Szukam nowych inspiracji

Tancerz, piosenkarz, aktor, romantyk i przesympatyczny człowiek. Przez polskich fanów nazywany Stefkiem lub Stefciem. Z nami rozmawiał m.in. o tańcu, nowej pasji, spokojnych fankach i paście z pomidorów.

Pańscy bracia są zawodowymi piłkarzami. Nie ciągnęło pana na boisko?

Rzeczywiście moi bracia są zawodowymi sportowcami i bardzo ich za to podziwiam. Jako dziecko próbowałem swoich sił na boisku, ale niestety nie miałem wystarczającego talentu. Chociaż przyznam, byłem zwinny i zmotywowany.

Podobno zakochał się pan w tańcu dzięki pewnej dziewczynie. Jak to było?

Do tańca zachęcili mnie rodzice. Później poznałem Włoszkę, która była dwa lata starsza ode mnie, i postanowiliśmy wspólnie na poważnie zająć się tańcem. Przy czym ja naprawdę oddałem się pasji, a ona wolała kolorową otoczkę.

Taniec to dobre lekarstwo na nieśmiałość?

Myślę, że to mieszanka sportu i emocji. Taki właśnie jest taniec – łączy w sobie pracę nad ciałem z ogromnymi dawkami emocji. Poza tym taniec wymaga kontaktu z ludźmi, a to dodaje odwagi, uczy nawiązywania relacji, otwartości i tym samym pewności siebie.

Brał pan udział w wielu prestiżowych turniejach tanecznych na całym świecie. Która nagroda jest dla pana najcenniejsza?

Brałem udział w wielu turniejach, lepszych i gorszych, ale jeden był dla mnie naprawdę wyjątkowy. Odbył się w roku 2011 i wtedy po raz pierwszy reprezentowałem Polskę, nie Niemcy. Udało mi się wywalczyć tytuł Mistrza Europy w Show Dance. Kategorii, w której tańczy się w pojedynkę, opartej na dużej dowolności. Samemu wybiera się muzykę. Kategoria bardziej artystyczna niż sportowa, dlatego ta forma była mi bardzo bliska. Doceniam tę nagrodę, bo zdobyłem ją dla nowego kraju, w którym mieszkałem.

Publiczność poznała pana i pokochała dzięki udziałowi w „Tańcu z Gwiazdami”. Okazał się pan świetnym trenerem, ile było wygranych?

Tańczyłem w wielu edycjach, to fakt. Bardzo lubiłem ten format, gdyż jest mieszanką ciężkiej pracy iwspaniałej przygody pełnej zabawy i cudownych ludzi. Wygrałem cztery edycje, a do finału doszedłem sześć razy. Trafiałem na wspaniałe partnerki, które udało mi się zarazić pasją do tańca.

Przygotowując się do programu, spędza się wspólnie wiele godzin i pewnie zawiązują się przyjaźnie. Czy któraś przetrwała do dziś?

Miesiące pracy przy każdej edycji to rzeczywiście czas, który w znacznej mierze spędza się z daną osoba. Treningi trwają codziennie przez kilka godzin. Najbliższy kontakt, który przetrwał większą i mniejszą próbę czasu, mam z Agatą Kuleszą, Anetą Zając i Agnieszką Sienkiewicz.

Zatańczy pan jeszcze w tym programie?

Nie wiem. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że w tym momencie już nie miałbym czego wnieść do programu. Dlatego wybrałem nową drogę związaną z muzyką, śpiewem, estradą. Szukam nowych inspiracji i możliwości wyrażenia siebie przez inne artystyczne formy. Zawsze słuchałem swojego instynktu i wybierając nową drogę, wiem, że to słuszna decyzja. Ale jak to mówią − wszystko jest możliwe i nigdy nie mów nigdy (śmiech).

Poza tańcem ma pan jeszcze jedną pasję − śpiew. Ma pan też na koncie kilka singli, a ostatnio koncertuje razem z zespołem Belli RiBelli. Dla kogo pan śpiewa?

To prawda. Muzyka jest moją ogromną pasją. Chcemy tym włoskim „dolce vita” zarażać Polaków właśnie poprzez muzykę, którą tworzymy.

Przystojny tancerz, który w dodatku śpiewa romantyczne piosenki po włosku... Zastanawiam się, jak pan sobie radzi z tabunami zakochanych fanek?

Nie ma tabunów zakochanych fanek (śmiech). Jest to oczywiście bardzo miłe. Każdy z nas potrzebuje miłości, na wszystkich płaszczyznach. I w życiu prywatnym, i zawodowym. Bardzo dziękuję swoim fankom za wsparcie i dobrą energię i za to, że są raczej spokojne (śmiech).

Z jakimi wyrazami sympatii się pan spotyka, zdarzają się jakieś zabawne sytuacje?

Moje relacje z fanami są miłe, czerpię z nich wiele dla siebie. Cudowne jest to, że ludzie mówią do mnie po imieniu, np. Stefek albo Stefciu. Bawi mnie to, jak ludzie podchodzą i mówią: „Chodź Stefek, zrobimy sobie fotkę”. Nie ma w tym sztuczności czy dystansu. Staram się zachowywać jak kolega, równy gość. Często słyszę: „O, jaki pan jest malutki na żywo”. Uwielbiam te sytuacje.

Przypomniał mi się dowcip: „Jak tancerz chwali smaczny obiad? Mówi: Paso doble”. Pan, zdaje się, nieźle gotuje. Może zdradzi pan jakiś prosty przepis na danie dla dwojga?

Nie uważam się za wybitnego kucharza, ale rzeczywiście coś tam czasem ugotuję. Proste danie? Myślę, że najważniejsze w gotowaniu dla dwojga jest gotowanie razem. To takie romantyczne. Efekt końcowy nie jest już taki ważny (śmiech). Fajnym, prostym i szybkim daniem jest pasta z pomidorami, czosnkiem, bazylią i oliwą. Pomidory gotujemy w wodzie. Jak pękną odstawiamy je do wystudzenia, dodajemy zimną bazylię, posiekany czosnek i oliwę. Dzięki temu, że dodatki są zimne, a pasta gorąca, wyczuwalne są wszystkie smaki. Całość można posypać parmezanem.

Jest pan na jakiejś specjalnej diecie?

Jako tancerz muszę być na diecie. I cieszę się z tego, bo gdybym nie był, to jadłbym jak szalony. Uwielbiam słodycze, niestety. Ale jak jestem na diecie, rzeczywiście czuję się lepiej, moje ciało jest bardziej sprawne i mam więcej energii. Jem więcej warzyw i białka, mniej węglowodanów.

W programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” udowodnił pan, że ma jeszcze jeden talent − aktorski.

Tak, ten program pozwolił mi odkryć samego siebie i nowe talenty na nowo. Pokochałem śpiew i dlatego postanowiłem wycofać się na chwilę z życia telewizyjnego i poświęcić muzyce. Razem z moim zespołem z Sycylii nagrywamy płytę. Poszukujemy swojego stylu i to, co udało nam się dotychczas wypracować, bardzo mi się podoba, jest ze mną tożsame. Kocham ten cały proces tworzenia, bo jest dla mnie wspaniałą szkołą. Muzyka, którą tworzymy, wypływa z głębi naszych serc, jest szczera.

Zbliża się koniec roku, czego panu życzyć na rok 2017?

Przede wszystkim ciągłego rozwoju i inspiracji, bo tego potrzebuję najbardziej. Poza tym oczywiście zdrowia, bo bez niego ani rusz. I tego samego życzę wszystkim Czytelnikom! Wesołych Świąt i spełnienia marzeń w 2017 roku!


Stefano Terrazzino

Wielokrotnie nagradzany tancerz reprezentujący najwyższą klasę „S” w tańcach latynoamerykańskich. Trener gwiazd w „Tańcu z Gwiazdami” oraz w „Dancing With The Stars. Taniec z Gwiazdami”. Zwycięzca 3. edycji programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Aktor, zagrał m.in. w serialach „Przyjaciółki”, „Na Wspólnej”, „Ja to mam szczęście”. Jako piosenkarz występuje z zespołem Belli RiBelli, zaszczepiając w Polakach miłość do włoskiej muzyki. Ma 37 lat.

Autor: Anna Komorowska

Komentarze