwalifikacje, przejść szkolenia w zakresie hipnozy, najlepiej jeśli ma wykształcenie medyczne. Ważne jest to, żeby stosować hipnozę w sposób etyczny, odpowiedzialny, wtedy staje się ona narzędziem do uzyskiwania korzystnych efektów leczniczych i terapeutycznych.


Na temat hipnozy krąży wiele mitów. Które z nich można obalić?


Mitem z pewnością jest to, że można się po hipnozie nie obudzić. Jeśli znudzony pacjent zaśnie w trakcie hipnozy, obudzi się najczęściej za kilkanaście minut. Nieprawdą jest również to, że osoby hipnotyzowane są pozbawione woli – mogą one przerwać w każdej chwili seans, gdyby uznały, że dzieje się coś dla nich niepokojącego.

Autor: Karina Bonowicz

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    a chciał bym, wyzbył bym się nie wygodnych dla mnie fobii oczywiście i założył bym kamerkę sobie podsłuchową żeby jedna z zaufanych mi osób mogła sprawdzić co nałożono mi do głowy czy aby czegoś nie pożądanego.bo już słyszałem o różnych dyrdymałach. i lepiej się zabezpieczyć.

  • 2016-03-31 gość

    Witajcie ja chce się poddac hipnoterapii chodzi mi o wyleczenie fobji konkretnie nerwicy...Jesli ktosc z was korzystał z tego typu terapii albo ma wiedze na jej temat bardzo prosze o kontakt...Moje GG 40280327. Pozdrawiam i prosze o kontakt.