Szczypta zdrowia

Sięgając po ziarna, kłącza czy liście nie uświadamiamy sobie, że jeszcze nie tak dawno były one tajną bronią znachorów i kapłanów, którzy wykorzystywali je do sporządzania leków czy afrodyzjaków. Często były one skutecznym remedium na nękające ludzi choroby. Czy rzeczywiście przyprawy mogą być skutecznym lekiem na niektóre choroby?

Przyprawy, które leczą

Naukowcy postanowili zbadać tajemnicze specyfiki, z których korzystali różnego rodzaju szamani i czarownicy. Zastanawiało ich, jak to się dzieje, że substancje czynne, zawarte np. w przyprawach, dozowane nawet w minimalnych ilościach, są na tyle skuteczne, że w sposób wymierny wpływają na zdrowie człowieka. Ten fenomen nauka tłumaczy przy pomocy tzw. zjawiska hormezy. Według definicji encyklopedycznej hormeza polega na tym, że czynniki występujące w przyrodzie, szkodliwe dla organizmu w większych dawkach, w małych dozach działają nań korzystnie.

Przez wiele lat uważano, że małe dawki szkodliwej substancji powodują odpowiednio proporcjonalnie małe zagrożenia dla zdrowia. Badania naukowe wykazały jednak, że małe dawki – dzięki siłom obronnym człowieka – nie szkodzą, przeciwnie, oddziałują korzystnie na jego organizm. Tak więc czubata łyżka pieprzu może uszkodzić śluzówkę przewodu pokarmowego, ale szczypta ostrej przyprawy stymuluje pracę całego organizmu.


Odchudzający pieprz i papryczki chili

Okazuje się, że nawet minimalna ilość pieprzu zawiera wystarczającą dawkę peperyny do przyspieszenia przemiany materii. Skrupulatni dietetycy wyliczyli, że mała szczypta tej przyprawy może zwiększyć zużycie kalorii na 1 godzinę o 5 proc. Oznacza to, że doprawiając codziennie przez 3 miesiące stek czy sałatkę pieprzem, możemy „bezboleśnie” stracić prawie 1kg zbędnej tkanki tłuszczowej. Oczywiście, organizm nie działa zgodnie z wytycznymi naukowców i każdy zareaguje inaczej na takie „pieprzne” menu. Osoby, które łatwo tracą na wadze, zrzucą nawet ponad kilogram tkanki tłuszczowej, inne – zaledwie kilkadziesiąt dekagramów.

Podobnie działa kapsaicyna, jeden z głównych składników papryczki chili. Jest to alkaloid pochodzenia roślinnego, który specyficznie oddziałuje na tzw. kubki smakowe, umieszczone na języku. Ich podrażnianie wywołuje cały szereg zmian biochemicznych, których efektem końcowym jest również przyspieszona przemiana materii. Zewnętrznym objawem tych zmian jest uczucie gorąca, które pojawia się w kilka minut po zjedzeniu pikantnej potrawy – twarz gwałtownie czerwieniej, pojawiają się kropelki potu. Taki stan utrzymuje się do 30 minut. W tym czasie rozszerzeniu ulegają również drobne naczynia krwionośne oraz intensywnie pracują gruczoły potowe.

Dlatego Meksykanki używają papryczek chili do ożywienia i oczyszczenia cery. Współczesna kosmetyka nie potwierdziła tych właściwości ostrej papryczki, ale lekarze korzystają z drażniących i rozgrzewających właściwości kapsaicyny do leczenia chorych stawów i mięśni. Udowodniono również, że częste zjadanie potraw przyprawionych pieprzem lub chili wzmacnia układ odpornościowy organizmu.


Wszechstronna kurkuma

Medycyna Ayurvedy stosowała kurkumę do leczenia stanów zapalnych, wszelkiego rodzaju ran, a nawet nowotworów. Nauka zainteresowała się tę żółtą przyprawą, gdy na zjeździe lekarzy badających przyczyny zachorowań na chorobę Alzheimera podano dane statystyczne dotyczące rejonów, gdzie najczęściej i najrzadziej występuje to schorzenie. Okazało się, że choroba ta prawie wcale nie występuje np. w Indiach, gdzie powszechnie stosowana jest kurkuma. Spostrzeżenie to dało asumpt do rozpoczęcia pracy nad lekiem z kurkumy, chroniącym przed tą chorobą. Lekarzy interesuje głównie jeden ze składników przyprawy – związek polifenolowy o nazwie kurkumina. Udowodniono już, że ma ona silne właściwości antyoksydacyjne. Wykonano też wiele badań, aby wyjaśnić jej zadziwiająco silne działanie przeciwzapalne. Okazało się, że działa ona na wiele mechanizmów zachodzących w komórce, między innymi ma działanie immunomodulujące i modulujące aktywność komórek T, makrofagów.

Wiele uwagi poświęca się też innej nadzwyczajnej właściwości kurkuminy. Okazuje się bowiem, że działa ona hamująco na angiogenezę (powstawanie naczyń krwionośnych odżywiających nowotwór). Jest więc nadzieja, że przemysł farmaceutyczny sięgnie po kurkumę także w leczeniu raka.

– Oglądając długą listę badań nad aktywnością kurkuminy, mamy ochotę zapytać: a na co nie działa? – mówi prof. Iwona Wawer z Warszawskiej Akademii Medycznej (Wydział Farmaceutyczny). Do tej listy należy bowiem dopisać jeszcze jedną jej właściwość. Działa ona na system nerwowy i może być skutecznym antidotum na depresję.


Imbir

Tradycyjna medycyna ceni imbir za właściwości łagodzące schorzenia przewodu pokarmowego, takie jak niestrawność i wymioty. Stosowany jest też jako naturalny środek łagodzący bóle głowy i bóle reumatyczne. Badania składu kłącza imbiru pozwoliły zidentyfikować aż 115 związków – wśród nich cenne olejki eteryczne, w tym seskwiterpentyny, a także witaminy z grupy B oraz falwonoidy. Ostry smak, z powodu którego imbir jest chętnie używany przez kucharzy, zapewnia mu gingerol, który hamuje syntezę prostaglandyny i leukotrienów. To tłumaczy ich silne właściwości przeciwzapalne. Zauważono, że ekstrakt z imbiru zmniejsza stany zapalne stawów, a dodatek świeżego imbiru do potraw znacząco zmniejsza bóle stawów. Interesujące są także wyniki badań dotyczących działań bakteriobójczych tej przyprawy. Udowodniono, że gingerole działają zabójczo na bakterię Helicobacter pylori, która odpowiedzialna jest za chorobę wrzodową. Okazuje się więc, że dzięki tym właściwościom aromatycznej przyprawy można ograniczyć stosowanie antybiotyków.

Imbir działa także na inne szkodliwe mikroorganizmy. – Testowano 29 różnych ekstraktów roślinnych w poszukiwaniu środka przeciwgrzybiczego i okazało się, że ekstrakt z imbiru miał najszerszy zakres działania na różne rodzaje grzybów – twierdzi prof. Iwona Wawer. Ale najczęściej korzystamy z antywymiotnych właściwości imbiru. Jest on szczególnie ceniony przez ginekologów i położników, gdyż pomaga kobietom w ciąży w pierwszym trymestrze unikać porannych nudności w bezpieczny sposób, bez „chemicznych” środków. Imbir zachwalają również seksuolodzy, przypominając, że jest on doskonałym afrodyzjakiem, a także środkiem na skuteczną poprawę kondycji organizmu, co – jak wiadomo – sprzyja aktywności w małżeńskiej sypialni.

Autor: Barbara Hołub

Komentarze