Szalony sylwester i… dzień po - jak leczyć kaca

Alkohol jest dla ludzi – to prawda. Z drugiej strony jednak - co za dużo, to nie zdrowo. Pamiętajmy o tym bawiąc się w karnawale.

Faktem jest, że kieliszek alkoholu pomaga się zrelaksować. Sprzyja poprawie nastroju, pomaga przezwyciężyć nieśmiałość, stąd tak dobrze sprawdza się w sytuacjach, kiedy znajdujemy się w nowym towarzystwie, w nieznanym otoczeniu. Jednak taki wpływ na organizm mają jedynie niewielkie ilości. Stan lekkiego pobudzenia i euforii pojawia się, gdy stężenie alkoholu we krwi nie przekracza 1 promila. Każde kolejne stadium, pogarsza samopoczucie, a w konsekwencji doprowadza do zatrucia alkoholowego.


Kac w analizie chemicznej

Za głównego sprawcę kiepskiego samopoczucia „dzień po” uważa się związek o nazwie aldehyd octowy. Jest on produktem metabolizmu alkoholu, który po wchłonięciu trafia do krwi, a wraz z nią do wątroby. Aldehyd ten uważany jest za jedną z najsilniejszych substancji toksycznych, działa silniej niż sam alkohol. Procesy zachodzące w wątrobie mają na celu pozbycie się aldehydu, do czego dochodzi dzięki enzymowi, który zamienia go w kwas octowy. Z niego zaś w konsekwencji powstaje dwutlenek węgla i woda. Wszystko wydaje się szczęśliwie kończyć. Jest jednak mały haczyk.

Otóż tempo wchłaniania alkoholu do krwi jest znacznie szybsze niż proces jego metabolizowania. Przyjmuje się, że na rozłożenie 20 ml alkoholu potrzeba około godziny. Oznacza to, że po wypiciu popularnego „pół litra” ustrój potrzebował będzie około 24 godzin na całkowite jego zmetabolizowanie. Stąd, kiedy ilość wypitego alkoholu przekroczy „możliwości przerobowe” wątroby, jego nadmiar gromadzi się we krwi, co z zewnątrz obserwowane jest jako upojenie alkoholowe. Śmiało można powiedzieć, że w czasie, kiedy my bawimy się w najlepsze i wypijamy kolejne drinki, nasz organizm na pełnych obrotach już pracuje nad tym, by przywrócić równowagę swojego funkcjonowania.

W toku wszystkich tych skomplikowanych procesów biochemicznych dochodzi do wytworzenia także innych substancji, które przyczyniają się do złego samopoczucia, np. kwasu mlekowego, który prowadzi do nadmiernego zakwaszenia organizmu. Alkohol doprowadza też do rozregulowania prawidłowej absorpcji wody w nerkach. Na skutek tego dochodzi do częstszego i bardziej obfitego oddawania moczu, a co za tym idzie do odwodnienia. Najbardziej dotkliwie brak wody odczuwają te organy, które zawierają jej najwięcej, np. mózg. Na skutek odciągania wody z niego, dochodzi do jego kurczenia się, a co za tym idzie do jakże dotkliwego bólu głowy. Wzmożone wydalanie moczu sprzyja ucieczce witamin i minerałów z organizmu, przede wszystkim potasu. Jego niedobór z kolei odczuwamy jako nieregularne bicie serca, bóle głowy, uczucie znużenia, nerwowość, spowolnione reakcje na bodźce. O ile podczas samego picia alkoholu czujemy przyjemne ciepło i często spotkać można się z opinią, że najlepszym sposobem na rozgrzanie się jest właśnie lampka wina czy koniaku, takie jego działanie jest jedynie chwilowe i wynika ze zdolności do rozszerzania naczyń krwionośnych.

Podczas procesu metabolizowania alkoholu dochodzi do wytworzenia tzw. wolnych rodników tlenowych, które krążąc po organizmie uszkadzają jego komórki, a w rezultacie całe narządy. Stajemy się także bardziej podatni na wszelkiego rodzaju infekcje, stąd po imprezie zakrapianej sporą ilością alkoholu nie trudno o przeziębienie.



Czy można sobie pomóc?

Czy są sposoby, które mogą uchronić nas od kaca? Oczywiście najlepszym z nich jest kontrolowane picie alkoholu w dawkach, które określane są jako bezpieczne. Przyjmuje się, że taka nieszkodząca ilość alkoholu wypitego jednorazowo, to dwie porcje w przypadku kobiet i trzy do czterech w przypadku mężczyzn – jako porcję rozumieć należy około 10 ml czystego alkoholu. Jeśli jednak nie uda nam się ograniczyć do takiej ilości, liczyć musimy się z tym, że pierwszy dzień nowego roku powitamy w nie najlepszej kondycji. Nie ma bowiem tak naprawdę sposobu na poradzenie sobie z kacem. Złe samopoczucie trwa dopóty, dopóki z organizmu nie zostanie usunięty w całości aldehyd octowy, a to może potrwać. Jedyne, czym możemy ratować się w takiej sytuacji, to zwalczanie szkód, które alkohol i jego metabolity wyrządziły w organizmie.

Najważniejsze jest nawodnienie organizmu, uzupełnienie utraconych witamin i minerałów. Poziom płynów można wyrównywać wodą. Dobrze sprawdzą się też napoje izotoniczne, które jednocześnie są źródłem elektrolitów. Takie nawadnianie warto rozpocząć już po powrocie do domu, przed pójściem spać. W uzupełnieniu niedoboru potasu pomoże sok pomidorowy. Z uwagi na podrażniony żołądek, warto wybierać ten łagodny, bez dodatku ostrych przypraw. Dobrym źródłem potasu tą też zielone warzywa, ziemniaki i banany. Zwiększona dawka warzyw i owoców pomoże uzupełnić niedobory witaminowe. Szczególną uwagę należy zwrócić na te, które zawierają dużo witaminy C, jak owoce cytrusowe, jagody czy papryka i nać pietruszki. Taka uderzeniowa dawka pomoże zapobiec ewentualnej infekcji.

Najlepszym źródłem substancji wymiatających wolne rodniki są warzywa spożywane w postaci soku.
Jeśli jednak dieta ta nie przyniesie efektu, jedyne, co pozostaje, to czekanie aż organizm sam dojdzie do siebie. W tym czasie można się zastanowić, czy było warto…



Autor: Joanna Kopińska

Komentarze