Synowa kontra teściowa

Stare przysłowie mówi, że kobieta, której córka wychodzi za mąż, zyskuje syna, a ta, której syn się żeni, traci syna. l jest w tym wiele prawdy. Teściowa, choćby twierdziła, że jest nastawiona bardzo pozytywnie do przyszłej synowej, podświadomie nastawia się na walkę i szuka rzeczy, w których jest lepsza od synowej oraz obszarów, gdzie wciąż będzie miała przewagę.

Niektórzy twierdzą, że nieporozumienia między teściową i synową wynikają ze zmian, jakie zaszły w naszej obyczajowości. Dawniej to właśnie rodzice wybierali dziewczynie współmałżonka i zwykle był on dwa razy starszy od swojej wybranki (tylko taki kandydat był wystarczająco doświadczony, obyty i wypłacalny). Ten obyczaj sprawiał, że pomiędzy synową a teściową była różnica niemal dwóch pokoleń. Matka męża w zasadzie mogłaby być babcią dziewczyny, a nie matką. Jak wiadomo, własne dzieci się wychowuje, a dopiero wnuki - rozpieszcza. Nic dziwnego, że niektóre współczesne teściowe mają w sobie naturalną potrzebę strofowania, pouczania i wychowywania synowych.


Miłe złego początki

Można sądzić, że teściowa ma mocniejszą pozycję. Dłużej zna swojego syna i ma już wypracowane metody nakłaniania go do własnego zdania. Poza tym też kiedyś była synową, dlatego potrafi wiele trików rozszyfrować bez wysiłku. Pewnie sama wypróbowała je kiedyś na swojej teściowej.

Młoda mężatka ma tylko jeden sposób, by dogadać się ze swoją nową mamą. Już od pierwszych chwil musi zbudować swój autorytet. Nie chodzi o wywyższanie się, ale o określenie granic, które sprawią, że nikt nie będzie traktował jej jak dziecko. Jeśli pokaże, że jest stanowcza, odpowiedzialna i godna zaufania, teściowa bardzo szybko zrozumie, że nie warto wtrącać się w Jej sprawy. Wystarczy wejść na internetowe fora dla seniorów, by przekonać się, że w wielu rodzinach udaje się pogodzić obie panie. Z kolei strony dla młodych mam pełne są wpisów: "teściowa to skarb". Może jednak uda się to trio, zwane żartobliwie Trójkątem Bermudzkim (bo wiele osób w nim przepadło), jakoś bezpiecznie zbudować. Tylko wtedy można przetrwać wszystkie etapy związku, które są jednocześnie bardzo szczęśliwe, ale bywają też źródłem największych konfliktów: ślub i wesele, urządzanie własnego mieszkania czy narodziny pierwszego dziecka.


Wymiana uprzejmości

Pierwsze wspólne święta to doskonała okazja do tego, by obie panie lepiej się poznały i zrobiły pierwszą próbę sił. Tu każdy detal, każde słowo może mieć znaczenie. Jeśli synowa pochwali wypieki teściowej i poprosi o przepis, z dużym prawdopodobieństwem wkrótce zostanie poproszona o przygotowanie równie "pysznego serniczka, jak ten u mamy". Dlatego lepiej pochwalić potrawę, ale nie przyjmować przepisu. Teściowe natomiast często (z czystej ciekawości) szczegółowo dopytują o składniki wszystkich potraw synowej. To może być odebrane jako próba sprawdzenia, czy naprawdę przygotowały je samodzielnie.

Warto, by synowa (zwłaszcza na początku) nie umniejszała własnej pozycji, np. mówiąc: "mam nadzieję, że mnie pani polubi", "ja tak nie potrafię", "nie wiem, czy się państwo zgodzicie ze mną". Teściowa zaś powinna unikać sformułowań typu: "powiem ci moje dziecko", "córciu, co ty możesz wiedzieć, jesteś jeszcze taka młoda" - pozwól, by młoda mężatka sama nabrała doświadczenia, bo tylko wtedy wyniesie z nich jakąś naukę. I najlepiej zwracaj się do niej po imieniu.


Strefa wpływów

Każda para nowożeńców tworzy jakby oddzielny okrąg, który tylko pewną częścią zazębia się z rodziną męża i z rodziną żony. Specjaliści z Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej w Warszawie twierdzą, że stała obecność jakiejkolwiek osoby trzeciej zawsze utrudnia budowanie samodzielności młodego związku.

Wszyscy członkowie rodziny powinni mieć jasność, które strefy życia są dostępne dla poszczególnych osób. Nie można jednego dnia urządzać sypialni, korzystając z porad teściowej, a dwa miesiące później wściekać się, że skrytykowała sposób ustawienia komody, którą razem wybrałyście. Otwierając drzwi do danego sektora: wasza kuchnia, wasze plany, wasze kłótnie - musisz liczyć się z tym, że teściowa już zawsze będzie oczekiwała, że może tam wchodzić "bez pukania" i bez pytania cię o zdanie. Lepiej zawczasu powiedzieć np.: "Może i trochę się posprzeczaliśmy, ale uporamy się z tym sami i wolałabym o tym teraz nie mówić. To grzeczna forma postawienia własnych granic, jednocześnie podkreśla też charakter twojego związku z partnerem. Razem rozwiązujecie problemy, nie potrzebujecie mediatora.


Babski front

Dobry układ z teściową? To niemożliwe! I to nie dlatego, że nie może być przychylna drugiej kobiecie. Trzeba pamiętać, że synowa, przechodząc na stronę matki męża, podważa jego autorytet. Łatwo wpaść w pułapkę babskiego frontu, gdy teściowa dzwoni i mówi: "Kochana, wpadnijcie do nas w sobotę. Wpłyń jakoś na .. ." Jedyna dobra odpowiedź w tej sytuacji brzmi: "Obiecuję, że z nim porozmawiam". Knucie, spiskowanie i obgadywanie partnera nie przyniesie nic dobrego. Za to małżonek może stracić do nas zaufanie.


Wojna nad kołyską

Konflikt między synową a teściową zdecydowanie narasta wtedy, gdy pojawia się dziecko. "Wiele kobiet sądzi, że dziecko zbliży je do teściowej" - twierdzi Mauricia Imperion, psycholog z Bolonii. "Teściowa będzie przecież szaleć na punkcie swojego wnuka, a wtedy spojrzy też łaskawym okiem na matkę tego słodkiego malucha".

Niestety, prawda nie jest aż tak optymistyczna. Teściowa będzie szaleć na punkcie wnuka, ale to nie oznacza, że automatycznie zaakceptuje jego matkę. Wprost przeciwnie. Właśnie teraz dostrzeże w niej podwójne zagrożenie, przede wszystkim w sferze emocji i uczuć.

Mimo wszystko pozwól jej być dobrą babcią. Zaufaj jej w sprawach wychowawczych - pamiętaj, że ma od ciebie większe doświadczenie. To ona wychowywała twojego męża i chyba nie poszło jej tak źle, skoro właśnie jego wybrałaś. Jeśli zaś chodzi o dystans do technicznych nowinek (jednorazowe pieluchy, podgrzewacze do mleka, specjalna muzyka dla maluszka) - najlepiej nie pozostawiaj teściowej wyboru. Przed wyjściem z domu trzeba po prostu przygotować dziecku ubranie, opisać porcje jedzenia na poszczególne pory dnia i wierzyć, że teściowa skorzysta z takiego "gotowca". Jeśli nie, można podeprzeć się autorytetem lekarza czy pedagoga, który wyjaśni, jaka jest skuteczność nieco nowocześniejszych metod pielęgnacji dziecka.


Uważaj na Włocha!

Z badań madryckich socjologów wynika, że największymi maminsynkami w Europie są właśnie Włosi. Dziesięć lat temu założono tam nawet bezpłatne szkoły dla teściowych, by lepiej znosiły ożenek syna. Drugie miejsce zajęli Portugalczycy, trzecie Hiszpanie, a czwarte Grecy.

Autor: Joanna Szutkowska

Komentarze