Sztuka koncentracji

Dobra pamięć to cenna właściwość. Któż z nas nie chciałby mieć zdolności szybkiego i trwałego zapamiętywania? Na szczęście możemy jej pomóc. Bo tajemnicą skutecznego przyswajania informacji jest dobra koncentracja.

Naprawdę dobra pamięć musi sprawnie działać na dwóch etapach: pierwszym jest zapamiętanie informacji, drugim – odnalezienie jej w pamięciowym magazynie. Trudno powiedzieć, który z nich jest ważniejszy, ale jedno jest pewne: na tym pierwszym proces zapamiętywania można naprawdę bardzo usprawnić. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu? W koncentracji uwagi.


Dlaczego koncentracja?

Zdaniem neurologów i neurobiologów, w naszym mózgu nie ma jednego, konkretnego miejsca, będącego centrum pamięci. To, co zapamiętujemy, zapisywane jest w różnych jego częściach w postaci tzw. engramów. Jak dochodzi do takiego zapisu? Najpierw musi powstać tzw. ślad pamięciowy. Kiedy nasze zmysły coś zarejestrują, szybko zapisują to w specjalnym pamięciowym magazynie podręcznym, zwanym pamięcią bezpośrednią lub natychmiastową. To właśnie ów ślad pamięciowy, który jest przechowywany bardzo krótko. Jeszcze nie dostał etykietki „będzie dalej opracowywany” albo „usunąć i zapomnieć”. Aby został zapamiętany, musi dostać etykietkę numer jeden i zostać przeniesiony do kolejnego „magazynu” – pamięci krótkotrwałej, zwanej też roboczą. W tym „magazynie” wiadomości są przechowywane nieco dłużej – od kilku minut do kilku godzin. A jeśli ulegną tzw. konsolidacji, zostaną przeniesione do kolejnego „magazynu”: pamięci długofalowej. Tutaj informacje przechowywane są często przez całe lata.

No dobrze, ale gdzie tu pojawia się koncentracja? Otóż, na samym początku. Tym bowiem, co decyduje, czy informacja dostanie etykietkę „będzie dalej opracowywana”, jest nasza uwaga. Do stworzenia śladu pamięciowego potrzebne są sprawnie funkcjonujące zmysły – ale do przetworzenia go w pamięć roboczą potrzeba koncentracji, skupienia na danym bodźcu. Łatwo można to zobaczyć na przykładzie: zwiedzając biegnącą przez centrum dowolnego miasta ulicę na pewno miniemy wiele restauracji. Nasze zmysły postrzegają je, ale my przechodzimy obok i… zapominamy. Zapamiętujemy natomiast pomniki i inne zabytki – bo jesteśmy turystami, skoncentrowani na zwiedzaniu. Ale sytuacja się zmienia, gdy jesteśmy głodni – wtedy będzie przyciągać naszą uwagę wszystko, co się kojarzy z jedzeniem.

Podróżując przez miasto z pustym żołądkiem zauważymy, że po drodze były smakowicie pachnące piekarnie i kuszące szyldami restauracje. Przyciągnęły naszą uwagę, zostały więc zapamiętane, a my odwiedzając to miasto za kilka miesięcy będziemy wciąż pamiętać, że na tej ulicy było sporo jadłodajni.

Koncentracja jest narzędziem, odsiewającym niewarte zapamiętania dane od tych, które warto zachować. To umiejętność skupiania uwagi na potrzebnych informacjach (np. w trakcie nauki) i wydobywania ich z pamięci na życzenie. Często, narzekając na problemy z pamięcią, mamy tak naprawdę na myśli kłopoty z koncentracją. Bo bez koncentracji ślad pamięciowy nie zostanie przetworzony i przeniesiony do pamięci roboczej, a następnie pamięci długofalowej. Zginie więc, rozpłynie się, przepadnie…


Bardziej skupieni

Psychologowie twierdzą, że jest kilka zjawisk, które sprzyjają koncentracji. Pierwszą jest zainteresowanie. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że łatwiej się uczyć tego, co nas interesuje. Każdy wie, jak trudno jest zapamiętać wiadomości podawane podczas długiego wykładu na temat, który znać musimy, choć nas nie zaciekawia. Każdy też wie, że np. zapalony kibic sportowy otworzy gazetę, raz tylko rzuci na nią okiem i… zapamięta bez trudu całe tabele wyników sportowych rozgrywek.

No tak, ale gdybyśmy musieli zapamiętywać w życiu tylko to, co nas interesuje, ze skupieniem uwagi nie byłoby problemu. Trudniej jest zmusić umysł do skupionej, nieprzerwanej pracy, kiedy materiał nas interesuje, bo musi… Jednak i tu można sobie pomóc. Po pierwsze, gdy materiał jest naprawdę trudny, możemy koncentrację stopniowo rozbudzać. Sięgajmy po książkę czy materiał, który musimy przyswoić, początkowo na chwilę, powiedzmy pięć minut dziennie. Przez ten czas uda się nam utrzymać koncentrację nawet na trudnych i nudnych informacjach. Stopniowo czas będziemy wydłużać – drugiego, trzeciego i czwartego dnia czytajmy już 10 minut, piątego i szóstego – przez kwadrans. W ten sposób dochodzimy do pół godziny i odkrywamy, że po 10-14 dniach materiał nas na tyle wciągnął, a nasza koncentracja jest tak wyćwiczona, że nie mamy już problemu, by wiedzę opanować.

Innym sposobem jest programowanie koncentracji. Tę metodę stosują często trenerzy sportowi, pomagający swoim podopiecznym osiągnąć stan maksymalnego skupienia na czas ważnych rozgrywek, kiedy trzeba pokonać stres i naprawdę intensywnie się skoncentrować, by osiągnąć dobre wyniki. Chodzi o wytworzenie rodzaju odruchu bezwarunkowego, takiego jak np. przypływ śliny na widok jedzącej cytrynę osoby. Przypomnijmy sobie chwilę, kiedy nasza uwaga była naprawdę skupiona. Teraz przywołajmy szczegóły związane z tą sytuacją i wzmocnijmy to wspomnienie jakimś gestem, np. klepnięciem dłonią w udo, strzeleniem palcami czy silnym zaciśnięciem palców dłoni wokół kciuka. Powtórzymy ćwiczenie kilka razy, by zapisać w mózgu, że ten gest jest związany z koncentracją. To pomaga: kiedy później będziemy go wykonywać, koncentracja się szybciej pojawi.

Łatwiej o skupienie, jeśli mamy wydzielone miejsca, w których odpoczywamy i te, w których się uczymy. Podobnie jak gesty, tak i miejsca oddziałują na nas. Jeśli mamy kąt, w którym tylko i wyłącznie siedzimy z książkami, nasz umysł sam będzie dążył do koncentracji, gdy się w nim znajdziemy. Dlatego nie uczmy się w łóżku i nie jedzmy przed komputerem. Ułatwmy umysłowi właściwe skojarzenia.


Dokładnie jak z krzyżówką

Trzecia sprytna metoda to zaczynanie nauki od czegoś, co lubimy i co łatwo wejdzie nam do głowy, lub od czegoś, co jest prosto rozpisane graficznie czy lekkostrawnie przedstawione. Działa tutaj ten sam mechanizm, co podczas rozwiązywania krzyżówek: kiedy siadamy do krzyżówki i bez trudu rozwiązujemy kilka pierwszych haseł, choćbyśmy nie mieli na to czasu lub z początku tego nie planowali – łapiemy „wiatr w żagle” i rozwiązujemy całą krzyżówkę.

Początkowy sukces napełnił nas takim entuzjazmem, że sami zaczęliśmy chcieć ją rozwiązać – a to ważne z punktu widzenia psychologii. Bo kiedy coś chcemy zrobić, musimy pokonać tylko tzw. opór zewnętrzny, czyli związany z materiałem do nauczenia. A jeśli czujemy, że czy nam się to podoba, czy nie, po prostu trzeba to zrobić, do oporu zewnętrznego dochodzi opór wewnętrzny: nasza niechęć, poczucie, że coś musimy. Przesuwając materiał z kategorii „muszę” do kategorii „chcę”, ułatwiamy naszej koncentracji zadanie.

Pamiętajmy jednak, że nie możemy być skoncentrowani bez przerwy. Nasz mózg to nie maszyna, która może cały czas pracować pełną parą. Dlatego trzeba podczas nauki robić przerwy – ale z góry powinniśmy zaplanować, kiedy i ile będą trwały, żeby nie trwonić energii na „zaganianie” siebie z powrotem do pracy. W ogóle nie powinniśmy trwonić energii: nie odbierajmy w trakcie nauki telefonów, nie zmieniajmy płyt w odtwarzaczu, nie róbmy sobie co kwadrans herbaty. Menedżerowie powiadają, że biznesowa godzina to nie to samo, co sześć razy po 10 minut – bo na początku każdego z nich trzeba na nowo przywołać koncentrację uwagi, a to każdorazowo kosztuje czas i energię.

Autor: Agata Domańska

Komentarze