Szklana pułapka - włączasz telewizor, wyłączasz dziecko

Włączając telewizor, zyskujesz święty spokój, bo dziecko siedzi przed ekranem jak zahipnotyzowane. Wreszcie masz chwilę na przejrzenie gazety, przygotowanie obiadu czy spokojną rozmowę przez telefon. Niby nic, ale przez jakiś czas to telewizja – nie ty, zajmuje się dzieckiem. Nie można jednak bezkrytycznie ufać elektronicznej opiece. Włączając telewizor, wyłączasz dziecko – z rzeczywistego świata.

Ten spór nie ma końca. Czy telewizja przynosi dzieciom więcej szkody niż pożytku? Sama w sobie z pewnością nie jest szkodliwa. Można z niej tylko niemądrze korzystać – pozwalając, by dziecko godzinami oglądało wszystko jak leci: bajkę jedna za drugą, telenowelę dla dorosłych czy filmy przesiąknięte przemocą.

Tymczasem, gdy telewizję traktuje się jak ofertę, z której można wybrać coś wartościowego, gdy dozuje się dziecku czas spędzany przed ekranem, może być pomocnym narzędziem w wychowaniu. Wszystko zależy od rodziców. Tyle, że oni czasem o tym zapominają.


Mądre oglądanie

Rodzicom często się wydaje, że długie siedzenie przed telewizorem to wina dziecka. Ale niewielu dzieciom udaje się z własnej woli oderwać wzrok od migającego ekranu, przecież nawet dorośli mają z tym kłopot.
– Mądrego korzystania z telewizji trzeba dziecko nauczyć, podobnie jak zdrowego stylu życia czy odżywiania, a do tego potrzeba konsekwencji – mówi dr Julita Wojciechowska, psycholog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Telewizja nie może też zastępować ruchu na świeżym powietrzu, zabaw z rówieśnikami, rozrywek rozwijających intelekt. Nigdy nie zastąpi świata realnego, dlatego nie wolno, by zdominowała czas i energię dziecka.
Małe dziecko nie odróżnia fikcji od rzeczywistości. To, co dzieje się na ekranie, wpływa na nie równie silnie, jak toczące się naokoło życie. Emocje, które przeżywa, są rzeczywiste, choć związane z fikcyjnymi postaciami, zdarzeniami. Dlatego im młodsze dziecko, tym ważniejsze jest to, by nie oglądało telewizji samo. – Tak, jak nie zostawiamy malca samego na ulicy, tak nie powinno się go zostawiać samopas przed telewizorem – mówi dr Julita Wojciechowska. – Rodzic powinien mu towarzyszyć nie tylko po to, by tłumaczyć to, co niejasne, ale by przytulić, gdy będzie coś przeżywać. Nie potrzeba scen ociekających krwią, by mały widz był czymś przestraszony, a obecność mamy czy taty gwarantuje, że nie pozostanie sam ze swoimi emocjami.


Mądrze wybierać, czyli co?

Telewizję trzeba traktować wybiórczo. Choćby bajki, które jasno i czytelnie (dla dziecka) pokazują dobro i zło. Złe czyny zawsze muszą być ukarane, a dobre, pomimo że trudniejsze, nagrodzone, pochwalone. Przyglądajmy się, w jakim tempie opowiedziana jest historia, czy dziecko ma czas zastanowić się nad jej treścią, czy wszystko dzieje się tak szybko, że nie jest w stanie opowiedzieć, co przed chwilą widziało?

Starsze dziecko, w wieku szkolnym, opłaca się uczyć świadomego wybierania, zadawać pytania, czy to, co obejrzało, było ciekawe, czy drugi raz wybrałoby ten sam program, czy czas spędzony przed telewizorem coś mu dał? Być może samo oceni, że nie było warto i następnym razem wybierze inny program lub w ogóle zrezygnuje z telewizji.

Trzeba też chronić maluchy przed natłokiem reklam. Nie wnoszą one żadnych wartości, lecz skutecznie zaśmiecają umysł. Dzieci są szczególnie podatne na sugestię i mają szansę stać się bezrefleksyjnymi konsumentami.


A co z przemocą?

Przemoc pojawia się także w programach adresowanych do dzieci, a częste oglądanie brutalnych scen może dziecko znieczulić na krzywdę innych. Z drugiej strony, w realnym świecie, prędzej czy później, maluch i tak się zetknie z przemocą. Izolowanie od niej za wszelką ceną nie ma sensu.

– Trzeba omijać produkcje epatujące okrucieństwem, wulgarnym słownictwem, szczególnie w formie przeznaczonej dla dorosłych widzów, ale podatne na naśladowanie przemocy są głównie te dzieci, które same jej doświadczają, obserwują w swoim otoczeniu. Dzieci ze spokojnych, kochających się rodzin wiedzą, że niekoniecznie biciem rozwiązuje się problemy – mówi dr Julita Wojciechowska.

Całej winy za przemoc wśród młodzieży nie da się złożyć na karb telewizji. Ale gdy na ekranie pojawia się coś, co nam nie odpowiada lub napawa niepokojem, trzeba o tym z dzieckiem rozmawiać. Dlaczego bohater tak postąpił? Myślisz, że mógł zrobić inaczej? Co ty byś zrobił na jego miejscu? Nawet negatywne treści mogą posłużyć, jako świetna nauka dla dziecka, a przy okazji pomóc wpoić mu krytycyzm wobec telewizji. Tak, by za kilka lat nie stała się większym autorytetem od nas, rodziców.


A może pozbyć się z domu telewizora?

– O ile wychowywanie bez telewizji nie zaszkodzi maluchowi, to dziecko w wieku szkolnym może czuć się wyobcowane i być postrzegane, jako dziwaczne, gdy nie zna ulubionych programów czy bohaterów telewizyjnych, o których rozmawiają rówieśnicy – mówi dr Julita Wojciechowska.

Poza tym telewizja to jednak okno na świat. Dzięki niej można obejrzeć interesujące programy popularnonaukowe, filmy przyrodnicze, podszlifować języki obce. Nie warto z tego rezygnować. Wystarczy nauczyć dziecko, że telewizja jest jedną z wielu form spędzania czasu i zapewnić mu też słuchanie bajek z płyt, wspólne czytanie, zabawy ruchowe czy rodzinną grę planszową.

Nie trzeba ulegać presji, że cały czas wolny trzeba malcowi jakoś zająć, nadać mu konkretną aktywność. Nic nierobienie też jest dziecku potrzebne, choćby po to, by przetrawić doświadczenia zebrane w ciągu dnia. W dorosłym życiu takich chwil bardzo nam brakuje.


Co grozi telemaniakom?

Naukowcy przestrzegają, że telewizyjni nałogowcy są narażeni na otyłość, krótkowzroczność, problemy krążeniowo-sercowe, zaburzenia snu. Mają ubogie słownictwo, mniej czytają, brak im pasji i zainteresowań, bo są przyzwyczajeni, że telewizja pochłania każdą lukę czasową. Gotowe obrazy i dźwięki płynące z ekranu zubożają wyobraźnię, bo nie wymagają intelektualnego wysiłku. Osłabiają koncentrację i podzielność uwagi, co fatalnie odbija się na nauce szkolnej.


ABC „mądrego” korzystania z telewizji:

Nie pozwól, by telewizor był włączony przez cały dzień, a dziecko oglądało wszystko jak leci – wybieraj programy, bajki lub filmy odpowiednie do jego wieku.

Pamiętaj, że to ty – nie dziecko – wybierasz, co i jak długo będzie oglądała twoja pociecha; dawaj dobry przykład – ty również oglądaj tylko wybrane programy.

Czas spędzony przed ekranem musi być limitowany – im dziecko jest młodsze, tym krócej przebywa przed telewizorem; maluszki do 2 roku życia mogą w ogóle obejść się bez telewizji, dzieci w wieku 2-3 lat nie powinny jej oglądać dłużej niż pół godziny, a 6-latki nie dłużej niż godzinę, 7-latki mogą już zasiąść do pełnometrażowego filmu dla dzieci.

Oglądaj telewizję razem z dzieckiem, nie zostawiaj go samego przed telewizorem.

Wyłączaj programy, które epatują przemocą.

Nie pozwalaj dziecku na oglądanie TV podczas posiłków i tuż przed zaśnięciem.

Nie wstawiaj do pokoju dziecka telewizora, bo stracisz kontrolę nad tym, co i jak długo ogląda.

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora

Komentarze