Stres może wywołać chorobę. Rozmowa z psychologiem Alicją Grzesiak.

Wszyscy ludzie w różnych okresach swojego życia bywają w sytuacjach, które wywołują lęk. Począwszy od klasówki w szkole, skończywszy na ciężkiej chorobie kogoś bliskiego.

Co to jest psychologia kryzysu?


Dotyczy tych wszystkich zdarzeń w naszym życiu, z którymi nie możemy, nie umiemy sobie poradzić. Najczęściej spraw najtrudniejszych, takich jak ciężka choroba, śmierć kogoś bliskiego. Problemem takim może być również nasza własna przewlekła choroba, np. onkologiczna. Badania naukowe mówią, że, niestety, tylko co mniej więcej trzecia osoba po jakimś czasie radzi sobie z powrotem do normalnego życia. Oczywiście „po jakimś czasie” dla jednego może oznaczać tygodnie, a dla innych lata.

Pozostali, jeśli nie otrzymają pomocy, zapadają na chorobę, która może się ujawnić zaraz po takim kryzysie życiowym, albo nawet po latach. Oczywiście wtedy trudno jest skojarzyć przyczynę tej choroby z doznanym stresem. Nazywa się ona PTSD, czyli Post Traumatycznym Syndromem Stresu Pourazowego.


W jaki sposób objawia się ten syndrom?


Nagle okazuje się, że człowiek przestaje sobie radzić w codziennych okolicznościach. Zaczyna mieć problemy w pracy, nie umie się znaleźć w zwykłych sytuacjach życia rodzinnego. Wszystko rozsypuje mu się w rękach i już nie ma kontroli nad własnym życiem. Z niczym sobie nie radzi. Nie umie znaleźć przyczyny, dlaczego tak źle zaczęło się dziać w jego życiu.


I co wtedy robić?


Jeśli w takim momencie trafi do psychologa, jest duża szansa, że zostanie zdiagnozowany właśnie syndrom PTSD. Okaże się, że wszystkie te trudne do wyjaśnienia kłopoty spowodowała trauma, jakiej pacjent doznał nawet rok czy kilka lat wcześniej. Takie „rozsypanie się” w normalnym życiu najczęściej świadczy o tym, że pacjent powinien przejść przez psychoterapię, aby mógł wrócić do równowagi. Inaczej nie można mu będzie pomóc się pozbierać.
Jakie czynniki powodują, że stres, który jest przecież zjawiskiem psychicznym, może dawać takie fizyczne objawy?

Na początku, przy nowej sytuacji, której się nie obawiamy, pojawia się stres motywujący, mobilizujący pozytywnie do działania. Niestety, często pojawia się stres destrukcyjny, który trwa długo i jest bardzo silny. To właśnie ten jego rodzaj może spustoszyć nasz organizm. Stres jest reakcją organizmu na zagrożenie, utrudnienie lub niemożność realizacji ważnych celów i zadań, a pojawia się w momencie zadziałania bodźca (stresora).

Pracą naszego organizmu kieruje mózg. Kieruje pracą wszystkich układów i reguluje także pracę hormonów. Wydziela hormony także podczas stresu. To adrenalina, która powoduje przyspieszenie rytmu serca i wzrost ciśnienia tętniczego (mam większą siłę do ucieczki) i kortyzol, który blokuje odporność organizmu (nie czuję skaleczenia i bólu rany podczas walki).


Jakie są skutki stresu? Czy zawsze są negatywne dla organizmu?


Efekty zależą od tego, jaki to był stres. Stres krótkotrwały jest motorem do działania i mobilizuje. Stres długi wyniszcza, prowadzi do depresji, lęków, zaniżenia poczucia własnej wartości, apatii, obniża odporność układu immunologicznego. Poprzez zmiany biochemiczne (nadmierne wydzielanie noradrenaliny) i w konsekwencji osłabienie układu immunologicznego dochodzi do powstania choroby przewlekłej.

I jeszcze jedno, o czym często zapominamy, a co jest bardzo, bardzo ważne. Długotrwały stres pojawia się także podczas trwania negatywnych emocji. Gdy kogoś nienawidzimy, rozpaczamy np., że brakuje lepszych perspektyw, ogarnia nas niechęć do życia, uważamy, że nasze życie jest bez celu i sensu albo sądzimy, że żyjemy wyłącznie dla innych, a w naszym życiu brak miłości. Musimy nad tym zapanować, bo myśląc w ten sposób sami siebie niszczymy.


W jaki sposób możemy zapobiec niszczącemu działaniu stresu?


Ratują nas ćwiczenia fizyczne i to każdego rodzaju. Rób, co lubisz; pływaj, biegaj, gimnastykuj się, tańcz, chodź na siłownię czy aerobik. To, że uprawianie sportu jest dobre dla zdrowia, wszyscy wiedzą. Gorzej z relaksem psychicznym. To dziedzina ciągle lekceważona. Zajmij się tym, co cię pasjonuje i sprawia przyjemność. Naucz się relaksacji. To nie musi być medytacja w wydaniu buddyjskim, to może być słuchanie koncertu muzyki klasycznej czy relaksacyjnej. Każdy kontakt ze sztuką może być relaksem i odprężeniem dla umysłu. Dobrze byłoby poświęcić czas na własne poznanie.

Umiejętność odpowiedzi na pytania, dlaczego się zachowuję w określony sposób, poznanie własnych motywacji i wgląd w siebie to niesłychanie cenna wiedza. Wiedza, która w konsekwencji nauczy nas spokoju, pewności, wiary we własne siły i panowania nad stresem.


A co z lękiem? Jak sobie z nim radzić?


Wszyscy ludzie w różnych okresach swojego życia bywają w sytuacjach, które wywołują lęk. Począwszy od klasówki w szkole, skończywszy na ciężkiej chorobie kogoś bliskiego. Lęk jest wtedy wyobrażeniem sytuacji, która najczęściej w rzeczywistości się nie zdarzy, ale my widzimy jej finał (najczęściej katastroficzny). Podświadomość jest naszym ślepym sługą. Realizuje nasze potrzeby.

Bardzo upraszczając mechanizm wygląda tak: boisz się klasówki, nie chcesz jej, to podświadomość znajduje rozwiązanie. Rozwiązaniem jest ból gardła, wysoka gorączka itd. Wszystkie symptomy grypy, w wyniku których dziecko zostanie w domu i nie pójdzie do szkoły. Na drugi dzień najczęściej okazuje się, że wszystkie dolegliwości zniknęły.


Ale chyba nie dotyczy to chorób cięższych, zagrażających życiu?


Badania osób chorych na raka także znalazły psychologiczne przyczyny chorób. Mówi się o „potrzebie choroby”. Psychologów zainteresowało, że ciężka choroba jest częściej w związkach, które przeżywają kryzys. To lęk, obawa, że jeden z małżonków odejdzie, doprowadza do biochemicznych zmian w organizmie, które mogą spowodować chorobę. To psychologiczne „zatrzymanie” przed odejściem. Zachoruję, to musisz się mną opiekować. „Potrzeba choroby” może dotyczyć zresztą bardzo wielu dziedzin życia. Np. człowiek bez pracy i prawa do zasiłku ma „potrzebę choroby”, aby otrzymać rentę.


Jakoś nie wydaje się możliwe, że osoba znajdująca się w trudnej sytuacji życiowej sama powoduje to, że zaczyna chorować np. na chorobę onkologiczną?


Oczywiście, że nikt, kto poważnie zachorował, tego nie chce. Gdy pacjentom mówi się o mechanizmie „potrzeby choroby”, pierwszą reakcją jest oburzenie. Dopiero krok po kroku idąc ścieżką negatywnych emocji zbieranych przez lata, dochodzi się do sedna i wtedy sami zauważają tę drogę. Jednak nie jest to takie proste i ten mechanizm wcale nie dotyczy wszystkich chorych.

Jednak w przypadku wielu poważnych chorób, m.in. astmy u dzieci, okazało się, że w ich rodzinach źle się działo. Rodzice często się kłócili i mówili o rozwodzie. Dopiero wiadomość o groźnej chorobie dziecka spowodowała, że stanęli obok siebie zjednoczeni wspólnym poważnym zmartwieniem.

Dlatego pamiętajmy także, że pacjent zgłaszający się do lekarza z bólem, którego przyczyny w żaden sposób nie można znaleźć, wcale nie musi być hipochondrykiem, choć długo tak myślano. Dopiero ostatnie lata wykazały, że ten ból jest prawdziwy. Dlatego w amerykańskich ośrodkach leczenia bólu pojawili się psychoterapeuci, którzy przystępują do pracy wtedy, gdy neurolog, anestezjolog i może jeszcze inny specjalista – rozłożą bezradnie ręce.

Autor: Iwonna Widzyńska-Gołacka

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Stres daje ostro popalić, o ile jest go mało to mobilizuje ale gdy jest w nadmiarze to szkoda mówić. Jeśli chodzi o mnie to zdecydowanie jest go za dużo.